Strona główna TRUDNE SPRAWY „O, gdybyś znała dar Boży” (J 4,10) – Tajemnica Kobiety

„O, gdybyś znała dar Boży” (J 4,10) – Tajemnica Kobiety

52
0

W jednym ze swych przemówień Paweł VI powiedział m.in.: „W chrześcijaństwie, bardziej niż w każdej innej religii, kobieta posiadała od początku specjalny status godności, którego liczne i ważne aspekty ukazuje Nowy Testament… Jest oczywiste, że kobieta winna uczestniczyć w żywej oraz aktywnej strukturze chrześcijaństwa w taki sposób, by wydobyć te jej możliwości, które jeszcze nie zostały ukazane”. Zatem, jaką tajemnicę odkrywa chrześcijaństwo, gdy mowa o kobietach? Jakie jest Boskie spojrzenie na relacje mężczyzny i kobiety? W jaki sposób przejawia się ta relacja w życiu Chrystusa?

Co na to Biblia?

W Biblii mamy dwa opisy stworzenia człowieka. Żeby wejść w istotę prawdy, którą chce przekazać nam Bóg, należy przedrzeć się przez plastykę obrazu. Pan Bóg stwarza człowieka jako bardzo dobrego, ale niedoskonałego. Czy zatem stwarza ‘niedorobionego Adama’? Jesteśmy ludźmi od momentu poczęcia, natomiast naszymi wyborami, decyzjami (dobrymi lub złymi), możemy tę prawdę potwierdzać albo ją negować. Czasem mówimy: „To było nieludzkie zachowanie!” Czyli takie, jakiego nie pragnie Bóg!

Adam poprzez poznawanie podstawowych prawd o stworzeniach go otaczających dochodzi do doświadczenia faktu bycia osobą, a przez to – do doświadczenia swojej radykalnej od nich odmienności. Gdy nadaje nazwy poszczególnym stworzeniom, nie identyfikuje się z nimi, lecz odkrywa swoją tożsamość. W ten sposób Āḏām odczytuje siebie jako kogoś, a nie coś. Kiedy więc Bóg przemawia: „Nie jest dobrze, żeby człowiek [mężczyzna] był sam; uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc” (Rdz 2, 18), nie neguje doświadczenia samotności człowieka, jako osoby. Āḏām tęskni za adekwatną wartością odpowiadającą jego człowieczeństwu. Wówczas pogrąża się we śnie. Ta metafora daje nam odpowiedź, że człowiek, który śpi, nie ma władzy nad sobą. Bóg wyprowadza człowieka z jego panowania, stwarzając odpowiednią osobę. Jest nią niewiasta (Ḥawwā), która odróżnia ludzką istotę od zwierzęcia. Człowiek zostaje obdarowany męskością i kobiecością, czyli płcią. Pan Bóg stwarza kobietę z żebra Adama, czyli z jego środka na dowód równości oraz godności osobowej kobiety i mężczyzny. Jeżeli więc Bóg stworzył dwie płci z tak wyraźnymi różnicami darów, to wolno się domyślać, że nie po to, żeby jedna kosztem drugiej zaspokajała swój kompleks wyższości, ale po to, żeby się wzajemnie uzupełniały i wspomagały. Bóg nie antagonizuje. Nie doprowadza osób do wzajemnej wrogości, lecz miłości. Człowiek dzięki stworzeniu na podobieństwo Trójjedynego zostaje zaproszony do udziału w boskiej tajemnicy miłości, aby stać się wzajemnym darem dla drugiego. Zjednoczenie mężczyzny i kobiety wiąże się zatem z wolnością, wyborem bycia dla KOGOŚ. Zatem poczucie sensu własnego ciała jest bezpośrednim otwarciem na miłość.

Wszystko byłoby pięknie…

Gdyby nie grzech, który deformuje zamysł Boży w człowieku i poddaje go niewiedzy, cierpieniu, władzy śmierci. Dlatego mamy problem z rozróżnianiem dobra od zła, prawdy od ukrytego fałszu, przylgnięciem do Boga, który jest kochający i wymagający. Grzech burzy harmonię człowieka i pozoruje szczęście. Stąd Bóg daje człowiekowi swego Syna, który ma moc wyzwolić nas z niewoli zła. Jezus Chrystus – Bóg człowiek – rodzi się poprzez kobietę, oczekując jej zgody. Maryja odpowiada „Tak” Bogu i rodzi Jezusa Chrystusa, Syna Bożego. Jest to ponowna nobilitacja kobiety i jej docenienie. Przecież Bóg mógł wymyślić inny scenariusz i Jego Syn mógł pojawić się na ziemi kiedykolwiek i gdziekolwiek. Maryja zaświadczyła, że kobieta jest kimś, kto przyjmuje Życie. To jest wymiar prawdziwej wolności chrześcijańskiej. Można przyjąć nawet śmierć, żeby ratować czyjeś życie, zwłaszcza dziecka.

Za Jezusem idą kobiety

Nowość, którą przynosi Jezus jest faktycznością, że poza Apostołami znajdują się również kobiety. Marta, Maria, Syrofenicjanka, uboga wdowa, kobieta cierpiąca na krwotok, cudzołożnica etc. Jezus usuwa niejako narośle, które wytworzyło się w mentalności ludzkiej z wygody i danej kultury. Jako ludzie wolno dorastamy do słów Boga. W czasie męki, śmierci i zmartwychwstania, towarzyszą Jezusowi kobiety. Z Apostołów jest tylko Jan. Wieść o Zmartwychwstaniu została rozpropagowana właśnie przez kobiety. Z punku Boskiego widzenia, Chrystus przełamuje konwenanse, które budziły sprzeciw faryzeuszów wobec kobiet. W całym nauczaniu Jezusa, podobnie jak w Jego postępowaniu, nie spotyka się niczego, co by było przejawem upośledzenia kobiety, właściwego dla Jego czasów. Wręcz przeciwnie, Jego słowa i Jego czyny wyrażają zawsze należny dla kobiety szacunek i cześć. Chrześcijaństwo pokazuje, że kobieta i mężczyzna są różni. Ale ta różnorodność nie znosi równości, co do osoby i godności. Równość nie oznacza jednolitości i identyczności. Ukochanie swojej kobiecości znosi zaś rywalizację wobec mężczyzny.

ks. Tomasz Bondzio

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here