MIESIĘCZNIK

DIECEZJI

EŁCKIEJ

 

 

strona główna | o nas | kontakt | archiwum 

 

 

Luty 2014: 

 

___________________

 

W numerze: 

 

SŁOWO BOŻE

 CZAS BOŻEGO NARODZENIA

 DZIEŃ ŻYCIA KONSEKROWANEGO

 ROCZNICA ŚMIERCI BPA EDWARDA SAMSELA

 Z WIZYTĄ W PARAFII

 ŚWIATOWY DZIEŃ CHOREGO

 PRZED KANONIZACJĄ JANA PAWŁA II

 TERMINARZ PEREGRYNACJI JASNOGÓRSKIEJ MADONNY

 ŚWIADECTWO

 Z HISTORII DIECEZJI

 KULTURA

 EWANGELIZACJA

 RODZINA

 MŁODZIEŻ

 DZIECI

 RELAKS

DZIELMY SIĘ MIŁOŚCIĄ: 

 

BIULETYN INFORMACYJNY CARITAS DIECEZJI EŁCKIEJ - bezpłatny dodatek do MARTYRII 

 

DZIELMY SIĘ MIŁOŚCIĄ: 

MACYJNY CARITAS DIECEZJI EŁCKIEJ - bezpłatny dodatek do MARTYRII 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jeżeli chcesz zapoznać się ze szczegółowym spisem numeru: 

>> kliknij <<

 

 

 

 

 

 

Nigdy nie jestem sama

Rozmowa z Urszulą Radziwonowicz ov – dziewicą konsekrowaną

 

W uroczystość Ofiarowania Pańskiego obchodzony jest w całym Kościele Dzień Życia Konsekrowanego. Do rozmowy tym razem zaprosiliśmy Urszulę Radziwonowicz ov, dziewicę konsekrowaną, która była jedną z pierwszych osób konsekrowanych przez bpa Jerzego Mazura w naszej diecezji.

 

— Bycie dziewicą konsekrowaną jest jedną z form służby Panu Bogu. Jak odkryłaś, że to jest twoim powołaniem?

 

— Właściwie to sam Pan Jezus zaproponował mi tę drogę – poprzez słowa zachęty biskupa ordynariusza, by spotkać się z osobami, które już uczestniczą w formacji indywidualnych form życia konsekrowanego w naszej diecezji. To rzeczywiście było opatrznościowe spotkanie, bo dodam tylko, że wcześniej nie miałam pojęcia o takiej możliwości. Jeśli nie małżeństwo ani życie wspólnotowe w zgromadzeniu zakonnym, to cóż pozostaje kobiecie, która pragnie realizować Jezusowe powołanie? Już po pierwszym spotkaniu formacyjnym nie miałam wątpliwości, że zmierzam w dobrym kierunku. Najpierw złożyłam prywatny ślub czystości. Potem odnawiałam go dwukrotnie i po czterech latach formacji bp Jerzy Mazur zezwolił na konsekrację w katedrze ełckiej.

czytaj więcej

__________________________________________________

 

Znaki upamiętniające posługę bpa Edwarda Samsela w diecezji ełckiej

 

Zbigniew Herbert w nostalgicznym tomie Rovigo umieścił wiersz Pan Cogito na zadany temat: „Przyjaciele odchodzą”, a w nim takie słowa: z nieubłaganym / biegiem lat / liczba przyjaciół / topniała / odchodzili / parami / grupowo / pojedynczo / bledli jak opłatek / tracili ziemskie wymiary / i gwałtownie / lub wolno / emigrowali / w błękity.

 

Myślę, że biskup Edward Samsel również wolno emigrował w błękity. Mimo że zmarł na zawał serca, a więc dość nagle, ale właściwie podczas całej niespełna trzyletniej posługi jako biskup ordynariusz w Ełku wyniszczał się, spalał jakby na stosie ofiarnym ełckiej diecezji. Przejmował się każdym, nawet najdrobniejszym, problemem. Starał się być prawie wszędzie, gdzie go zapraszano, gdzie być powinien.

czytaj więcej

__________________________________________________

 

Z wizytą w parafii: Św. Apostołów Piotra i Pawła w Węgorzewie

 

Parafia pw. św. Apostołów Piotra i Pawła jest najstarszą parafią w Węgorzewie. Proboszczem, a jednocześnie dziekanem, jest ks. prał. mgr Klemens LITWIN. Pomagają mu wikariusze: ks. mgr Michał Sobolewski i ks. mgr Robert Wielgat.

