Strona główna III. Formacja UMYSŁU NASZ GOŚĆ Mam na imię Józefa

Mam na imię Józefa

91
0

Wielu z nas zna historię swojego imienia. Dzisiaj, rodzice wybierając imię swojemu dziecku, często kierują się jakąś modą, popularnością, oryginalnością. W Roku św. Józefa rozmawiamy z p. Józefą Drozdowską o perypetiach z imieniem i przyjaźni ze swoim patronem. P. Józefa mieszka w Augustowie, jest znaną i cenioną poetką, autorką książek dla dzieci, regionalistką, bibliotekarką, przewodnikiem turystycznym. Swoje teksty publikowała w wielu czasopismach, jest też członkiem Związku Literatów Polskich.

Czy w Pani rodzinie często pojawia się imię Józef, Józefa?

W przeszłości imię to dosyć często występowało w rodzinie, szczególnie ze strony mojej mamy. Imię to nosił mój prapradziadek i pradziadek, rodzony brat mojej mamy, a mój wujek i wreszcie mój rodzony brat. Imię Józefy nosiła siostra mojego dziadka, ojca mamy i jedna z maminych sióstr, która zmarła jako maleńkie dziecko. W bocznych liniach też ono występowało. Wiem o tym, ponieważ zajmuję się genealogią, do której poznawania wszystkich zachęcam. Imię Józef również występowało u dalszych krewnych. Od strony ojca imię to nosił jeden z braci mojej babci i niektórzy dalsi krewni. Nie spotykam się z nim wśród obecnie żyjących młodych członków mojej rodziny. A szkoda, bo stoi za nim wspaniały patron, św. Józef.

Jak to było z wyborem Pani imienia, czym kierowali się rodzice?

Dokładnie tego nie wiem, ale słyszałam, że chciano mi nadać inne imię, które miała nosić jedna z dalekich kuzynek mojej mamy. Zmienić miał je ojciec w drodze do pana organisty, który spisywał dokument przed chrztem. Kiedy wrócił do domu, oznajmił, że będę nosić imię Józefa. Przez jakiś czas nawet nazywano mnie tym niedoszłym imieniem, ale w porę się z tego wycofano. Nie wiem, dlaczego tata tak postąpił, ale dzisiaj jestem mu za to wdzięczna, bo tamto imię chyba nie pasowałoby do mnie. Tak przynajmniej uważam.

Kiedy św. Józef stał się Pani patronem, przyjacielem?

Jako młoda dziewczyna nie przepadałam za tym imieniem. Według mnie było bardzo męskie. Zwłaszcza nie lubiłam jego niektórych zdrobnień. Swoje imię zaczęłam lubić tak naprawdę dopiero w czasach licealnych. W łomżyńskim liceum medycznym, w którym się uczyłam, miałam wspaniałego polonistę o imieniu Józef. 19 marca język polski był w naszej klasie wielkim przeżyciem. Profesor ciekawie opowiadał nam o swoim patronie. Wyjaśniał również pochodzenie imienia. Zachęcał, by nim się chlubić. Opowiadając, nawiązywał do Biblii. Z czasem uznałam św. Józefa za swojego przyjaciela.

Jak przyjęła Pani wiadomość, że przeżywany rok jest poświęcony św. Józefowi?

Z wielką radością. Staram się swoimi myślami i modlitwą być blisko z tym niezwykłym  patronem. Pojawiło się wiele publikacji o św. Józefie, które pomagają jeszcze lepiej poznać tego świętego.

Czym zaskakuje Panią św. Józef?

Swoją roztropnością i zawierzeniem Bogu. Swoim działaniem, a nie gadulstwem, które niestety, jest moją przywarą. Ujmuje wielką pracowitością, byciem w cieniu tych, którym służył, czyli Jezusa i Maryi. Wypraszaniem tak wielu łask i towarzyszeniem przy życiu i śmierci każdego z ludzi.

Jest Pani poetką. Słowo ma dla Pani głębsze znaczenie, jest bardziej pojemne. Czy w Pani życiu jest coś, czego nie da się wypowiedzieć, opisać, wyrazić słowem?

Czym jestem starsza, tym trudniej jest mi wyrażać się w słowie tak, jak bym tego chciała. Może więcej niż dawniej nad tym się zastanawiam. Z czasem staje się bardziej refleksyjna.

O czym najchętniej Pani pisze?

O wielu rzeczach. Piszę o tym, co jest we mnie i obok mnie. O tym, co na ten czas przeżywam.

Przyroda, zwierzęta, wiara to bardzo wdzięczne tematy. Dlaczego tak trudno pisać o człowieku, do człowieka…?

Myślę, że każda twórczość mniej czy więcej mówi o człowieku, o jego zmaganiach z samym sobą. O jego radościach i smutku. Następuje w niej spotkanie człowieka-twórcy z człowiekiem-odbiorcą.

Kiedy jest najlepszy czas na rozwijanie swoich pasji, czy nie jest to stratą czasu?

Każdy czas na to jest dobry. Dobrze jest rozwijać swoje różnorodne zainteresowania. Dzielić się nimi z innymi. Obowiązkiem każdego z nas jest dbanie o swój rozwój. Twórczości jednak nie uważam za pasję. Jest ona czymś o wiele głębszym. Jest ciągłym zadawaniem pytań sobie i innym. Nie umiem tego dokładnie wyrazić. Nic co skłania nas do dobra i piękna nie jest straconym czasem.

Dziękuję za rozmowę

Monika Rogińska

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here