Strona główna TRUDNE SPRAWY Trójca Święta czy trzech „Bogów”?

Trójca Święta czy trzech „Bogów”?

218
0

3 x nieskończoność = nieskończoność

Co można powiedzieć o Trójcy Świętej? Przecież jako katolicy, ludzie wierzący, mamy do czynienia z absolutną tajemnicą. Żydzi byli ścisłymi monoteistami. Zakładali, że istnieje wyłącznie jeden Bóg. Innych ‘bogów’ nie ma i być nie może. Równocześnie Apostołowie, którzy byli naocznymi świadkami życia Jezusa Chrystusa, wyrastali z tej samej tradycji. Jak zatem pogodzić się z myślą, że Jezus, który zwracał się do Boga ‘Ojcze’ (Łk 23,46), jest Synem Bożym równym Ojcu (J 1, 34), a Duch Święty jest w pełni Bogiem (1 Kor 12, 4-11)? Patrząc zdroworozsądkowo stykamy się z wielkim znakiem zapytania: Jak to możliwe, że wierzymy w Jednego Boga, a występuje „Ich Troje”? Czy Pan Bóg nie komplikuje nam świata, a mędrcy Kościoła próbują Go usprawiedliwić? Otóż nie. Bóg jest Jedno we wspólnocie osób!

Waśnie i spory

Zanim jednak to sformułowanie doczekało się właściwej interpretacji, na początku dochodziło do wielu komplikacji. Na przestrzeni pierwszych wieków po narodzeniu Jezusa Chrystusa, pojawiło się błędne rozumienie Trójcy Św. analogiczne do gradacji wojskowej (generał →pułkownik → kapitan): Bogu Ojcu są podporządkowani Jezus Chrystus i Duch Św. Inni uważali, że Jezus Chrystus jest tylko stworzeniem bożym, obdarzonym niezwykłymi mocami. Część adwersarzy odmawiała również boskości Duchowi Św. sądząc, że jest On kimś niższym od Ojca i Syna. Próby te zaprzeczały jedności Boga, ukazując Osoby Trójcy konkurencyjne bądź opcjonalne względem siebie. Pomijano różnorodność na rzecz pokusy uproszczenia tajemnicy. Rozwiązanie przyszło w IV w. n.e. w postaci orzeczenia Kościoła, chroniącego przed nadinterpretacją i pychą wiedzy. Wyznajemy kult Boga: Ojca, Syna i Ducha Świętego. Kiedy mówimy o ‘jedności’ Trójcy Świętej, mamy na myśli Boską naturę. Gdy zaś chcemy dotknąć prawd odnoszących się do Ojca, Syna i Ducha Św. używamy terminu ‘osoba’.

Wiara w Trójcę ‘nieżyciowa’?

Czy nie byłoby prościej bez tych zawiłych problemów teologicznych? Może i tak. Bóg nie wymaga od nas wiedzy, lecz wiary. Czy zatem nasze rozumienie prawd wiary wpływa na nasze życie? Oczywiście.  Jesteśmy stworzeni na obraz Boga. A jeśli tak, to mamy miłować siebie nawzajem na wzór i podobieństwo Trójcy Świętej. To znaczy jak? Kochać, nie zapraszając grzechu do miłości, bo Bóg tak nie czyni. Kochać bez sporów i kłótni, bo Bóg nie jest egoistą. Kochać bliźniego, odrzucając jakąkolwiek próbę posiadania kogoś i posługiwania się kimś dla własnego poklasku. Służyć, pomimo poczucia straty, odrzucenia czy niezrozumienia (na podobieństwo Jezusa Chrystusa). Nie strzelać „focha”, bo nikt we wspólnocie Trójcy nie obraża się na nikogo. Wspólnoty ziemskie nie są doskonałe. Stąd potrzeba dopuścić do głosu najdoskonalsza wspólnotę, z jaką przyszło nam żyć. W jej centrum znajdziemy wówczas wyjaśnienie sensu bycia na ziemi, cierpienia człowieka, jego śmierci, pragnienia zjednoczenia z kimś, potwierdzenia doniosłości i wyjątkowości każdego człowieka. To dzieje się w wierze. Wówczas ludzkie ograniczenia nie stanowią o niemożliwości przyjęcia Miłości, ponieważ Bóg daje się pochwycić człowiekowi, nie unicestwiając jego wolności. A to wskazuje na naszą odrębność i jedno z innymi pod względem natury (ludzkiej) i godności osoby. Czyli niczego, co dzieje się poza obrębem miłości Trójcy Świętej (co jest złem, a w czym człowiek może posiadać udział), nie można nazwać życiem. Bo źródłem ŻYCIA jest i pozostaje Bóg w Trójcy Jedyny.

Logika boskich relacji

Nasze ludzkie myślenie zasadza się w kategoriach unifikacyjnych – sprowadzania czegoś do jednej postaci, bądź normy. Więcej! Upraszczania danej rzeczywistości, która sama w sobie nie jest taka prosta. Kiedy mówimy, że coś jest jednakowe, identyczne, niezróżnicowane, jesteśmy zadowoleni. A chrześcijaństwo daje nową perspektywę napominającą, gdzie wielość, różnorodność i jedność wcale nie musza się wykluczać. Tym bowiem, co najbardziej determinuje tożsamość, odniesienie się do KOGOŚ jest relacja. Człowiek kształtuje siebie w taki sposób, w jaki JEST w kontakcie z innymi OSOBAMI. Rozmawiając z drugim, odkrywasz siebie. Przebywając z Bogiem, zaczynasz pojmować konstrukcję samego siebie i bardziej miłować. A zatem relacyjność tworzy nas jako ludzi. Próba, chociaż muśnięcia tajemnicy Trójcy św. stanowi dla nas klucz odpowiedzi na problemy dnia codziennego.

ks. Tomasz Bondzio

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here