Strona główna III. Formacja UMYSŁU OTWÓRZ OCZY, ZACZNIJ MYŚLEĆ Człowiek – między jednostką a kolektywem

Człowiek – między jednostką a kolektywem

181
0

Większość naszych sporów – czy to politycznych, czy religijnych, czy choćby sportowych – wynika z różnych w rozumieniu pochodzenia i miejsca człowieka w świecie. Człowiek nie jest bowiem ani wyjętą spod prawa moralnego jednostką, jak chcieliby liberałowie, ani nieistotnym trybikiem kolektywistycznej maszyny, jak chcieliby komuniści.

Nasze podziały nie są wcale nowe. Identyczne funkcjonują na całym świecie. Pochodzą one przede wszystkim z różnic kulturowych. Doskonałym wstępem – zanim kontynuują Państwo lekturę mego tekstu – będzie spojrzenie na krótkie zestawienie filmów promocyjnych trzech armii: chińskiej, amerykańskiej i rosyjskiej, dostępne w serwisie YouTube po wpisaniu „Army Recruitment Ads: China vs Russia vs USA”.

Antyindywidualistyczny kolektywizm

Film rozpoczyna się od reklamy armii chińskiej. Właściwie, nie ma w nim przedstawionej spójnej historii jednostki, do której reklama powinna być wszak kierowana. Dlaczego? Dlatego, że kultura dalekowschodnia nie zakłada wielkiej autonomii jednostki. Każdy jest tam tylko (i według tej kultury aż!) częścią większej społeczności – zaczynając od rodziny (stąd kult ojca i skrajne poddaństwo rodzicom), kończąc na najważniejszym – państwie. Film zachęca do wstąpienia do armii przede wszystkim dlatego, że można w niej realizować się jako członek i część systemu obronnego kraju. Nie powinno więc dziwić, że to właśnie w Chinach powstał pierwszy tak kompleksowy system inwigilacji obywateli, którzy przy wykorzystaniu wszelkich danych – w tym kamer ulicznych! – są oceniani i na tej podstawie przyznaje się im np. kredyty.

Takie osadzenie człowieka – jako wyłącznie elementu większej maszyny, mało znaczącego trybu, który jednak jest wielki, jeśli przyjąć ramy wielkości całej wspólnoty – może mieć swą biznesową implikację nie tylko na Dalekim Wschodzie. Wszak na takim założeniu był (i niestety, wciąż jest!) oparty komunizm, którego tak boleśnie przez dekady doświadczaliśmy. Człowiek jest tylko częścią kolektywu, pracuje na dobro wielkiej wspólnoty, sam nie powinien działać dla swego interesu. Nie muszę chyba mówić, czym kończy się wcielanie w życie takiego założenia. Jakże smutne, że o doświadczeniach zapominamy tak szybko i już teraz ruch komunistyczny odradza się zarówno na Zachodzie, jak i nawet w pewnym stopniu w Polsce.

Każdy pracuje na siebie

Na drugim biegunie jest – inspirowany protestanckimi wypaczeniami – skrajny amerykański indywidualizm. Pozwolę sobie nie komentować samej treści amerykańskiej reklamy, gdyż musiałbym zniżyć się do poziomu establishmentu tego kraju trzeciego świata. Zamiast tego, opowiem o inspiracji. Ją bowiem wciąż obserwujemy w biznesie, niestety nader dobitnie w Polsce.

Inspiracją jest bowiem założenie, że każdy jest kowalem własnego losu. Każdy może żyć dokładnie tak, jak chce. Nie ma żadnych reguł społecznych – jesteśmy tylko sumą jednostek, które nader często używają tak absurdalnych (w tym oczywiście kontekście) sformułowań jak „prawo do swego ciała”, „prawa reprodukcyjne” i inne im podobne. Z tego samego źródła bierze się też neoliberalizm – pogląd, zgodnie z którym każdy ma równe szanse na sukces, jeśli tylko będzie odpowiednio ciężko pracował. System, w którym od ponad 30 lat jesteśmy wychowywani, który spaczył umysły wielu znamienitych postaci. System, w którym nieuczciwy przedsiębiorca, płacący pracownikom głodowe pensje, może budować sobie podmiejski pałac i jest dzięki temu uznawany za wzór, który należy naśladować. Pracował wszak sam na siebie, od nikogo nie zależał, nie chodził do publicznych szkół, nie korzystał z publicznych dróg, szpitali i pracy służb porządkowych. Słowem – czysta patologia.

Trzecia droga – chrześcijański personalizm

Filmik rosyjski nie do końca może odpowiada wspomnianej w podtytule alternatywie – chrześcijańskiemu personalizmowi, jednak z pewnością najbliżej mu do niego. Mamy tu jednostkę, która wychowuje się i żyje we wspólnocie, jednak do armii idzie realizować siebie w wyższym celu – celu wspólnotowym. Podobnie jest w (chrześcijańskim) personalizmie, który do szerszej debaty wprowadził Jan Paweł II. Jak pisze Wikipedia, „personalizm podkreśla wolność i odpowiedzialność jednostki za własne życie, jednocześnie podkreślając fakt, że ludzie mogą realizować tę odpowiedzialność tylko w stosunku do swoich bliźnich.”

Ma to również przełożenie na biznes. Nikt z nas nie wychował się w pustelni. Dorastaliśmy w publicznej przestrzeni, korzystaliśmy z publicznej infrastruktury, wreszcie – jak pisał Arystoteles – człowiek jest ze swej natury istotą społeczną, realizujemy się w relacjach z innymi ludźmi. W biznesie nie może więc chodzić wyłącznie o nakręcenie konsumpcyjnej spirali, produkcję tylko po to, by zarobić. Nie chodzi nawet o to, by zarobić wyłącznie dla własnej rodziny. Tak, to również jest egoizm, tylko minimalnie rozszerzony, jednak wciąż wykluczający. Działamy we wspólnocie i dla wspólnoty.

W tym samym jednak czasie mamy niezbywalną godność ludzką. Niezbywalną, czyli taką, której nikt nam nie odbierze. Nam – jednostkom. Jesteśmy zatem jednostkami, które jednak muszą żyć w relacjach z innymi. Również w biznesie. Nawet jeśli pracujemy dla siebie, zawsze pracujemy dla kogoś. Zawsze powinniśmy pozostać sobą – nie zatracać się w bezimiennym kolektywie, jednak nigdy nie możemy odgradzać się od innych ludzi. Nigdy.

Marcin Kawko

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here