Strona główna III. Formacja UMYSŁU NASZ GOŚĆ Tatą być

Tatą być

125
0

 Co to znaczy dla mężczyzny być tatą? Czy to samo, co być mamą dla kobiety? O ojcostwie i różnych jego odcieniach, o zdziwieniu, lękach i o tym, czego pragnie tata, rozmawiamy z Tomaszem Bukłaho, ojcem, radnym miasta Augustów, członkiem Domowego Kościoła.

Czym dla Ciebie jest ojcostwo? Jak to jest być tatą?

Pamiętam dobrze czas, kiedy urodził się mój pierwszy syn. Trzymałem w rękach niewielką, delikatną istotę. Poczułem wtedy, jak ogromnie zależny jest ode mnie los tego małego człowieka.

Czułem od pierwszego dnia, że jestem odpowiedzialny za jego życie. Wówczas myślałem o jego zdrowiu, bezpieczeństwie fizycznym. Jednak z biegiem lat stopniowo uświadamiałem sobie, że zakres mojej odpowiedzialności jest dużo większy. Troska o bezpieczeństwo fizyczne i zabezpieczenie potrzeb materialnych rodziny to tylko jeden z aspektów ojcostwa. Dużo serca wkładam w stworzenie możliwości rozwoju społecznego moich dzieci i ugruntowania w wierze. Jestem przekonany, że silna relacja z bliskimi i doświadczenie Boga w życiu pozwolą moim dzieciom stawić czoła wyzwaniom współczesnego świata.

Dwa wydarzenia mocno zbudowały mnie jako mężczyznę. Pierwszym był ślub. Decyzja, że resztę życia chcę spędzić z moją żoną. Drugim były narodziny dzieci i świadome wzięcie odpowiedzialności za ich życie. Bycie mężem daje mi szansę na uczestniczenie w dziele stworzenia. Bycie ojcem ugruntowuje mnie jako mężczyznę. Jestem wdzięczny Bogu, że zarówno małżeństwo jak i ojcostwo potraktowałem bardzo poważnie.

Ojcostwa można się nauczyć?

Dla mnie jest to nieustanny proces kształcenia się w relacji z drugim człowiekiem. Każdy dzień ojcostwa daje mi wiele możliwości, żeby doskonalić się w tym fachu. Z jednej strony mam możliwość odkrywać potrzeby moich dzieci i szukać strategii na wspieranie ich. Z drugiej, mam wiele okazji, by poznawać samego siebie.

Lubię też sięgać po książki o ojcostwie i rozwoju dzieci. Wiele wskazówek i inspiracji znajduję w Piśmie świętym. Ciekawym zjawiskiem jest to, że im więcej pracuję nad sobą, tym lepszy ma to wpływ na moje dzieci.

Swojego czasu dużą motywacją do rozwoju w ojcostwie była dla mnie fundacja Cyryla i Metodego, czyli tato.net. Zachęcam do skorzystania z bardzo bogatej oferty ich warsztatów. Mają naprawdę dobry produkt zbudowany na doświadczeniu wielu mocnych mężczyzn.

Na czym według Ciebie polega rola ojca i co jest w niej najważniejsze?

Rolą ojca jest przede wszystkim obecność. Zarówno fizyczna jak i emocjonalna. Moim zadaniem jest zbudowanie silnej relacji z dziećmi. Tylko wtedy mam szansę być dla nich wiarygodnym autorytetem.

Jeśli moje dzieci mają mnie stawiać sobie za wzór, to ogromnie ważne jest świadectwo mojego życia. Mogę prawić wielogodzinne morały i trzymać potomstwo „krótko”, ale na nic to się zda, jeśli sam będę szedł po bandzie. W dużej mierze dzieci są naszym odbiciem. Warto więc pokazać na swoim przykładzie, jak trzeba kochać, gniewać się, przebaczać, jak pracować, bawić się i jak odpoczywać.

W swojej roli ojca na czym skupiasz się najbardziej?

Bardzo zależy mi na relacji z dziećmi. Staram się być obecny w ich życiu. Przeżywać z nimi chwile szczęścia i troski.

Czasami zdarza się, że z którymś dzieckiem tracę kontakt. Wtedy wiem, że mam pracę do nadrobienia. Najlepsze efekty przynosi wówczas kontakt jeden na jeden. Chwila spaceru, wspólnego gotowania czy nawet nic nierobienia. Ważne, by mieć czas tylko dla siebie.

Silna relacja daje nam wszystkim pewność, że nawet największe burze kiedyś się kończą i przychodzi czas, kiedy można spokojnie zacumować w porcie rodzinnym.

