MIESIĘCZNIK

DIECEZJI

EŁCKIEJ

 

 

strona główna | o nas | kontakt | archiwum 

 

 

Grudzień 2011: 

 

___________________

 

W numerze: 

 

 ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE

 KOŚCIÓŁ NASZYM DOMEM

 KRZYŻ

 BOŻE NARODZENIE

 PIĘKNO

 ŚWIADECTWO

 W DIECEZJI

 RODZINA

 APOSTOLSTWO

 MISJE

 WSPOMNIENIA

 MŁODZIEŻ

 DZIECI

 RELAKS

 Z WIZYTĄ W EŁCKIEJ KURII DIECEZJALNEJ

DZIELMY SIĘ MIŁOŚCIĄ: 

 

BIULETYN INFORMACYJNY CARITAS DIECEZJI EŁCKIEJ - bezpłatny dodatek do MARTYRII 

 

DZIELMY SIĘ MIŁOŚCIĄ: 

MACYJNY CARITAS DIECEZJI EŁCKIEJ - bezpłatny dodatek do MARTYRII 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jeżeli chcesz zapoznać się ze szczegółowym spisem numeru: 

>> kliknij <<

 

 

 

 

 

 

Żłóbkowe dary

 

Zima. Przyroda usnęła. Śniegowy puch przykrył świat wokół nas. I ciągle sypie. Srebrzyste gwiazdki fruwają, tańczą w mroźnym wietrze i układają się w morze bieli. Szczególnie piękne są noce. Lodowata cisza. Gwieździste niebo pełne majestatycznego blasku. Po mlecznej drodze wędruje księżyc, zagląda wszędzie, wypatruje, czeka na coś wielkiego. Wiatr leciutko uderza w harfę drzew. Grają konary, płynie tęskna muzyka. Zaczarowany bielą las szumi modlitewną pieśń, prowadzi odwieczną rozmowę. I czeka. Świat czeka na przyjście Jezusa.

 

Ten przecudny krajobraz w Polsce zawsze kojarzy się z Bożym Narodzeniem. Długie adwentowe oczekiwanie wypełniło do końca serca ludzi. Tęsknota człowieka zlewa się w harmonijną całość z nostalgiczną naturą. Wreszcie wyczekiwanie zostaje nagrodzone. W szopie w żłóbku na sianku rodzi się Jezus Chrystus – przez wieki prorokowany Mesjasz. Słowo stało się Ciałem i zamieszkało między nami. Tak jest również w polskiej tradycji. Rokrocznie witamy Pana. To największy dar żłóbka.

czytaj więcej

__________________________________________________

 

Noc Bożego nienarodzenia

 

Noc Bożego Narodzenia. W uroczystej procesji proboszcz niesie... powinien nieść figurę Dzieciątka. Nagle zmiana scenariusza. Idzie do ołtarza z pustymi rękami, żłóbek pozostaje więc pusty. Wielkie zamieszanie wśród tłumnie zgromadzonych wiernych. Głosy zdziwienia i oburzenia… To wydarzyło się naprawdę w jednej z włoskich parafii w Bergamo w 2008 roku. Homilia tego kapłana nie pozostawiła wątpliwości: nie zapomniał wziąć figurki małego Jezusa. Nie wziął jej celowo. To nie jest noc Bożego Narodzenia. Nie jesteście gotowi. Jeśli nie potraficie przyjąć obcego, innego od was, nie potraficie też przyjąć Bożej Dzieciny. Dlatego Jezus się nie rodzi. Jezus nie boi się zbliżyć do ostatnich na świecie i pogardzanych – tak wtedy mówił do swoich parafian proboszcz. Wielkie było oburzenie wiernych, potęgowane buczeniem mediów. Podobną sensację wywołał artykuł zamieszczony w watykańskim dzienniku Osservatore Romano, w którym autor w dość przewrotny sposób sugerował, że byłoby lepiej dla świąt Bożego Narodzenia i dla ludzi wierzących, gdyby te dni nie były wolne od pracy.

czytaj więcej

__________________________________________________

Człowiek w naturze ma piękno. Ojca Leona słów kilka o pięknie

Kiedy to czytasz, jesień już ogołociła drzewa z liści. Prędko zapada zmrok. Jest zimno. Pomyśl o tym, że może również dlatego jest ci smutno, bo tęsknisz za pięknem. Ono jest w tobie. Tobie dedykujemy rozmowę z o. Leonem Knabitem na temat tego, czego nostalgicznie szuka każdy człowiek. 

