MIESIĘCZNIK

DIECEZJI

EŁCKIEJ

 

 

strona główna | o nas | kontakt | archiwum 

 

 

Kwiecień 2010r.: 

 

___________________

 

W numerze: 

 

 SŁOWO BOŻE

 MIŁOSIERDZIE BOŻE

WIELKANOC

 Z WIZYTĄ W PARAFII

 LUDZKIE LOSY

 PRZED BEATYFIKACJĄ SŁUGI BOŻEGO JANA PAWŁA II

 ŚWIĘTOŚĆ ŻYCIA

 POZNAJEMY LITURGIE

 KAPŁAN ODPOWIADA

 ROK KAPŁAŃSKI

 ODSZEDŁ DO PANA

 LISTY DO REDAKCJI

 PODRÓŻE

 MŁODZIEŻ

 DZIECI
 RELAKS

DZIELMY SIĘ MIŁOŚCIĄ: 

 

BIULETYN INFORMACYJNY CARITAS DIECEZJI EŁCKIEJ - bezpłatny dodatek do MARTYRII 

 

DZIELMY SIĘ MIŁOŚCIĄ: 

MACYJNY CARITAS DIECEZJI EŁCKIEJ - bezpłatny dodatek do MARTYRII 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jeżeli chcesz zapoznać się ze szczegółowym spisem numeru: 

>> kliknij <<

 

 

 

 

 

Umiłowani Czytelnicy Martyrii!

Zbliżają się święta Wielkanocy. W Wielkim Tygodniu rozważamy miłość Boga ku nam okazaną w Męce i Śmierci Syna Bożego. Liturgia Wielkiego Tygodnia, dzień po dniu, przybliża nas do Zmartwychwstania – tej wielkiej prawdy chrześcijaństwa, która zmieniła losy świata i jest sensem naszego istnienia. Zmartwychwstanie Pana jest także źródłem nadziei dla nas, dla naszego świata, który wydaje się być opętany przemocą, wojną, obojętnością, brakiem poszanowania życia i godności człowieka.

Jezus Zmartwychwstały staje przed nami jako zwycięzca śmierci i zła. Do nas się zwraca słowami: Nie bójcie się! Oby te słowa, jak dla Apostołów, tak i dla nas, stały się lekarstwem na lęk i strach przynoszony przez budowniczych cywilizacji śmierci. Znamienne są słowa Ojca Świętego Benedykta XVI:

Proszę Was, byście, stojąc na ziemi, wpatrywali się w niebo – w Tego, za którym od dwóch tysięcy lat podążają kolejne pokolenia żyjące na naszej ziemi, odnajdując w Nim ostateczny sens istnienia; proszę Was, byście umocnieni wiarą w Boga, angażowali się żarliwie w umacnianie Jego Królestwa na ziemi, Królestwa dobra, sprawiedliwości, solidarności i miłosierdzia; proszę Was, byście odważnie składali świadectwo Ewangelii przed dzisiejszym światem, niosąc nadzieję ubogim, cierpiącym, opuszczonym, zrozpaczonym, łaknącym wolności, prawdy i pokoju; proszę Was, trwajcie mocni w wierze! Trwajcie mocni w nadziei! Trwajcie mocni w miłości!

Wszystkim naszym Drogim Czytelnikom Martyrii, zwłaszcza chorym i samotnym, w kraju i za granicą, z okazji Świąt Zmartwychwstania Pańskiego składam najserdeczniejsze życzenia. Niech moc Krzyża i radość Zmartwychwstania Pańskiego towarzyszą Wam każdego dnia.

Z pamięcią w modlitwie

+Jerzy Mazur SVD

Biskup Ełcki

___________________________________________________

 

Z wizytą w parafii: SZCZECINKI

Parafia powstała na początku XX wieku. Najpierw była to parafia protestancka. Po 1945 r. ludność napływowa wyznania katolickiego adaptowała kościół na swoje potrzeby. Stał się on kościołem filialnym parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Olecku. Parafię pod wezwaniem św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Szczecinkach erygował kanonicznie w 1982 r. biskup warmiński Jan Obłąk. Obecnie proboszczem jest ks. mgr Dariusz SMOLEŃSKI.