Uczysz dzieci samodzielności, a czy dzieci ciebie czegoś nauczyły?

Zdecydowanie wiele. Kłótnie przy śniadaniu uczą mnie cierpliwości, popisane ściany i porysowane auta dystansu do rzeczy materialnych, a załzawione oczka delikatności i współczucia. Każdy dzień przynosi nową naukę.

Jest coś, czego boisz się jako tata?

Strach, niepokój to normalne uczucia, są one obecne w moim życiu.  Jednak im dłużej żyję, tym mniej rzeczy się boję, troszczę się za to o coraz więcej. Bywa, że martwię się o zdrowie moich dzieci, o ich przyszłość. Często zastanawiam się, z czym będą musiały się zmagać za parę lat i w jaki sposób najlepiej przygotować je do tych wyzwań. Poważnie traktuję też kwestię bezpieczeństwa finansowego mojej rodziny.

Mam świadomość, jak ważna jest rola ojca w życiu dzieci. W moim sercu pojawia się niepokój na myśl o tym, że mogę „odmeldować się” z tego świata zanim dorosną. Rzeczywistość śmierci jest dla mnie czymś naturalnym, jednak myśl o tym z perspektywy ojca czwórki małych dzieci jest trudna.

Wiem, że moje życie należy do Pana. Ja ze swojej strony robię co w mojej mocy, żeby jak najdłużej móc służyć swojej żonie i dzieciom. Dobrze się odżywiam, dbam o aktywność fizyczną i sen. Nie zwlekam z wizytami kontrolnymi. Nie palę i nie wyprzedzam na trzeciego. Mówiąc krótko, staram się zminimalizować ryzyko.

Postawa ojca wpływa na kształtowanie się w dzieciach obrazu Boga i na ich rozwój duchowy…

Dlatego tak ważne jest, by wypełniając wszystkie rodzinne obowiązki, pamiętać również o sobie. Jeśli ja jako ojciec nie będę miał żywej relacji z Bogiem, to w jaki sposób mam być jego wiarygodnym obrazem w oczach dzieci? Praktykowanie codziennej lektury Pisma świętego i modlitwy jest często dużym wyzwaniem w natłoku codziennych obowiązków. Mam jednak pełne przekonanie, że bez tego ani rusz.

Obraz Boga, który stworzą sobie dzieci na moim przykładzie, nie będzie idealny. Popełniam błędy, czasem brakuje mi konsekwencji w działaniu, a czasem po prostu siły. Dlatego staram się zaszczepić w dzieciach potrzebę modlitwy i sięgania do Pisma świętego. Wierzę, że dzięki temu gdy dorosną, będą miały narzędzia do tego, by odkrywać prawdziwe oblicze Pana.

Dużo się mówi o kryzysie męskości, a co za tym idzie także i ojcostwa. Jakiego wzoru ojcostwa potrzebują dziś współcześni mężczyźni ?

Osiągalnego, takiego, z którym mogą się identyfikować i stworzyć budującą relację. Może to być brat lub kolega z pracy. Każdy kto swoim przykładem będzie motywował innych ojców do starania się dla rodziny.

Genialnym wzorem ojcostwa jest Chrystus. Realia jednak są takie, że wielu z nas nie jest w stanie sięgnąć bezpośrednio po jego wzór ze względu na słabą wiarę.

Mówiąc o zagrożeniach i niebezpieczeństwach, które dotykają współczesnych mężczyzn, czy święty Józef może przemówić do współczesnego mężczyzny, ojca?

Obawiam się, że jeszcze nie. Przeżywany obecnie kryzys wiary, który przelewa się przez serca ogromnej liczby mężczyzn sprawia, że z trudem odnajdujemy relację z Chrystusem, który jest punktem wyjścia dla każdego wierzącego. Jeżeli nie widzimy dobrze Jezusa, który jest na pierwszym planie, którego życie jest dokładnie opisane w Piśmie świętym to szanse na to, że ktoś usłyszy głos świętego Józefa, są niestety niewielkie.

Józef jest świętym potężnym, ale trudnym do odkrycia. Droga prowadząca do poznania nauki płynącej z jego życia jest wymagająca. Jeśli współcześni mężczyźni będą w stanie ją przejść, to będziemy mieli rozkwit wiary w świecie.

Gdybyś mógł  wystosować apel do współczesnego ojca? Co byś przekazał?

Rodzina, którą prowadzisz, jest potężnym filarem wiary w Kościele i nadzieją na porządek w świecie. Dbaj o relację z Bogiem. Staraj się o swoją żonę i dzieci. Trwaj, Pan na czas uzbroi Cię w potrzebne łaski.

Dziękuję za rozmowę

Renata Różańska

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here