MIESIĘCZNIK

DIECEZJI

EŁCKIEJ

 

 

strona główna | o nas | kontakt | archiwum 

 

 

Wrzesień 2009: 

 

___________________

 

W numerze: 

 

 Z DIECEZJI

 PIELGRZYMKI

 Z WIZYTĄ W PARAFII

 NA PAPIESKIM SZLAKU

 MILENIUM ŚMIERCI ŚW. BRUNONA

 REGION

 RELIGIA

 70. ROCZNICA WYBUCHU WOJNY

 KULTURA

 RODZINA

 MŁODZIEŻ

 DZIECI
 RELAKS

DZIELMY SIĘ MIŁOŚCIĄ: 

 

BIULETYN INFORMACYJNY CARITAS DIECEZJI EŁCKIEJ - bezpłatny dodatek do MARTYRII 

 

DZIELMY SIĘ MIŁOŚCIĄ: 

MACYJNY CARITAS DIECEZJI EŁCKIEJ - bezpłatny dodatek do MARTYRII 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jeżeli chcesz zapoznać się ze szczegółowym spisem numeru: 

>> kliknij <<

 

 

 

 

 

Z wizytą w parafii: JEŻE

Parafia liczy ponad 900 wiernych. To głównie ludność napływowa, jak określa proboszcz – kurpiowsko-szlachecka. Między innymi zachowała się tradycja palm kurpiowskich w Niedzielę Palmową. Oprócz kościoła parafialnego jest nowa kaplica dojazdowa pw. Miłosierdzia Bożego w Borkach, oddalonych od Jeży o dwanaście kilometrów. Proboszczem jest ks. kan. Zbigniew PALIŃSKI.

Wieś Jeże powstała w ramach kolonizacji Wielkiej Puszczy. Natomiast wcześniej był to obszar Galindii. Była wsią ziemiańską, z dobrami służebnymi w posiadaniu drobnego rycerstwa. W XV i XVI wieku wieś wymieniana w dokumentach pod nazwami: Yeschen, Geschische, Gehsen, wzmiankowana już w roku 1424. Dobra służebne były lokowane w 1445 roku, nadane przez komtura krzyżackiego Eberharda von Wesenthau dla Staśka Jeżki (stąd nazwa wsi) i jego braci: Mikołaja i Czyrnaki. Dobra służebne obejmowały 30 łanów w dąbrowie, położonej między rzeką Pisą a rzeką Wincentą, między miejscowościami Turowem i Dłutowem, na prawie magdeburskim.

czytaj więcej

___________________________________________________

 

Kapliczki i krzyże przydrożne w Górskich

Miejscowość Górskie leży w powiecie augustowskim na terenie parafii i gminy Bargłów Kościelny.

We wsi Górskie znajdują się dwie interesujące, niespotykane na tym terenie, kapliczki przydrożne. Są to kapliczki murowane, nawiązujące do architektury kapliczek słupowych, w formie czworobocznych kolumn (słupów) z czterema otworami na przestrzał, wykonanymi na podobieństwo latarni, wspartych na wysokich cokołach i nakrytych namiotowymi daszkami. W każdej z nich zamontowany jest krucyfiks kowalskiej roboty, z falistymi promieniami wychodzącymi z miejsca skrzyżowania ramion i z sierpem odwróconego księżyca u jego dołu, widoczny w każdym z otworów. Krzyże skierowane są licem ku wschodowi.

czytaj więcej

__________________________________________________

 

Religia według Leszka Kołakowskiego

Niedawno zmarł Leszek Kołakowski, jeden z najbardziej znanych w świecie współczesnych polskich filozofów. Przez ostatnich kilkadziesiąt lat zajmował się głównie filozofią religii, wcześniej przede wszystkim filozofią marksizmu.

