MIESIĘCZNIK

DIECEZJI

EŁCKIEJ

 

 

strona główna | o nas | kontakt | archiwum 

 

 

Na drodze do kapłaństwa

 

Do wyższego Seminarium Duchownego w Ełku na rok propedeutyczny zgłosiło się pięciu kandydatów. Dzielą się z Czytelnikami świadectwem podjęcia decyzji o rozpoczęciu drogi do kapłaństwa.

 

Myśl o pójściu do seminarium pojawiła się już w szkole podstawowej, po obejrzeniu filmu Karol. Człowiek, który został papieżem. To był moment, w którym zapragnąłem być tak dobrym kapłanem, jakim był Jan Paweł II. W okresie gimnazjum ta myśl zupełnie odeszła na dalszy plan. Na rekolekcjach wakacyjnych przed szkołą średnią podczas adoracji usłyszałem głos w sercu, mówiący: Spójrz na deficyt wiary w dzisiejszym świecie – potrzebuje takich ludzi jak ty, aby to zmieniać. Na początku ogarnęło mnie przerażenie na myśl o kapłaństwie, jednak przez cztery lata technikum to pragnienie weryfikowało życie. Momentami chciałem zostać księdzem, a zdarzały się też i takie chwile, kiedy bardziej chciałem założyć własną rodzinę. Zadawałem sobie pytania, kim chce zostać w przyszłości, co najbardziej lubię robić w życiu, czym się najbardziej interesuje. Okazało się, że moje pragnienia i pasje pokrywają się z głosem, który usłyszałem parę lat wcześniej. Po licznych rozmowach z kapłanami i przyjaciółmi już w klasie maturalnej postanowiłem, że będę kroczył za Chrystusem. Chce wejść na drogę ku kapłaństwu służebnemu. To pragnienie umocniło się na prymicji znajomego kapłana. Od tej chwili jestem przekonany, że wszystko w moim życiu jest na swoim miejscu. Odczuwam wewnętrzny pokój i szczęście.

Adam Roziewski

Parafia pw. bł. Anieli Salawy w Suwałkach

 

Myśli o kapłaństwie towarzyszyły mi już od wielu lat. Jednakże głos Boży, który w sobie słyszałem, był zagłuszany przez świadomość moich braków i niedoskonałości, niepozwalającą mi zebrać się na odwagę, by wstąpić w szeregi Chrystusa. Lata upływały, a ja odkładanie decyzji o pójściu za Panem ciągle usprawiedliwiałem swoją niegodnością. Żyjąc i pracując wśród ludzi, chciałem im służyć i kochać ich miłością Chrystusa. Wiedziałem, że wybierając drogę kapłaństwa, będę mógł pełniej wzrastać w miłości do Boga i człowieka. Po lekturze jednej z licznych biografii proboszcza z Ars – Jana Marii Vianneya o jego nieugiętej postawie w drodze ku kapłaństwu, moje obawy i lęki co do trudów, jakie mnie czekają w seminarium, zostały rozwiane.

 

Grzegorz Uklejewski 

Parafia pw. św. Matusza w Jaminach 

 

Początki mojego powołania sięgają przełomu podstawówki i gimnazjum, kiedy to wstąpiłem do liturgicznej służby ołtarza. Wtedy pierwszy raz pomyślałem, jak to ciekawie byłoby zostać księdzem, że to zaszczyt. Pojawiły się też obawy, że jestem zbyt „cichy” i że mam za mało odwagi. I życie się toczyło, a w tle ciągle pojawiały się myśli o seminarium. Gdy teraz to wspominam, dostrzegam, że Bóg nie musiał do mnie krzyczeć, dawać wielkich znaków – On mówił szeptem. Niby zwykłe, poniekąd w żartach, stwierdzenia ze strony znajomych: wyglądasz na księdza, byłbyś dobrym księdzem, okazały się ważne. Albo niedzielne Ewangelie, przez które Bóg odpowiadał na moje wewnętrzne pytania, rozwiewał wątpliwości, mówił, że wzywa słabych, że moc w słabości się doskonali. Najważniejszymi momentami mojego rozeznawania powołania były piesze pielgrzymki na Jasną Górę do Maryi. Szczególnie tegoroczna, która miała miejsce po Światowych Dniach Młodzieży. Wędrowanie stało się okazją do przemyślenia słów papieża Franciszka, do rozmowy z Bogiem, rozeznania Jego woli i ostatecznego podjęcia decyzji.
 

Adam Brygała
Parafia pw. św. Maksymiliana w Giżycku

 

Zdarza się, że decyzja o wstąpieniu do seminarium duchownego zostaje podjęta ze względu na gwałtowne doświadczenie. W moim przypadku, choć dla wielu i tak jest ona niespodzianką, pojawiała się powoli, jako suma rozlicznych, różnej wagi wydarzeń w życiu; obserwacji i spostrzeżeń, przemyśleń i głębokich refleksji, ale i nie odrzucania kapłaństwa jako jednego ze sposobów na szczęśliwe życie. Tak jak na wiele spraw w życiu natykamy się „przypadkiem”, tak Bóg „przypadkiem” wybiera dziewiętnastolatka, wołając: w tobie mam upodobanie i chce, byś spróbował formacji w seminarium. Kapłani pochodzą z rodzin jak wszystkie inne, a ja jestem przykładem na to, że jeśli tylko ma się serce otwarte na Bożą wole, nie ma konieczności być wcześniej na przykład ministrantem. Trzeba dodać, że i modlitwa ma w powołaniu swój udział. Ponoć wiele lat temu moja śp. babcia modliła się żarliwie, aby ktoś z rodziny usłyszał wezwanie Boga i podjął formacje, a później drogę kapłańską lub zakonną. Jej prośba nie przepadła. Tak jak papież Franciszek zachęcał podczas Światowych Dni Młodzieży w Polsce: „pora wstać z kanapy”.

 

Bartosz Chrulski

Parafia pw. Bożego Ciała w Suwałkach

 

Poprzez moje 35 lat życia nie wydarzyło się nic spektakularnego, co według mnie mogło wpłynąć na moją późniejszą decyzje. A jednak po wielu nieudanych związkach, po wielu zepsutych przyjaźniach, po narastających konfliktach rodzinnych, poczułem, że muszę wyjechać z rodzinnego miasta. Po kilku miesiącach spędzonych w stolicy Polski wyjechałem do Londynu. To właśnie tam Pan Bóg postawił na mojej drodze osobę, dzięki której trafiłem do wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym. Później trafiłem na Kurs Filip, wprowadzający do życia z Panem Bogiem, i łaskę przebaczenia, od której zaczęła się przemiana mego zatwardziałego serca. Następnie parafia w polskim kościele na dzielnicy Ealing w Londynie, którą prowadzą wspaniali duszpasterze marianie. I to właśnie tam od uczestnictwa w Eucharystii przy ołtarzu, poprzez kierownictwo duchowe księdza Krzysztofa, zrodziła się we mnie tęsknota za prawdziwą i nieskazitelną miłością, a później potrzeba dzielenia się nią z innymi.

 

Wojciech Kulikowski

Parafia pw. św. Leona i Bonifacego w Gołdapi
 

Wsłuchując się w młodzieńcze pragnienia pierwszego roku seminaryjnego, na kanwie myśli świętych kapłanów, wzbudźmy modlitwę o świętość dla nich i radość życia.

Oprac. Monika Rogińska

 

POWRÓT