MIESIĘCZNIK

DIECEZJI

EŁCKIEJ

 

 

strona główna | o nas | kontakt | archiwum 

 

 

Listopad 2013: 

 

___________________

 

W numerze: 

 

SŁOWO BOŻE

 W LISTOPADOWEJ  ZADUMIE

 Z WIZYTĄ W PARAFII

 PEREGRYNACJA

 MISJE

 ŚWIADECTWO

 ROZMOWA "MARTYRII"

 HISTORIA

 KAPŁAŃSTWO

 KULTURA

 MŁODZIEŻ

 DZIECI

 RELAKS

DZIELMY SIĘ MIŁOŚCIĄ: 

 

BIULETYN INFORMACYJNY CARITAS DIECEZJI EŁCKIEJ - bezpłatny dodatek do MARTYRII 

 

DZIELMY SIĘ MIŁOŚCIĄ: 

MACYJNY CARITAS DIECEZJI EŁCKIEJ - bezpłatny dodatek do MARTYRII 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jeżeli chcesz zapoznać się ze szczegółowym spisem numeru: 

>> kliknij <<

 

 

 

 

 

 

Malowani święci

 

Czym jest świętość? Co trzeba zrobić, by być świętym? Czy świętość jest możliwa do osiągnięcia przez współczesnego człowieka? Bardziej czy mniej niż przez ludzi poprzednich epok? Czy częściej spotkamy świętych na obrazku czy w życiu? Czy wokół nas więcej jest świętych czy świętoszków? Pytania wokół świętości możemy mnożyć.

 

Często świętość ukazywana jest skrajnie. Z jednej strony święty to ktoś wybrany, oprawiony w ramki, z ciasna aureola na głowie, a z drugiej: każdy może świętym być – jak śpiewa Arka Noego. Mamy urzędowych świętych, jakby zadekretowanych, oraz nieformalnych. Żywimy nadzieje, ze tych drugich nie jest wcale mniej niż pierwszych, a nawet zdecydowanie więcej. Sa różne, oddzielne powołania, a świętość jest wspólnym powołaniem wszystkich chrześcijan. Na świętość składa sie bycie w pełni człowiekiem, staranie sie, aby być podobnym do Boga, podporządkowywanie sie Jego woli, doskonalenie siebie. Uważam, ze świętość – wbrew chwytliwym słowom przywołanej piosenki – jest czymś niezwykle trudnym do zdobycia, ale możliwym, chociaż niedostępnym dla wszystkich. Nie przeczę, ze świeci to normalni, zwykli ludzie – tylko ze właśnie o te normalność i zwykłość w najczystszej postaci jest tak niezwykle trudno.

czytaj więcej

__________________________________________________

 

Listopadowe niebo

 

Listopadowe pochmurne niebo. Coraz chłodniej. Krótkie, ciemne dni, słonce skąpi promieni. Częstym gościem jest zimny, porywisty wiatr. Wciska sie w każda przestrzeń. Pracowity, wszędobylski. Goni po polach. Szarpie gałęzie drzew, przygina az do ziemi, strąca ostatnie liście. Dokucza ludziom, oziębia mieszkania. Rozwiewa czasem ciemne, ołowiane chmury na niebie i mgły stojące nad łąkami. Spadają kroplami i gdy pojawi sie słonce, błyszcza jak najpiękniejsze perły. Przyroda szykuje sie do zimowego odpoczynku.

 

W klimat tego nostalgicznego pejzażu wpisuje sie pamięć o naszych zmarłych. Obchodzimy Zaduszki. Wszyscy ludzie zmierzają na cmentarze. Nieraz jada setki kilometrów, by odwiedzić groby rodziców, którzy dali życie i otoczyli miłością. Mądra, cicha, nie czekająca zapłaty.

 

Miłości rodziców nie widać.

Ale ona przynosi radość i budzi nadzieje.