W 1556 roku wieś Szczecinki założył Albrecht Szczeciński (Czezinsky). W 1563 roku Albrecht von Hohenzollern za długotrwała i wierną służbę nadał dobra na prawie lennym założycielowi wsi. Odbiorca nadania musiał dobrze służyć księciu, bowiem otrzymał 33 łany lasu. Po 15 latach wolnizny szlachcic miał odbyć jedną służbę rycerska. Nazwa dóbr wywodziła się od nazwiska pierwszego właściciela, a w XVII wieku nazwę miejscowości zapisywano jako Sczecinken lub Zinnenbergk.

czytaj więcej

__________________________________________________

 

Wspomnienia z Syberii: Ale Boga nigdy nam nie zabrano

 

Moi rodzice pochodzą z Wileńszczyzny. Mama była nauczycielka, a ojciec posiadał majątek i służbę. Mama bardzo podobała się tacie. Co niedziela chodził do kościoła, żeby zobaczyć ja i posłuchać jej śpiewu. Była siostra księdza Szczemirskiego i ojciec nie miał śmiałości prosić o rękę. Gdy ks. Stanisław Szczemirski w czasie kolędy odwiedzał rodziny, wówczas ojciec zdobył się na odwagę i wyznał księdzu, ze ma poważne zamiary wobec Heli. Ślub odbył się w 1924 roku. Należeliśmy do parafii Pawiurka, w której był chrzczony Piłsudski. Rodzice doczekali się ośmiorga dzieci. Dwoje z nich: Halina i Tolek wyjechali do Polski. My żyliśmy z rodzicami aż do strasznej nocy w 1951 roku. Nasz dom okrążyło wojsko rosyjskie. Kazano nam zabierać się na Syberie. Pozwolono tylko wziąć walizki i cos do jedzenia. Tata musiał oddać klucze do stajni. Zaprzężono nasze konie i powieźli nas do pociągu w Podbrodziu. Przed wyjazdem uklękliśmy przed figurką Matki Boskiej Różańcowej, modląc się o szczęśliwy powrót. Ojciec prosił żołnierzy, aby nas nie wywozili, lecz oni byli nieubłagani. Mieli taki rozkaz. Przez 24 doby wieziono nas w bydlęcych wagonach. W ciągu dnia wypuszczano jedna osobę, żeby przyniosła wodę.

 czytaj więcej

__________________________________________________

 

"NIE" programowi in vitro

Rozmowa z prof. Tadeuszem Wasilewskim – ginekologiem, położnikiem, założycielem przychodni NaProMedica, leczącej niepłodność.

Jakiego rodzaju problemem jest dzisiaj niepłodność?

— Niepłodność jest bardzo mocno nasilającym się zjawiskiem. Częstotliwość tej nieprawidłowości jest duża, dotyczy co piątej pary małżeńskiej. Medycyna zajmująca się niepłodnością (tzw. medycyna rozrodu) szuka sposobów, żeby przeciwdziałać niepłodności. Opracowuje pewne mechanizmy, aby małżeństwa cierpiące na brak potomstwa, uzyskały bardzo oczekiwane dziecko. Tak tez było ponad 30 lat temu, kiedy ktoś wymyślił program in vitro. Cel był fantastyczny – pomóc człowiekowi choremu. Ale sposób, w jaki ta pomoc się odbywa, budzi wiele bardzo uzasadnionych zastrzeżeń. Zdobywamy nowe życie kosztem innego życia. A zjawisko niepłodności wcale od tego nie maleje. Mamy ofiarowaną przez medycynę metodę programu in vitro. Również ponad 30 lat temu prof. Tomas Hilgers wynalazł naprotechnologię – wspomaganie naturalnej prokreacji. Dzisiaj Hilgers pokazuje światu, ze ta metoda może wyprzeć i zastąpić program in vitro i powinna to zrobić. Pokazał, ze istnieje inny sposób walki z niepłodnością.

 czytaj więcej

__________________________________________________

 

Moje kapłaństwo (2)

12 kwietnia 1940 r. wszystkich nas zdatnych do transportu zaopatrzono w żywność i na wozach przewieziono na stacje kolejowa pod eskorta volksdeutschów. Nikomu po drodze nie wolno było się do nas zbliżać. Umieszczono nas w osobowych wagonach, pozamykano je na klucz i ruszyliśmy w kierunku na Prusy Wschodnie. W Olsztynie przesiadka, w czasie której od czasu do czasu bito nas. Widać w dalszej podróży jakieś fortyfikacje w lasach, skręcamy na południe w kierunku Polski – powszechna radość, ze pewnie do Guberni – do rodaków w Warszawie.

czytaj więcej

 

 

POWRÓT