MIESIĘCZNIK

DIECEZJI

EŁCKIEJ

 

 

strona główna | o nas | kontakt | archiwum 

 

 

Listopad 2012

 

___________________

 

W numerze: 

 

SŁOWO BOŻE

ŚWIĘTOŚĆ

 ZADUSZKI

 ROK WIARY

 ŚWIĘTO NIEPODLEGŁOŚCI

 Z WIZYTĄ W PARAFII

 DUCHOWOŚĆ

 DIECEZJA

KULTURA

 RODZINA

 MŁODZIEŻ

 DZIECI

 RELAKS

DZIELMY SIĘ MIŁOŚCIĄ: 

 

BIULETYN INFORMACYJNY CARITAS DIECEZJI EŁCKIEJ - bezpłatny dodatek do MARTYRII 

 

DZIELMY SIĘ MIŁOŚCIĄ: 

MACYJNY CARITAS DIECEZJI EŁCKIEJ - bezpłatny dodatek do MARTYRII 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jeżeli chcesz zapoznać się ze szczegółowym spisem numeru: 

>> kliknij <<

 

 

 

 

 

 

Świętość wczoraj i dziś

 

Jedna z definicji świętości mówi, że jest ona stanem duchowej i moralnej doskonałości człowieka, który może być osiągnięty jedynie dzięki współpracy z łaską Bożą. Świętość można osiągnąć w różnych sytuacjach życiowych i w różnych typach powołania. Szczególnym znakiem tego są liczne beatyfikacje i kanonizacje. Kościół, ogłaszając świętych i błogosławionych, wskazuje na ich rolę, mówiąc, że stanowią oni swoisty punkt odniesienia i głoszą prawdę o ostatecznym powołaniu i przeznaczeniu człowieka do życia z Bogiem w wieczności. Trzeba jednak przyznać, że na przestrzeni dwudziestu wieków chrześcijaństwa bardzo różnie postrzegano świętość.

 

W epoce średniowiecza panowało przekonanie, że świętość jest zarezerwowana wyłącznie dla wybranych ludzi. Święci byli często ukazywani w sposób odrealniony, nieprawdziwy, cukierkowy. Cała kultura tej epoki była ukierunkowana na życie religijne, a życie ziemskie traktowane było jako tylko wędrowanie ku wieczności, gdzie na człowieka czeka wieczne szczęście albo wieczne potępienie.

czytaj więcej

__________________________________________________

 

Zbawiona będzie dusza i ciało

 

Na jednym z forów internetowych na temat kremacji czytamy takie słowa: Chodzi o to, aby utrudnić. Aby ludzie rezygnowali z kremacji. Na razie w Polsce nie można jeszcze rozsypywać prochów nad Bałtykiem albo postawić sobie urny z mamusią na telewizorze. Ale w sąsiednich Niemczech czy Słowacji - można. I do nas ta moda, a z nią zmiany w prawie, pewnie dojdą. I co wtedy? Żegnajcie dochody z cmentarzy! Addio tłuste opłaty za groby!!! Zmarły, a raczej jego prochy, zostaną rozwiane przez wiatr na cztery strony świata. I rozwieją się nadzieje na dodatkowe zarobki katabasów!

Warto zauważyć, że w krajach zachodnich nie istnieje taka „moda”. Przypadki niegodnego traktowania prochów ludzkich są bardzo sporadyczne, a – póki co – w Polsce prawo nie zezwala na przechowywanie prochów ludzkich w domu. Traktowane są jako zwłoki, a więc powinny znaleźć się cmentarzu lub w specjalnie wyznaczonym do tego miejscu. Dochody z cmentarzy to pieniądze potrzebne na utrzymanie nekropolii, na cmentarzach komunalnych także są pobierane opłaty. Rozsypywanie prochów jako takie jest sprzeczne z szacunkiem wobec ciała ludzkiego.  

czytaj więcej

__________________________________________________

Przeżywanie żałoby

Życie jest sztuką, ale aby umieć żyć, trzeba każdego dnia uczyć się konfrontacji ze śmiercią. Jak to robić, gdy nawet trudno nam myśleć o śmierci? Wszystkie kultury na przestrzeni dziejów próbowały w jakiś sposób oswoić lęk przed śmiercią, wypracować formy przeżywania żałoby. Liturgia chrześcijańskiego pogrzebu jest przepełniona znakami miłości i nadziei, którą daje wiara Kościoła w życie wieczne i w zmartwychwstanie.

czytaj więcej

__________________________________________________

 

Co się stało z polskim patriotyzmem?

 

11 listopada – to święto narodowe. Święto odzyskania przez Polskę niepodległości. 11 listopada 1918 roku po okresie zaborów Polska odzyskała niepodległość. Niestety, teraz dla wielu Polaków ten dzień stał się tylko jednym z dni wolnych od pracy. Na uroczystościach niepodległościowych, najczęściej organizowanych przez parafie, prawie nie ma młodzieży, a udział organizacji kombatanckich i społecznych jest prawie symboliczny. Co się stało z polskim patriotyzmem?

