Strona główna II. Formacja SUMIENIA POKOCHAĆ MISJE COVID-19 w wersji syberyjskiej

COVID-19 w wersji syberyjskiej

173
0

Obecny rok, 2020, bez wątpienia pozostanie na długo w naszej pamięci i będzie wymieniany na stronicach książek do historii. Pandemia koronawirusa zmieniła życie każdego z nas i dokonała głębokich przemian na wszystkich kontynentach. Początkowe informacje wydawały się bardzo odległe i odnosiłem wrażenie, że dotyczą innych ludzi czy wręcz innego świata. Trudno było sobie wyobrazić, że praktycznie każdy z nas znajdzie się w centrum wydarzeń, gdyż obecnie problem epidemii i przeróżnych ograniczeń dotyka wszystkich.

Ekspansja epidemii

Bardzo realnie doświadczyłem ekspansji epidemii, gdy przyleciałem do Polski z krótką wizytą, by załatwić najważniejsze sprawy w imieniu diecezji i powrócić do Irkucka. To właśnie w tym czasie były wprowadzane przeróżne ograniczenia: zamknięcie szkół, sklepów, zalecenia, by pozostać w domach. Kiedy kolejną miarą miało być zamknięcie granic Polski, zrozumiałem, że mogę utknąć w Ojczyźnie i przez bardzo długi czas nie mieć możliwości powrotu do mojej parafii. Dlatego moja reakcja była natychmiastowa, wyściskałem swoich najbliższych i udałem się na lotnisko. Udało mi się zamienić bilety i jeszcze tego samego dnia wylecieć do Rosji. Opuściłem Polskę dosłownie ostatnim rejsem, gdyż kilka godzin później granica naszego kraju została zamknięta.

Drakońskie zasady

Kiedy piszę te słowa, Rosja znajduje się na drugim miejscu na świecie w statystyce ilości zachorowań na koronawirusa. Jeśli początkowo proces izolacji rozwijał się dość wolno, obecnie obowiązują już restrykcyjne zasady ograniczające przemieszczanie się ludzi, ich kontakty i pracę. Zamknięte są restauracje, kina, teatry, nie działają wszelkie obiekty masowego przebywania ludzi. W niektórych miastach i regionach zamknięto ich granice i wprowadzono elektroniczne przepustki określające, kto może znajdować się na ulicy, czy też korzystać z środków transportu. Nawet obchody tak wielkiego święta jak 9. Maja – Dzień Zwycięstwa, którego 75. jubileusz przypadał w tym roku, a które można nazwać najważniejszym z ideologicznego punktu widzenia świętem w Rosji, został przesunięty na późniejszy termin. Obowiązują drakońskie zasady, a mimo to ilość chorych wzrasta, codziennie przybywa 10 – 11 tysięcy zarażonych.

Pozamykane świątynie

Ograniczenia dotyczące kościołów są dużo ostrzejsze niż w Polsce. Praktycznie od początku kwietnia musieliśmy zupełnie zamknąć nasze świątynie. Jedynie kapłani i siostry zakonne mogą uczestniczyć w Liturgii. Nawet Święte Triuduum i Wielkanoc musieliśmy świętować w takich warunkach. Oczywiście, prowadzimy wideo transmisje Mszy świętych i nabożeństw za pośrednictwem Internetu i sieci komórkowych, a jednak to bardzo trudna sytuacja zarówno dla samych duszpasterzy, jak i dla naszych parafian. Nie mamy możliwości transmitować Mszy świętej przez telewizję czy też radio, gdyż mamy do nich ograniczony dostęp, ponieważ w Rosji obowiązują zupełnie inne zasady niż w Polsce. Martwimy się o wiernych w podeszłym wieku, szczególnie samotnych, którzy nie zawsze mają możliwość korzystania z Internetu i nie mają kogoś, kto by im pomógł. Z nimi kontakt jest utrudniony.

Statystyki zachorowań w Rosji rosną

Ludzie są już prawdziwie zmęczeni reżimem samoizolacji. Pytają, kiedy to wszystko się skończy i kiedy znów będzie można chodzić do kościoła. Rozkładamy bezradnie ręce, gdyż sami nie wiemy, jak długo potrwa taka sytuacja.  Coraz częściej słyszy się o stopniowym wychodzeniu z reżimu ograniczeń, a jednak ta chwila ciągle jest daleko i jeszcze potrzeba wiele czasu, by ograniczenia się zakończyły. Póki co, statystyki zachorowań w Rosji rosną i nikt nie ośmiela się powiedzieć, że osiągnęliśmy już półmetek.

Częściowo jest to spowodowane mentalnością mieszkańców, nieco zbuntowaną „ruską duszą”, jak to określają sami Rosjanie, która niełatwo poddaje się wszelkiego rodzaju ograniczeniom. Wielu ludzi nie wierzy w pandemię, starając się ją bagatelizować. Stąd na ulicach można zaobserwować tych, którzy nie chcą się podporządkować zaleceniom, by pozostawać w swoich domach. Były nawet dość nagminne przypadki złamania zakazów, by nie chodzić do świątyń i w związku z dużymi świętami jednej czy drugiej religii, ludzie tłumnie ruszyli na nabożeństwa. Oczywiście posypały się kary, a na rezultaty nie trzeba było długo czekać, bo bezduszne cyfry pokazały znaczny wzrost zarażonych.

