Strona główna II. Formacja SUMIENIA NASZ ŚWIĘTY Świadek Bożej dobroci ks. Kazimierz Hamerszmit

Świadek Bożej dobroci ks. Kazimierz Hamerszmit

87
0

Mam na imię Marek i od kilku lat pracuję jako kapłan – misjonarz w Peru, w ramach Ruchu Sług Ubogich Trzeciego Świata. Otrzymawszy wiadomość od moich rodziców, zamieszkujących na terenie parafii św. Aleksandra, o podjęciu procesu informacyjnego o beatyfikację śp. ks. prałata Kazimierza Hamerszmita, chciałbym podzielić się wspomnieniem, które pozostawiło żywy ślad w mojej pamięci o zm. Księdzu.

Dziękuję Bożej Opatrzności, że postawiła na mojej drodze tak Bożego i ludzkiego kapłana, jakim był w moim przekonaniu ks. Kazimierz H. Mam nadzieję, że to świadectwo wesprze wysiłki tych, którzy starają się o jego beatyfikację.

Ks. Hamerszmit był moim – raczej nie częstym, ale znaczącym, tzn. w trudnych momentach mego życia i powołania – spowiednikiem i przewodnikiem duchowym. Pamiętam, że właśnie w decydujących etapach mego powołania do kapłaństwa i w samym kapłaństwie, przy okazji spowiedzi św. inspirował on duchem Bożym, a zarazem ludzką wrażliwością na osobę i jej potrzeby. Jak gdyby odczytywał to, co w głębi mego serca było ukryte, potrafił też w sposób ludzki przekazywać swą życiową wiedzę i kapłańskie doświadczenie. Dostrzegałem w nim pewnego rodzaju duchową walkę wtedy, gdy chodziło o sprawy Boże w życiu duchowym swego penitenta, a zarazem psychiczną, wewnętrzną równowagę.

Kiedyś, będąc już kapłanem, przyjechałem w odwiedziny do moich rodziców mieszkających w Suwałkach. Poprosiłem wtedy ks. Hamerszmita o spowiedź św. Przekonałem się wówczas, jak wielki ból sprawił mu grzech kapłana. Przez chwilę zląkłem się Bożej sprawiedliwości, jednak pomimo wszystko zwyciężyło w nim Boże miłosierdzie, pokora i prostota ducha. Teraz lepiej rozumiem, jak wielką miłością ks. Hamerszmit darzył kapłaństwo, Eucharystię i w jak głębokiej żył przyjaźni z Jezusem.

Inny fakt miał miejsce jeszcze przed moim wstąpieniem do seminarium, kiedy zwierzyłem się ks. Hamerszmitowi z mojego pragnienia całkowitego poświęcenia się Bogu w kapłaństwie.  Oczekiwałem wówczas jakiegoś konkretnego oparcia i rady, a także podtrzymania mojej nadziei. Ks. Kazimierz powiedział (cytuję sens jego słów): „twoje pragnienie kapłaństwa jest już jakimś przeżywaniem samego kapłaństwa i bardzo ważnym etapem przygotowawczym do niego.” Potem podał mi kilka wskazań odnośnie duchowego postępowania („bądź ostrożny i czuwaj”). Była to dla mnie, w tym momencie, prawdziwie dobra nowina. Doświadczyłem, jak gdyby zmniejszył się duchowy dystans między moim pragnieniem poświęcenia się Bogu, a odległym w czasie sakramentem, tzn. życiem kapłańskim.

Dzieląc się tymi wspomnieniami, dziękuję Bogu oraz ks. Hamerszmitowi za jego prawdziwe, duchowe, ojcostwo, jakim mnie obdarował na mej drodze.

ks. Marek, 2000.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here