W końcu lat osiemdziesiątych przywiozłem z Londynu książkę Leszka Kołakowskiego pt. Bajki różne. Opowieści biblijne. Rozmowy z diabłem, która ukazała się w wydawnictwie Aneks (Londyn 1987). I również wydaną w Aneksie w 1987 roku książkę o Kołakowskim pt. Obecność, dedykowaną Leszkowi Kołakowskiemu w 60. rocznicę urodzin. Wcześniej w tzw. drugim obiegu nabyłem jedną chyba z najbardziej znanych pozycji Kołakowskiego pt. Religia (Oficyna Wydawnicza „Pokolenie”, Warszawa 1986). Jak większość książek z wydawniczego podziemia, była wydana chałupniczo, na słabym papierze, malutką czcionką, trochę zamazaną, niewyraźną, odbita na powielaczu. Ale liczyła się treść, z którą można było w wielu punktach nie zgadzać, ale nie sposób przejść obojętnie. Autor traktował religię z filozoficzną i egzystencjalną powagą.

czytaj więcej

__________________________________________________

 

Kiedy przetoczyły się fronty (Opowiadanie)

Kiedy przetoczyły się już wszystkie fronty i skończyła się wojna, i kiedy politycy wytyczyli po swojemu granice – musieli zostawić wszystko i wyjechać. Niedaleko wprawdzie, ale ich wioska została teraz za granicą. W Związku Radzieckim – mówili. Jaki tam Związek Radziecki – zżymała się Paulina. Ona była stamtąd. Tam był jej dom, i pole, i kościół.... Wszystko polskie. Tutaj też polskie, ale inne, nie swoje. Łąka inna, pole inne, ziemia inna.... Kopie grządkę na rozsadę, a ziemia nie rozsypuje się ze szpadla, tylko spada błyszczącą bryłą. Bierze kamień, żeby wbić pal i uwiązać krowy, kamień też inny w dotyku, nie taki jak trzeba. Słońce zachodzi inaczej. Tam latem zachodziło za olszynę. Lubiła patrzeć, często byli jeszcze na polu, jak stacza się olbrzymi czerwony talerz w korony drzew. Zazdrościła nawet, że to olszyna Ościłowiczów, nie ich. Ale najbardziej inny był len. Tam rósł wysoki, mocny, złoty. U żadnej sąsiadki nie było takiego lnu. A tutaj – i len nie chce rosnąć. Jakby wiedział, że to nie tamta ziemia. Nawet Burek czegoś wyje czasem i patrzy tęsknie w tamtą stronę.

czytaj więcej

__________________________________________________

 

Aktorstwo uprawiane przed lustrem nie ma żadnego sensu

Rozmowa ze Zbigniewem Zapasiewiczem

Niedawno zmarł Zbigniew Zapasiewicz. Prezentujemy fragmenty rozmowy z aktorem przeprowadzonej przez Krystiana Modzelewskiego z Ełku.

Czy według Pana aktorstwo jest zawodem, czy powołaniem?

— Zależy, co rozumiemy przez słowo „powołanie”. To nie jest tak, że jakaś sprawcza siła powołuje do wykonywania jakiegokolwiek zawodu. U każdego występuje indywidualna przyczyna. Są tacy, którzy traktują czysto instrumentalnie, ponieważ myślą, że to jest zawód służący do tego, żeby występować publicznie i popisywać się przed publicznością – to najgłupszy i najbanalniejszy sposób traktowania aktorstwa. W moim wypadku to nie było powołanie. Od dzieciństwa miałem kontakt z ludźmi teatru, wychowywałem się w takiej rodzinie. W czasie okupacji, gdy byłem chłopcem, ludzie ci nie grali w teatrze, ale rozmawiali o nim. Natychmiast po wojnie stałem się widzem teatralnym, chodziłem do teatru, „zarażałem się” nim, ale nigdy w mojej głowie nie powstała myśl, że będę pracował w teatrze, że będę aktorem. Byłem bowiem człowiekiem zakompleksionym, nieśmiałym, zamkniętym, introwertycznym. Wydawało się, że to nie są czynniki sprzyjające aktorstwu. Jednak porzuciłem studia politechniczne i zdecydowałem się wstąpić na drogę aktorstwa. To był instynkt, nie powołanie, polegający na tym, że poczułem coś, wiedząc, czym jest teatr, jako widz, jako człowiek, który słuchał rozmów ludzi dojrzałych, związanych z teatrem. Poczułem, że to jest świat, w którym będę mógł pozbyć się kompleksów, swojej nieśmiałości. Aktorstwo zmusi mnie do otwarcia, pokonania wstydu, ekspresji emocji, których na co dzień bym nie wyraził. Moje pragnienie wypłynęło z instynktownego przeczucia, że w zawodzie aktora będę mógł się otworzyć na ludzi.

czytaj więcej

 

POWRÓT