MIESIĘCZNIK

DIECEZJI

EŁCKIEJ

 

 

strona główna | o nas | kontakt | archiwum 

 

 

Boży twardziel
O bł. ks. Władysławie Bukowińskim

 

W tym roku Kościół, szczególnie w Polsce, dziękował za dar beatyfikacji ks. Michała Tomaszka i ks. Zbigniewa Strzałkowskiego, misjonarzy męczenników z Peru, za kanonizacje ks. Stanisława Papczyńskiego, a w ostatnim czasie za wyniesienie na ołtarze ks. Władysława Bukowińskiego. Można uczynić refleksje, dlaczego na dzisiaj Bóg daje nam właśnie ich jako przykład? Czego uczą nas ci błogosławieni i świeci? Warto przypomnieć słowa św. Jana Pawła II, który mówił: „Święci nie są po to, aby ich podziwiać, ale aby ich naśladować”. Na łamach „Martyrii” pisaliśmy już o męczennikach z Peru, a także o św. o. Stanisławie Papczyńskim. Osoba bł. ks. Bukowińskiego jest nam chyba najmniej znana. Bp Jerzy Mazur zauważył, że w codzienności i cichości wypełniał swoją posługę kapłańską, przywracał godność człowieka i nadzieje tam, gdzie poprzez prześladowania i więzienia próbowano odebrać człowiekowi wiarę.

 

Uroczystość beatyfikacji Sługi Bożego ks. Władysława Bukowińskiego odbyła się w niedziele 11 września w katedrze pw. Matki Bożej Fatimskiej Matki Wszystkich Narodów w Karagandzie. Było to wyjątkowe święto katolików w Kazachstanie, dlatego też do Karagandy przybyły pielgrzymki ze wszystkich parafii tego kraju. Uczestniczyły także delegacje władz państwowych i kościelnych z Polski. Z diecezji ełckiej w uroczystościach wziął udział biskup ełcki Jerzy Mazur.
 

Beatyfikacji w Karagandzie przewodniczył w imieniu papieża prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, kard. Angelo Amato. O nowym błogosławionym powiedział, że był odważnym misjonarzem Chrystusa na rozległych ziemiach Europy Wschodniej, gdzie panowała ideologia represyjna, która starała się wykorzenić z serca człowieka każde uczucie religijne. – W czasie prześladowań religijnych, pośród cierpień fizycznych i moralnych, ks. Bukowiński znajdował obronę w mocnej wierze w Boga i Jego opatrzność. Obóz stał się dla ks. Bukowińskiego amboną, z której uczył miłości do Boga i pojednania z bliźnimi. Często mawiał: „Wiara kruszy mury”. Gdy w 1955 roku można było wrócić do kraju, odmówił, by służyć wiernym w Kazachstanie, gdzie brakowało księży. Był misjonarzem w całej republice kazachskiej. Spowiadał, odprawiał msze, chrzcił, katechizował. Był wśród upokorzonych i uciśnionych człowiekiem nadziei, przekonanym, że Kościół na Wschodzie się odrodzi, a przede wszystkim, że Rosja powróci do Chrystusa – mówił kard. Amato.

 

Po niedzielnej modlitwie Anioł Pański papież Franciszek także nawiązał do beatyfikacji. Powiedział: – Dziś w Karagandzie w Kazachstanie został ogłoszony błogosławionym Władysław Bukowiński, kapłan i proboszcz, prześladowany za swą wiarę. Ileż ten człowiek wycierpiał! W życiu zawsze okazywał wielką miłość dla najsłabszych i najbardziej potrzebujących, a jego świadectwo jawi się jako przeobfitość uczynków miłosierdzia względem duszy i względem ciała.

 

Wieczorem w Karagandzie przy relikwiach bł. Bukowińskiego odbyło się dziękczynienie za beatyfikacje. Mszy św. przewodniczył i homilie wygłosił bp Jerzy Mazur. – Staje dzisiaj przed nami świadek heroicznej wiary i męczennik, który przez lata wiele wycierpiał dla królestwa Bożego. Ufał Bogu z całego serca i wierzył, że do każdej sytuacji to Bóg go posyła. Z oddaniem wypełniał misje kapłańską, dlatego był szczęśliwy. Nie mogli go zniewolić żadnym cierpieniem. Kiedy ze względu na zły stan zdrowia kard. Karol Wojtyła prosił go, aby został już w Polsce, ks. Bukowiński podkreślał, że leżący kapłan też jest duszpasterzem. Twierdził, że jego grób również będzie apostołował. Dzisiaj jakże wymownie uczy nas, że kapłanem trzeba być we wszystkich warunkach i okolicznościach.
 

W trudnych warunkach swego duszpasterstwa zwracał ogromną uwagę na przygotowanie rodziny. Rozumiał, jak ogromna rolę rodzina odgrywa w przekazie wiary. Mówił: „Jeżeli rodzina jest wierząca w mądry sposób, a także gorliwa, to wychowuje młodzież wierzącą i praktykującą. Jeżeli rodzina jest wierząca, ale na przeciętnym poziomie, to bardzo często młodzież wprawdzie wierzy w Boga i nie odrzeka się od wiary, lecz nie modli się. Jeżeli rodzina jest wierząca, ale niedbała albo mieszana pod względem wyznaniowym, albo częściowo niewierząca, to z takich rodzin wyrasta młodzież agnostyczna…”. W swoim nauczaniu zwracał uwagę, aby rodzina modliła się wspólnie.
 