Obdarza pokojem, który daje kojąca cisze,

W niej wołanie swego serca usłyszysz –By kochało!

czytaj więcej

__________________________________________________

 

W prosektorium

 

By na nowo odkryć piękno życia, niektórzy idą do salonu piękności i ich radość trwa jakiś czas, dopóki proces starzenia nie przypomni o przemijaniu... Udałem sie do miejsca, gdzie przemijanie jest juz faktem dokonanym, ale jest to przemijanie, które jak kiedyś napisał Jan Paweł II, „ma sens” – jest pełne godności, bo zawiera w sobie nadzieje spotkania. Rozmawiam z Andrzejem BARSZCZEWSKIM – pracownikiem prosektorium, technikiem sekcji zwłok.

czytaj więcej

__________________________________________________

 

Z wizytą w parafii: Św. Jana Chrzciciela w Piszu

 

Parafia pw. św.. Jana Chrzciciela – to jedna z czterech piskich parafii. Położona jest w centrum Pisza. Ma typowo miejski charakter. Obecnie proboszczem – od 2010 roku – jest ks. Jan KARBOWSKI. Wikariuszami sa: ks. mgr Przemysław Michalak i ks. mgr Piotr Mozyro. Mieszka również emeryt, a jednocześnie poprzedni proboszcz – ks. prał. Stanisław Kwarciński oraz ks. kan. mgr Lech Ciezczyk – kapelan Szpitala Rejonowego w Piszu.

 

Proboszcz wcześniej przez dziewiętnaście lat był proboszczem w innej piskiej parafii – pw. św.. Józefa Oblubieńca NMP. – U św.. Józefa trzeba było budować, tutaj remontować – mówi i dodaje: – Na pewno remontu wymaga ołtarz i ambona. Wyremontowaliśmy juz organy. Można organizować cieszące sie powodzeniem koncerty. Odnowiona została figura Chrystusa i chrzcielnica. Świątynia wymaga jeszcze malowania. Przy tej okazji trzeba dużo dobrego powiedzieć o kościelnym – panu Witoldzie Kozikowskim, który bardzo dba o kościół.

czytaj więcej

__________________________________________________

 

Patrzmy na Kościół w Afryce oczami wiary i nadziei

 

Rozmowa z bp. Jose Moko – ordynariuszem diecezji Idiofa w Republice Demokratycznej Konga

 

12 października w Sejnach w uroczystościach związanych z peregrynacja Matki Bożej w kopii jasnogórskiego obrazu uczestniczył miedzy innymi bp Jose Moko z Konga. Podczas liturgii pięknie zaśpiewał po polsku Czarna Madonnę. Przeprowadziliśmy z nim krótka rozmowę. Publikujemy ja tym bardziej, ze niedawno obchodziliśmy Niedziele Misyjna i Tydzień Misyjny.

 

Czy to jest pierwsza wizyta księdza biskupa w Polsce?

— Nie. Juz wcześniej przyjeżdżałem jako ksiądz. Do Sejn pierwszy raz.

Czy Czarna Madonna znana jest księdzu biskupowi?

— Tak. Od 1980 roku. Wtedy Jan Paweł II przybył do dawnego Zairu i na te okazje nauczyliśmy sie owej pieśni. Śpiewaliśmy ją w chórze liczącym czterysta osób. Gdyby ten chór przybył do Sejn, bazylika zadrżałaby od radosnego śpiewu.

czytaj więcej

__________________________________________________

 

Artyści mówią o śmierci

 

Zapytaliśmy troje artystów: malarzy – Andrzeja Strumiłłę i Teresę Adamowską oraz rzeźbiarza Igora Zasimowicza o wielki temat pod nazwa „śmierć”. Oto ich wypowiedzi.

 

Tworząc nagrobkowe rzeźby, dotykam śmierci

 

Temat śmierci nie jest łatwy w twórczej realizacji. Wymaga koncentracji wewnętrznej, dyscypliny ducha, spokoju, dystansu do świata zewnętrznego. Dla mnie łączy sie głównie z chrześcijaństwem. Jesienią, w listopadzie, pamiętam jeszcze jak byłem dzieckiem, rodzice mówili: jedziemy na wieś, bo tam mamy korzenie. I szliśmy na cmentarz. Jestem rzeźbiarzem. Kilka razy w roku, zdarza sie, wykonuje nagrobki. Zwykle sam podpowiadam, sugeruje jakiś pomysł i osoba zamawiająca wyraża również swoje oczekiwania. Dochodzimy do porozumienia. Tworząc nagrobkowe rzeźby, w pewien sposób dotykam śmierci. Taka moja obecność na cmentarzu – miejscu naznaczonym śmiercią jest bardziej konkretna niż malarza. Na cmentarzu bowiem obrazu sie nie powiesi, a ja mogę umieścić nagrobkowa rzeźbę.

Igor Zasimowicz (Mińsk, Białoruś)

czytaj więcej

 

 

POWRÓT