 

Co to jest piękno?

 

— To sięga bardzo głęboko w filozofię, że każdy byt jest dobry. To, co istnieje, samo w sobie jest dobre. Później przez wolną wolę, a jeszcze bardziej przez złość szatana rzeczy obiektywnie dobre zostają użyte do czegoś złego. Bóg jest dobrem. Dobro rozlewa się, nie zatrzymuje się na sobie. Bóg rozlewa dobro na człowieka. Szatan jako zazdrośnik odebrał dobro człowiekowi. Chciał być mądrzejszy od Boga. Dobro, piękno, byt są w jakimś sensie zamienne.

czytaj więcej

__________________________________________________

 

Kapłan diecezji ełckiej na boliwijskiej misji

 

Ks. Mariusz Graszk, kapłan naszej diecezji (pochodzący z parafii Stare Juchy), od niedawna jest na placówce misyjnej w Oruro w Boliwii. Oto jego zapiski z początków pobytu na kontynencie południowoamerykańskim.

 

Obecnie, w ramach przygotowania do samodzielnej pracy misyjnej, mieszkam w seminarium duchownym w mieście Oruro. W Boliwii jestem już dwa tygodnie. Pierwsze dni były trochę trudne z racji aklimatyzowania się do życia na znacznej wysokości. Teraz już czuję się bardzo dobrze. Doświadczam życzliwości miejscowego księdza biskupa Krzysztofa i księży Polaków. Pomagałem w terenie, daleko w campo, księdzu boliwijskiemu. Ludzie z wiosek przyjęli mnie życzliwie. Wczoraj około sto kilometrów za miastem, w dużej parafii, wraz z polskim ks. Aleksym spowiadaliśmy przez trzy godziny dzieci przygotowujące się do przyjęcia I Komunii Świętej. Tu mamy prawie dziesięć razy mniej kapłanów niż w diecezji ełckiej, przy liczbie katolików prawie 400 tysięcy.

czytaj więcej

__________________________________________________

 

Czas wigilijnej nocy

 

W moim domu na Żmudzi, w powiecie kiejdańskim, pielęgnowano tradycje i zwyczaje związane z Bożym Narodzeniem. Do tych świąt przygotowywano się już od początku grudnia. Zaczynało się świniobiciem. Wszystkie wyroby mięsne wykonywane były sposobem domowym. Topiono smalec, solono do wędzenia słoninę i boczek. W korytach, wyżłobionych w pniu drzewa, peklowane były szynki z kością i karczek na baleron. Przygotowywano mięso na kiełbasy i salcesony. Obowiązkowo musiał być litewski specjał – kindziuk, którego proces wyrobu jest bardzo długi. Musiał być czas, aby mięso przeszło różne procesy dojrzewania. Czym starszy kindziuk, tym lepszy.

czytaj więcej

__________________________________________________

 

Patronka pięknej przyjaźni i braterstwa

 

W początkach istnienia parafii św. Jana Apostoła i Ewangelisty w Ełku, gdy jeszcze kaplica zorganizowana była w garażu, podarowano obraz Matki Bożej Bolesnej. Namalowany został przez prawosławnego malarza Wiktora Czudzinowicza. Jest ikoną. Należałoby powiedzieć, iż obraz został napisany, gdyż malarze prawosławni ikon nie malują, lecz piszą. Twarz Madonny jest nieco wzorowana na innych obrazach, chociaż ma własny charakter. Jest poważna, zamyślona, jakby zasłuchana w czyjś głos. Ikona odzwierciedla twarz kogoś, kto ma do rozwiązania duży problem. Wpatrując się w Nią i porównując z innymi obrazami Matki Boskiej, łatwo można doszukać się podobizny z Matką Boską Częstochowską, choć twarz przedstawiona tu jest z boku, w pochyleniu. Matka Boża na omawianym obrazie ma jaśniejsze oblicze. Ona zachęca i nas do kontemplowania swojego matczynego oblicza.

 

W czasie wojny Czudzinowicz sprezentował obraz katolikowi, swojemu przyjacielowi Feliksowi Głuszczakowi, który do 1935 roku mieszkał wraz z rodziną w Wołkowysku, w Związku Radzieckim. Wojna rozdzieliła przyjaciół, a pan Feliks przewędrował wraz z rodziną i obrazem Matki Boskiej Bolesnej niemalże całą Polskę: Hajnówka, Brzezinki koło Mysłowic, Paczków, Morąg…

czytaj więcej

 

POWRÓT