Strona główna I. Formacja SERCA ZAMYŚLENIA Wystarczy ci mojej łaski…

Wystarczy ci mojej łaski…

9
0

W tym roku częściej niż zwykle udawało mi się doglądać upraw na wsi. Niemal na moich oczach dokonywał się cud wzrastania wiosennych roślin, dojrzewania zbóż i owoców w sadzie. Te wspaniałe przemiany dokonują się każdego roku, niestety, przeżywamy ten szczególny czas bardziej, kiedy mamy możliwość być na miejscu. A wszelkie ograniczenia wpłynęły na szukanie wytchnienia i przestrzeni na wsi. Jednak nie refleksją o wypoczynku chcę się podzielić, a małymi cudami, które Bóg wpisał w swoje dzieło i jak wielkim błogosławieństwem jest dostrzegać to.

Praca, wiara i nadzieja

Wiosna na wsi zawsze ma niesamowitą siłę przetrwania. Wszystko budzi się do życia. Gdyby człowiek zapomniał, co powinien robić, to sama natura aż woła, że czas już na zasiew, sadzenie czy pielenie. Ziemniaki niemal same „wychodzą” kłączami do słońca. A nawet najmniejsze ziarenko wrzucone w ziemię, wzejdzie, by wydać nowy kłos. Jedną z późniejszych upraw wrażliwą na zimno jest wysiew ogórków. Kiedy sąsiadki trwały w oczekiwaniu na wschodzenie pierwszych roślinek, dzieliły się ze sobą zachwytem, że już pojawił się pierwszy zwiastun, po kilku dniach widać było rządki. Czas pracy rozpoczynały i kończyły modlitwą.  Każdy dzień był też naznaczony nieustanną walką z chwastami. Jednak przyszedł czas silnych ulew i burz. Grad zniszczył wypielęgnowane grządki warzyw. Cóż robić…, to też jest wpisane w trud pracy rolnika. Chciałoby się powiedzieć: „Bóg dał, Bóg wziął”. Widziałam, z jaką troską i delikatnością gospodyni każdą roślinkę oglądała i decydowała, która może wydać jeszcze plon, a z której już nic nie będzie. I tak po kolejnych tygodniach pojawiły się pierwsze owoce. Roślinka biedna, jakby na ostatnim włóknie połączona z łodyżką, ale wypuściła pęd i owocuje. Obfitość plonu wystarczy, aby każdy z rodziny mógł się nasycić.

Duchowe owoce

Pełna zadziwienia przyglądałam się, jak wielka siła tkwi w takiej roślince – pomimo okaleczenia dąży do zaowocowania. Konsekwentnie wypełnia swoją misję. A chwasty…, gdy przez kilka dni panuje upał, one szybciej przechodzą w fazę kwitnienia i owocowania. Chociaż jeszcze nie urosły, wydają nasiona. I taka mi myśl przyszła, że im bardziej niszczy mnie grzech, tym szybciej trzeba przejść do „fazy” duchowego owocowania – do sakramentu spowiedzi, by jak najszybciej zaczerpnąć z łaski uświęcającej. Nie ma na co czekać, bo można „zasuszyć się” w grzechu.

Wdzięczność daje siłę

Być może z wiekiem stajemy się bardziej wdzięczni. Doceniamy ludzi i naszą rzeczywistość. Wdzięczność pozwala nam dostrzec pozytywne strony życia, umacnia więzi, zwiększa empatię. Postawa wdzięczności jest czymś więcej niż okazjonalnym mówieniem „dziękuję”, gdy ktoś zrobił dla nas coś dobrego. Wiedząc, jak dobrą postawą jest wdzięczność, warto próbować ją w sobie wypracować. Jak to ktoś zauważył: „wdzięczność jest wielką sztuką – jest umiejętnością cieszenia się z drobiazgów, które wypełniają naszą codzienność, jest umiejętnością przyjmowania wszystkiego jako dar”. Kiedy jesteśmy wdzięczni, nie lękamy się nowych wyzwań. Kiedy jesteśmy wdzięczni, mamy więcej pokory, by nie zatracić się w egoizmie i samowystarczalności. Kiedy mamy okazję do wspólnej modlitwy z całą rodziną, często dzielimy się swoimi spostrzeżeniami, za co jesteśmy wdzięczni Bogu i ludziom minionego dnia. Widzę, jak moje dzieci zaczynają być wdzięczne nie tylko za to, co dostają, ale za ludzi, których spotykają na swojej drodze życia. Coraz częściej jesteśmy wdzięczni też za konkretne sytuacje, nie tylko te radosne, również za te trudne, bo one przybliżają nas do Boga. Jak powiedział pewien starszy człowiek: „Kiedy dziękuję Bogu za wszystko, nie boję się nawet śmierci, bo wiem, że ona też jest dla mnie darem.”  Mistrz Eckhart powiedział, że jeśli mielibyśmy się pomodlić tylko raz w życiu, modlitwa ta powinna brzmieć: „dziękuję”. Dziękujmy więcej.

mr

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here