Odkrywanie Boga na nowo

Wśród trosk i strachu wywołanego epidemią są sytuacje, przez które Pan Bóg odkrywa nam coś ważnego i pozwala spojrzeć inaczej na to, co się wydarza. Wielu z naszych parafian, którzy po raz pierwszy uczestniczyli w Mszach świętych on-line, którym do tej chwili nie przychodziło stykać się z duchową Komunią świętą, wyznawało, że było to dla nich odkryciem głębi Liturgii. I ta sytuacja pokazała ogromną tęsknotę za Kościołem i osobistym spotkaniem z Panem Jezusem. Sam wielokrotnie odczuwałem tęsknotę za ludźmi w kościele, kiedy po raz kolejny patrząc na puste ławki, zmuszałem się, by myślami biec do mieszkań i domów naszych parafian, by nie pozwolić na pojawienie się myśli, że jestem przy ołtarzu sam. Pokonanie tych wewnętrznych rozterek umacniało wiarę, że nigdy nie jesteśmy samotni, bo przede wszystkim to Chrystus przychodzi do nas i zwraca się w swoim Słowie i daruje Siebie w Najświętszym Sakramencie. A poza tym choć przed ołtarzem stał obiektyw kamery czy telefon komórkowy, to tam, z drugiej strony ekranu czekali ludzie. Ta świadomość umacniała i powodowała, że chciało się do tych ludzi mówić i modlić razem z nimi. I sami parafianie wyznawali, jak wiele daje im ta modlitwa. Jedna z kobiet napisała mi: „Dobrze, że wymyśliliście te transmisje. Ja sama jeszcze nigdy tak często nie uczestniczyłam we mszy”.

Drobne gesty miłości

Ponadto stan ograniczeń sprawił, że ludzie pokazali praktyczną troskę o swoją parafię. Bardzo wzruszające były smsy czy telefony, w których ludzie pytali nas, czy mamy co jeść. Wzruszało to, że na konto parafii wpływało więcej ofiar niż zazwyczaj, i to zarówno od parafian, jaki i dobrodziejów zza granicy. Drobne gesty, ale świadczące o bardzo praktycznym spojrzeniu naszych wiernych. Ta troska też dodawała sił i jestem za nią bardzo wdzięczny.

Pomimo zasad samoizolacji mamy wiele prac na zewnątrz. Staramy się pomagać starszym parafianom i biednym rodzinom. I sami i z pomocą wolontariuszy wspieramy ich regularnie. Niedawno okazało się, że potrzebna jest pomoc zagranicznym studentom, którzy pozostali bez możliwości pracy i dosłownie zaczynali głodować, bo ich niewielkie stypendia i środki własne nie wystarczały, nawet na skromne życie. I była to dość duża grupa, która pozostała w Rosji z powodu zamknięcia granic, bez możliwości powrotu do domów. Udało się im pomóc, dzięki zaangażowaniu rożnych religii, a także diaspor – przedstawicieli różnych narodowości, zamieszkujących Irkuck. To była naprawdę wzruszająca akcja, w którą włączyły się także organizacje państwowe i którą udało się zorganizować drogą kontaktów internetowo – telefonicznych, bez potrzeby organizowania wielkich debat.

Nie utracić nadziei

I tak, pomimo izolacji nie przestajemy pracować. Czasem wręcz nie wystarcza czasu, by ze wszystkim nadążyć, tym bardziej, że dochodzi wiele działań biurowych i administracyjnych. Oprócz parafii, pracuję jeszcze w kurii biskupiej, czasami godzinami nie wstajemy od komputerów i telefonów, by mieć stały kontakt z naszymi duszpasterzami i parafiami rozsianymi na ogromnej przestrzeni, którą zajmuje Diecezja świętego Józefa w Irkucku. Z głęboką troską śledzimy rozwój sytuacji w poszczególnych regionach, bo w reżimie ograniczeń i izolacji, możliwość pomocy oddalonym wspólnotom jest dość trudna. Jednak chyba najważniejsze jest, byśmy w tym niełatwym czasie nie tracili ni nadziei, ni optymizmu. Dlatego tak ważna jest świadomość, że nie jesteśmy sami, ważne jest, by czasem usłyszeć słowa otuchy i zwyczajnego ludzkiego wsparcia.

Drodzy Czytelnicy „Martyrii”, to swoje syberyjskie sprawozdanie pragnę zakończyć na pozytywnej nucie, przesyłając Wam radosne i serdeczne pozdrowienia z dalekiej Syberii. Otaczająca nas przyroda przypomina nam, że nawet po najsroższej zimie i nieludzkich mrozach, Pan Bóg obdarzy nas ożywiającą wiosną, niosącą piękno i nowe życie. Życzę Wam wszystkim zdrowia, silnej wiary, głębokiej i niegasnącej nadziei, paschalnej radości i miłości, którą może dać tylko Sam Chrystus.

o. Włodzimierz Siek, werbista

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here