 

W końcu XVIII wieku w środku Europy została popełniona zbrodnia. Zbrodnia rozbiorów Polski. Polska, potężne niegdyś państwo, ojczyzna milionów ludzi, ziemia wyznawców Chrystusa – iluż świętych i błogosławionych w ciągu wieków przeszło przez tę ziemię – została wymazana z mapy Europy. Stało się to wtedy, gdy zmagający się od paru dziesiątków lat z „chorobą” polski organizm, trawiony gorączką bezrządu, politycznego i moralnego zepsucia, zwłaszcza magnaterii i szlachty, zaczynał odzyskiwać zdrowie. Gdy zajaśniała jutrzenka Konstytucji 3 maja, niestety, Prusy dogadały się z Rosją. A przyjaźń niemiecko-rosyjska zawsze kończyła się i kończy szubienicą dla Polski. 

czytaj więcej

__________________________________________________

 

Trzeba wyprzedzić własną śmierć

 

Chodząc po szpitalnych korytarzach, czasem słyszę: Ja jeszcze nie umieram. Wtedy w mojej głowie powstaje pytanie: A kiedy będziesz umierał, będziesz gotowy? Trzeba wyprzedzić własną śmierć, by się na nią przygotować. Św. Alfons Liguori w jednym z rozmyślań czyni następującą obserwację: Wyobraź sobie, że znajdujesz się przy łożu chorego, któremu pozostaje już tylko kilka godzin życia. Biedny człowiek – zobacz, jak dręczą go bóle, omdlenia, ucisk w piersiach, duszność, zimny pot, otępienie umysłu takie, że niewiele słyszy, rozumie i może mówić. Spośród tych wszystkich dolegliwości największą jest ta, że choć stoi już u bram śmierci, zamiast myśleć o duszy i przygotowywać rachunek sumienia na wieczność, myśli tylko o lekarzach i lekarstwach, o tym, jak można by się uwolnić od choroby i cierpień, które go wyniszczają. „O niczym innym nie myślą, tylko o sobie” – mówi o takich umierających św. Wawrzyniec Justyniani. Gdybyż przynajmniej jego krewni i przyjaciele uświadomili mu niebezpieczny stan, w jakim się znajduje! Ale nie, nie ma między nimi nikogo, kto by się odważył powiedzieć mu o zbliżającej się śmierci i zaproponować przyjęcie sakramentów świętych; każdy się przed tym wzbrania, by go nie zaniepokoić. (O mój Boże, z góry Ci dziękuję, że przy mojej śmierci będą mi towarzyszyć moi drodzy współbracia z mego zgromadzenia zakonnego, dla których nie będzie wtedy nic ważniejszego niż moje wieczne zbawienie i którzy wszyscy pomogą mi dobrze umrzeć).

czytaj więcej

__________________________________________________

 

Jesteśmy reżyserami swojego życia

 

Rozmowa z Januszem Majewskim

 

Podczas tegorocznego Diecezjalnego Spotkania Środowisk Twórczych przeprowadziliśmy rozmowę z Januszem Majewskim – urodzonym w 1931 roku we Lwowie polskim reżyserem filmowym, dramatopisarzem, scenarzystą. O sobie mówi: Traktuję świat jak obiekt, który jest przede wszystkim śmieszny. Większość przeciwności staram się przezwyciężać śmiechem.

 

Jaki jest świat wyreżyserowany przez Boga Stwórcę, widziany oczami reżysera filmowego Janusza Majewskiego?

 

Reżyseria jest tylko w części twórczością. Korzysta z twórczości wielu współpracowników, bo sam reżyser filmu nie zrobi. Porównywanie się reżysera ze Stwórcą byłoby absolutnym bałwochwalstwem. Tak samo ja, gdybym porównywał się z Nim, bym był bałwanem, którego sam chwalę. Myślę, że Stwórca świata może być spokojny, nikt nie jest w stanie z Nim konkurować. Patrzę na ten świat oczyma człowieka, który przeżył bardzo wiele i dużo widział. Staram się po swojemu temu światu jakoś wymierzać sprawiedliwość. Opisuję go w specyficzny sposób, wybieram z niego to, co najbardziej mnie porusza, ciekawi, smuci albo rozbawia. W ten sposób powstaje to, o czym piszę albo opowiadam w filmie. Świat jest dla mnie niezbędny do tego, żebym cokolwiek robił. Jestem jak lustro, które świat odbija, jak soczewka, która go skupia i rejestruje. A wszystko, co robię, zawsze jest o ludziach, o przyrodzie, o cywilizacji, o tym, co człowiek stworzył. Opowiadam o tym, w co człowiek wierzy, jak dąży do prawdy, za co warto walczyć, a czasem nawet oddać życie. 

czytaj więcej

 

POWRÓT