Strona główna I. Formacja SERCA Jaki JESTEM - SERCE Do Betlejem nie jest tak daleko – ono jest na odległość ludzkiego...

Do Betlejem nie jest tak daleko – ono jest na odległość ludzkiego serca…

104
0

Na ołtarzu, za naszych czasów przychodzi i staje wśród nas

to samo Dziecię Jezus.

Wyjdźmy Mu na spotkanie. Niechaj, dokona się Boże Narodzenie.

Kiedy rodzi się Bóg,

Niech w Tobie nie będzie zimniej niż   w tamtej stajni.

Tajemnica Bożego Narodzenia jest źródłem radości dla wszystkich. Jedni cieszą się czasem relaksu, tym, że mogą poświęcić go najbliższym. Dla innych Boże Narodzenie jest czasem beztroski i zasłużonego odpoczynku. Dla chrześcijan okres Bożego Narodzenia to przeżywanie radości z tajemnicy Wcielenia Słowa Bożego i głoszenie orędzia Bożej miłości. Ta tajemnica jest w centrum wszelkich działań podejmowanych na rzecz drugiego człowieka, dzieląc się radością z narodzenia Chrystusa.

Nie pomagamy dla własnej chwały

To prawda, że nie zawsze wiemy, co powiedzieć, jak się zachować, co zrobić, żeby komuś pomóc, ale jeśli pomagamy, to dlatego, że nie możemy znieść ludzkiego cierpienia, krzywdy     i niesprawiedliwości. Nie opowiadamy wszem i wobec o tym, co robimy, nie wrzucamy postów na portale społecznościowe, bo nie podobają nam się telewizyjne akcje dobroczynne, w których więcej mówi się o tych, którzy pomagają, niż o tych, którym się pomocy udziela. Dobro powinno być czynione cicho, skromnie i nie dla własnej chwały. Czy to rozumiemy i staramy się tak postępować?  Jeśli systematycznie uczestniczymy w spotkaniach formacyjnych, dbamy o swój rozwój duchowy, więcej wiemy o miłosiernym Bogu, a tym samym jesteśmy świadomi, że pomagamy z miłości do Boga i drugiego człowieka. Niekiedy to odkrycie nas cieszy. Bo owszem, mamy wiele wad, ale jeśli już coś robimy dla kogoś, to właśnie z miłości, więc mamy nadzieję, że Pan Bóg jest z nas zadowolony.

Kierujmy się głosem miłosierdzia

To prawda, mamy już trochę więcej wiadomości na temat religii niż jakiś czas temu, ale to nie znaczy, że lepiej znamy Boga. Gdybyśmy lepiej Go poznali, jednocześnie lepiej znalibyśmy siebie, odkrylibyśmy prawdę o sobie i o tym, jaka jest nasza miłość. Pomagamy cicho i skromnie. Niby tak, ale to jeszcze nie znaczy, że motywem naszych czynów, jest miłość do Boga i ludzi. Zastanówmy się, co czujemy, gdy ktoś nie dziękuje nam za pomoc? Co myślimy, gdy jest nam trudno, a nikt do nas nie zadzwoni, nie przyjdzie, nie odezwie się? Czy nie myślimy wtedy, że ci ludzie, którym pomagamy, zawodzą nas, że skoro my im niesiemy dobro, to oni powinni podobnie zatroszczyć się o nasze potrzeby? A co dzieje się wówczas, gdy ktoś, wobec kogo staramy się być mili i uczynni, o kim myślimy, że pomagamy z miłości, okaże się być niewdzięczny i zamiast nam podziękować, obmawia nas lub oczernia. Czy nie myślimy o nim źle, czy nie rodzi się w nas złość, a chwilami nawet nienawiść i chęć odwetu?

Nikt nie potrafi kochać tylko własnymi siłami. Jeśli chcemy kochać, musimy najpierw w pełni otworzyć się na Bożą miłość, pozwolić, by Bóg całkowicie nas oczyścił i przemienił nasze serce do tego stopnia, że On będzie kochał w nas i przez nas. Nie bójmy się ujrzeć prawdy o tym, że nie potrafimy kochać, że dobre intencje są w nas pomieszane z egoizmem. Gdy to w sobie dostrzeżemy, nie uciekajmy przed Bogiem, nie kryjmy się, ale pokażmy swoje słabe serce, a On je uzdrowi.

Pójdźmy do Groty Betlejemskiej. Nie lękajmy się otworzyć przed Maleńką Miłością swojego serca, odkryć całej prawdy o sobie. Im bardziej doświadczamy swojej słabości, tym częściej powinniśmy czerpać z mocy i miłości Bożej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here