Uroczystość poprzedzona była świadectwami osób, które znały bł. Bukowińskiego. – Został w ich pamięci jako człowiek wielkiej dobroci, przepełniony miłością i miłosierdziem. Jako człowiek, który był zdecydowany, a zarazem pełen zatroskania o zbawienie każdego człowieka. Zapamiętano go jako człowieka dialogu. Pan Bóg go uwolnił od żywienia nienawiści. Taka postawa bł. ks. Bukowiński zmuszał swoich wrogów do pewnej refleksji – wspominał biskup Mazur. – Myślę, że ta beatyfikacja dla ludzi doświadczonych zesłaniem jest ukoronowaniem ich cierpienia. Był to wielki twardziel, który nie poddał się żadnym szykanom, żadnemu zastraszaniu. Wiedział, że jego misją jest głosić Chrystusa. Myślę, że cała misja bł. ks. Bukowińskiego zamyka się w modlitwie, pracy i w cierpieniu dla królestwa Boga. On niósł Chrystusa na trudne czasy, na czasy prześladowań. I w Chrystusie ukazywał źródło nadziei – zauważył hierarcha.
 

– Dziękowaliśmy Bogu za dar tego błogosławionego kapłana i prosiliśmy, abyśmy go poznali, zwłaszcza w tych trudnych czasach, w których dzisiaj żyjemy, abyśmy dostrzegali obecność Boga. Może  w naszej diecezji jest ktoś, kto doświadczył spotkania z bł. księdzem Władysławem, umocnienia przez niego w wierze, zachęcam do podzielenia się tym doświadczeniem. Niech wasze świadectwa wybrzmią na łamach „Martyrii” – proponuje biskup Mazur.

 

Ks. Władysław Bukowiński urodził się 22 grudnia 1904 roku w Berdyczowie (dzisiejsza Ukraina). W 1920 roku rodzina przeniosła się do Polski. W latach 1921-1931 studiował prawo i teologie na Uniwersytecie Jagiellońskim. Świecenia kapłańskie otrzymał 28 czerwca 1931 roku. Po kilku latach pracy duszpasterskiej w Rabce i w Suchej Beskidzkiej, 8 sierpnia 1936 roku wyjechał na Kresy i został wykładowca w Seminarium Duchownym w Łucku. Od 1939 roku był proboszczem katedry w Łucku. W 1940 roku został uwięziony przez NKWD. Po opuszczeniu więzienia aktywnie pomagał uciekinierom i jeńcom. W latach 1945-1954 przebywał w radzieckich więzieniach i obozach pracy w Kijowie, Bakale, Czelabińsku i Dzezkazganie. Tam, po wyczerpującej, kilkunastogodzinnej pracy, odwiedzał chorych w więziennym szpitalu, umacniał współwięźniów w wierze i nadziei, udzielał sakramentów, prowadził rekolekcje w różnych językach. Napisał i wykładał w łagrze historie Polski. W 1954 roku został zesłany do Karagandy z obowiązkiem podjęcia pracy stróża, jednocześnie prowadził tajne duszpasterstwo. Odbywał wyprawy misyjne m.in. do Ałma-Aty, Semipałatyńska, Aktiubińska, Tainczy, Tadżykistanu czy Turkiestanu. W 1958 roku został ponownie uwięziony na trzy lata i zesłany do łagrów. Trzykrotnie zamykany, przebywał w łagrach i więzieniach 13 lat, 5 miesięcy i 10 dni. Po odbyciu kary kontynuował w Karagandzie prace duszpasterską: w prywatnych domach odprawiał msze św., katechizował, udzielał sakramentów. Zmarł w Karagandzie 3 grudnia 1974 roku, do końca duszpasterzując.
 

Cud za wstawiennictwem ks. Bukowińskiego, który był potrzebny do ogłoszenia beatyfikacji, zdarzył się w czerwcu w 2008 roku w seminarium w Karagandzie. Dotyczy on polskiego kapłana, ks. Mariusza Kowalskiego, który podczas gry w piłkę na boisku seminaryjnym uległ wypadkowi, wskutek czego stwierdzono wylew podpajeczynówkowy. Lekarze twierdzili, że najprawdopodobniej nie przeżyje dwóch, trzech dni; jeśli przeżyje, będzie w stanie wegetatywnym, a w najlepszym wypadku, po intensywnej rehabilitacji, może dojść do jakiejś sprawności. Uzdrowienie było natychmiastowe i trwałe, bez ingerencji lekarzy. Późniejsze badania tomografem komputerowym głowy, które zostały wykonane w Łodzi, potwierdziły, że nie ma żadnego śladu przebytego wylewu krwi do mózgu.
 

Ks. Bukowiński jest pierwszym błogosławionym Kościoła katolickiego obrządku łacińskiego w Kazachstanie. Jego grób znajduje się w kościele pw. św. Józefa w Karagandzie.

Monika Rogińska

 

POWRÓT