Strona główna Bez kategorii Poznając Cieślę z Nazaretu

Poznając Cieślę z Nazaretu

169
0

Był ziemskim opiekunem Maryi i Chrystusa. Jego „misja” nie zakończyła się jednak z chwilą śmierci. Św. Józef jest nadal obecny w Kościele, a wypraszane za jego wstawiennictwem łaski pomagają milionom ludzi. Do św. Józefa modli się m.in. papież Franciszek, a Jan Paweł II nazwał go świętym na trzecie tysiąclecie. Jest patronem ojców, mężczyzn oraz wszystkich ludzi szukających żony lub męża. W Roku św. Józefa rozpoczynamy nowy dział, który będzie Mu poświęcony – MÓJ św. Józef. Pragniemy tę postać przedstawić w sposób ciepły, „codzienny”, na wyciągnięcie ręki. Pragniemy przez to, zapraszać Go w nasze życie codzienne, rodzinne, zawodowe oraz społeczne.

Taki jak my

Nie znamy imienia matki św. Józefa. Mamy tylko informację, kto był ojcem, ale i tu nie ma pewności: Mateusz pisał, że Jakub (por. Mt 1, 16), Łukasz, że Ojcem był Heli (por. Łk 3, 23). Józef i członkowie jego rodziny byli ludźmi prostymi, zwyczajnymi, niewyróżniającymi się niczym od innych mieszkańców Nazaretu. Sąsiedzi dziwili się, skąd ten młody cieśla, syn ich sąsiada, ma taką mądrość i wymowę (por. Łk 4 22), wręcz nie dowierzali temu, co miało miejsce na ich oczach (por. Mk 6, 6) i powątpiewali o Nim (por. Mk 6, 3-4). Taki właśnie Józef jest nam najbliższy, zwyczajny, z prostej rodziny, nasz.

Śmiertelnik

Nasz bohater był zwykłym człowiekiem. Jak wszyscy chorował, cierpiał, lękał się śmierci, prosił o pomoc, zmagał się w wierze. Był zwykłym śmiertelnikiem, jak każdy z nas. Był człowiekiem grzesznym. Inaczej niż towarzyszka jego życia – Maryja. Nie był zachowany od grzechu pierworodnego – nie był niepokalanie poczęty. Często upadał i był świadomy swojej grzeszności. Pokutował i prosił o miłosierdzie Boże. Wiedział, że wszystko w jego życiu było dziełem Bożego miłosierdzia i bezgranicznie mu ufał. Zechciejmy spotkać się z Józefem, który miał swój rodowód, wioskę, dom, w którym się urodził, rodzinę, w której wzrastał, pracę, którą wykonywał.

Nazaret

Bóg pisze swoją historię, ma swoje własne mapy geograficzne, z których korzysta i własną książkę adresową. Nazaret, z woli Bożej, stał się „kwiatem Galilei”, ogrodem, w którym wyrosła „najświętsza różdżka”, a do jej uprawiania wybrał prostych ludzi: Maryję i Józefa. Nazaret to miasto różdżki mesjańskiej: po grzechu ziemia stała się jałowa, a poprzez tę odrośl rozkwitła na nowo. Odrośl ta była często zapowiadana przez proroków. Wieś Nazaret to miejscowość położona na wzgórzu, nad przepiękną doliną Ezdrelon, z widokiem na okalające ją z trzech stron góry. Dom Józefa przylegał prawdopodobnie do zbocza góry i tonął w zielni cyprysów, palm, migdałowców i drzew figowych. Trzeba też zaznaczyć, że nie wszystko było tak urokliwe i czarujące. Nazaret nie leżał na żadnym z głównych szlaków handlowych. Życie w tej wiosce było o wiele skromniejsze i biedniejsze niż np. w wioskach rybackich Piotra i Zebedeuszów: Betsaidzie i Kafarnaum, położonych na trasie szlaków handlowych. Nazareńska wioska przypomina nieduże osiedle slumsów. Uczeni archeolodzy twierdzą, że w czasach Józefa i Maryi było tam około 20. niewielkich sześciennych domów z grubo ciosanych kamieni. Wokół wielu grot, na wapiennym wzgórzu, najczęściej budowano mury domów.

Dom Józefa

Istniały domu jednoizbowe i wieloizbowe. Na dachu znajdował się taras
z ubitej ziemi oraz otwory wylotowe dla dymu. Dom miał zwykle dwa poziomy. Górny dla rodziny (pomieszczenie mieszkalne) i dolny, gdzie znajdowało się pomieszczenie dla zwierząt. Na górnym poziomie przechowywano także żywność, gotowano i spożywano posiłki. W ścianach były wgłębienia na lampy
i naczynia gliniane, zaś na podłodze palenisko do gotowania potraw. Rodzina siadała do posiłku na ziemi, na matach. W nocy maty służyły do spania.
W pomieszczeniu mieszkalnym wykonywano także różne prace i załatwiano interesy. Niektóre ubogie rodziny, miały także pokój gościnny na dachu albo przylegający do domu. Bogatsze rodziny posiadały domy wieloizbowe,
z pomieszczeniami rozmieszczonymi wokół centralnie położnego dziedzińca.

Nasz ŚWIĘTY zaprasza nas do swojego domu. Jak odpowiemy na Jego zaproszenie? Cdn.

ks. Krzysztof Zubrzycki

Źródło: Krzysztof Wons, Cały Sprawiedliwy, Kraków 2017

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here