 

Pierwszy zamysł budowy kościoła w Węgorzewie powstał w 1478 r. Drewniany kościół stanął jednak dopiero w 1528 r. i była to już od początku świątynia ewangelicka. Wcześniej węgorzewianie chodzili na msze do Węgielsztyna. Budowę w latach 1605-11 murowanego kościoła przerwał pożar Węgorzewa w 1608 r. Na rozkaz elektora Joachima Fryderyka we wszystkich kościołach Prus Książęcych zbierano pieniądze na dokończenie węgorzewskiej świątyni. Konsekracji dokonał pastor Christoph Kaulperschke. Obok kościoła zbudowano w 1610 r. plebanię, rozebraną do fundamentów w 1864 r. i wzniesioną ponownie w obecnym kształcie. W 1729 r. podczas pobytu w Węgorzewie Fryderyka Wilhelma I król, na prośbę pastora Jerzego Andrzeja Helwinga, przeznaczył dwa tysiące talarów na rozbudowę dotychczasowego kościoła. Dobudowano wówczas transept, czyli nawę poprzeczną, oraz apsydę prezbiterialną.

czytaj więcej

__________________________________________________

 

Zrozumieć cierpienie

 

Światowy Dzień Chorego ustanowił Jan Paweł II i na obchody tego dnia wyznaczył wspomnienie objawień Matki Bożej w Lourdes, które przypada 11 lutego. Stało się to wezwaniem dla całego Kościoła powszechnego, aby poświęcić jeden dzień w roku modlitwie, refleksji i dostrzeżeniu tych, którzy cierpią na duszy i na ciele. Po raz pierwszy Dzień Chorego obchodzono w 1993 roku. W tym roku obchody XXII Światowego Dnia Chorych odbywają się pod hasłem: Wiara i miłość: „My także winniśmy oddać życie za braci (1 J 3, 16)”. Do refleksji o cierpieniu, jego wymiarze zbawczym i nie tylko zaprosiliśmy ks. Janusza Niedźwieckiego pełniącego posługę kapelana w 108. Szpitalu Wojskowym w Ełku.

czytaj więcej

__________________________________________________

 

Światło wiary

 

W listopadzie 2013 roku, w uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata, zakończył się Rok Wiary, ogłoszony Listem Apostolskim Benedykta XVI pt. Porta fidei na 50. rocznicę otwarcia Soboru Watykańskiego II . U podstaw ogłoszenia Roku Wiary było założenie, że fundamentem wiary chrześcijańskiej jest spotkanie z osobą Jezusa Chrystusa i wiara w Niego jest darem, który trzeba na nowo odkrywać i świadczyć o Nim jako Mesjaszu. Jest on bramą zbawienia i światłem wiary. W kontekście Roku Wiary pragnę przedstawić Czytelnikom Martyrii najpierw wydarzenie jak jedno z wielu, które może przydarzyć się każdemu, a następnie osnowę życia pewnego człowieka, który był sprawcą i podmiotem tego wydarzenia.

czytaj więcej

__________________________________________________

 

Chciałabym opowiedzieć o miłości

 

14 lutego – walentynki, czyli święto zakochanych. Czy zakochać się, to znaczy miłować? Co to jest miłość? Czy to uśmiech z mojego lustra [...] Czy to usta, czy dłonie twe? – podobnie jak Piotr Rubik, wielu artystów przed nim i zapewne po nim będzie zmagało się z tematem miłości. Również wielu znawców psychiki i duchowości człowieka.

 

Chciałabym opowiedzieć o własnym doświadczeniu miłości. Jako nastolatka miłość traktowałam jako silne uczucie, tzw. zakochanie. Pamiętam, ile razy chichotałam z byle czego, gdy ten „wypatrzony” spojrzał tylko na mnie. Potem z koleżankami długie dyskusje… Co on myśli itp. Jak okazywało się później, były to błędne wyobrażenia o tym wypatrzonym ideale. Wtedy, w momencie zakochania, był po prostu bez wad, bez skazy – człowiek-cud. W takim czasie różowe okulary najlepiej zdejmują rodzice i koleżanki. Oni widzą to, czego ja nie potrafiłam dostrzec, będąc w głębokim stanie zakochania i używając argumentu: ale ja tak czuję, więc to jest prawda. Nic bardziej błędnego, bo za kilka tygodni już czułam obojętność do tego człowieka, a zakochana byłam w innym. I tyle z wielkiej miłości pozostawało.

czytaj więcej

 

 

POWRÓT