Strona główna I. Formacja SERCA ZAMYŚLENIA Nudzi mi się…

Nudzi mi się…

291
0

Nareszcie nadchodzi lato, dzień dłuższy, dzieci mają więcej swobody i coraz częściej dociera do naszych uszu tekst: „Nic się nie dzieje…, nudzi mi się…” – wołają dzieci. Jako rodzice stajemy w gotowości działania. Czujemy się nawet trochę winni zaistniałej sytuacji, w której nasze dziecko dopadła nuda. Osobiście, nie pamiętam, abym w dzieciństwie przeżywała takie stany, ale coraz częściej słyszę taki komunikat od dzieci. Przypatrzmy się w szerszym kontekście nudzie naszych dzieci.

 

Zagospodarować nudę

Perspektywa nudzącego się w domu dziecka bywa męcząca i trochę przerażająca. Kiedy moje dzieci były małe, starałam się każdą ich chwilę zająć jakimś działaniem. Za punkt honoru postawiłam sobie, że moje dzieci nie będą wiedziały, co to jest nuda i w naszym życiu nie będzie na nią miejsca. To postanowienie na pewno rozwinęło moją kreatywność, jednak z czasem zaczęło być bardzo męczące. Pewnego dnia zauważyłam, że jedna z córek siedzi sobie na łóżku i macha nóżkami. Zaproponowałam jakieś zajęcie, na co odpowiedziała, że chciałaby się teraz trochę ponudzić. Przyszło mi do głowy, że być może używa słowa, którego znaczenia nie rozumie, więc zapytałam: A co będziesz robiła podczas tej nudy? – „Nic, tak po prostu posiedzę sobie i pomyślę” – odpowiedziała córka. Jakąś chwilę później, zajęła się zabawą. Pomyślałam wówczas, że nuda może być też potrzebna. Dzieciom trzeba pozwolić też na to, aby samodzielnie, rozwijając swoją wyobraźnię, przeżywały czas. To właśnie w takich chwilach uczą się planowania i gospodarowania czasem. Dzięki takiej nudzie nasze pociechy wymyślają najciekawsze zabawy, a przede wszystkim uczą się mobilizacji do aktywności. Często zasypujemy dzieci gotowcami, pięknymi zabawkami, a okazuje się, że najfajniej im było, kiedy na przykład kamykami rzucały do dołka albo samodzielnie robiły strzały i łuki…

Pozwól dziecku na nudę

W dzisiejszym świecie, wydawać by się mogło, że nasze dzieci nie mają wielkiej szansy na nudę. Wszechobecne tzw. „parcie na wsparcie” daje wiele możliwości. Tak przygotowani rodzice, z pełnym wachlarzem „planu rozwojowego dziecka od narodzin do 18 urodzin”, prześcigają się w kółkach zainteresowań i zajęciach pozaszkolnych. A czy stanie się coś złego, gdy pozwolimy naszym milusińskim na samodzielne poszukiwanie i odkrywanie, a nawet dorastanie do decyzji o swoich zainteresowaniach? W swoim otoczeniu mamy sporo dzieci, które „puszczone wolno” wyrastają na porządnych ludzi. Dlatego też, jako rodzice starajmy się zgadzać na sytuacje, w których dzieci już nie będą potrzebowały naszego zaangażowania, a nawet nie będą chciały naszej obecności. I nie chodzi tu o sytuacje niebezpiecznych zabaw. Upewnijmy się, że naszemu potomstwu nie zagraża jakieś niebezpieczeństwo i pozwólmy sobie na relaks, swoje pasje… Z czasem uświadomimy sobie, że nasze dzieci już dorosły i przygotowują się do opuszczenia gniazda. Gdy stale będziemy wypełniali tylko swój program ich zabaw, działań, wycieczek…, nasze dzieci nigdy nie zdobędą się na samodzielność. Życie dorosłych ludzi, a zwłaszcza rodziców, nie musi być pasmem wypełniania obowiązków. Zdolność do przeżywania nudy można w sobie zatracić, a jak się okazuje, jest ona nam potrzebna, aby żyć piękniej. Jak to określiła moja przyjaciółka: „szczypta nudy, jest właściwą przyprawą codzienności”.

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here