Strona główna III. Formacja UMYSŁU NASZ GOŚĆ Na flisacką nutę

Na flisacką nutę

11
0

Z panem Stanisławem Migdał rozmawiamy o pięknie i trudach pracy flisaka.

Spływ Dunajcem to niewątpliwie jedna z najpiękniejszych atrakcji Pienin. Rokrocznie przyciąga rzesze turystów, którzy pragną doświadczyć niezwykłej podróży przełomem jednego z dopływów Wisły. Można powiedzieć, że to wręcz punkt obowiązkowy każdej wycieczki w ten region Polski.

Tak to prawda. Pieniny choć niewielkie, są piękne, a płynący przez nie Dunajec, który wyrzeźbił w nich wspaniały przełom, umożliwia ich zwiedzanie z flisackiej łodzi. To oryginalna i bardzo komfortowa forma zwiedzania Pienińskiego Parku Narodowego. Podczas kilkugodzinnego spływu można zobaczyć najpiękniejszą część regionu, jaką jest Przełom Dunajca i m.in. takie słynne miejsce, jak „Janosikowy Skok”. Wycieczkę urozmaicają opowieści flisaków o mijanych na trasie szczytach, ciekawych miejscach oraz lokalnych legendach. Z tej bardzo wygodnej formy zwiedzania korzysta co sezon ponad trzysta tysięcy turystów.
Tradycja spływu na drewnianej tratwie zbudowanej z połączonych czółen sięga połowy XIX wieku.

Jak  zostaje się flisakiem?

Aby zostać flisakiem, trzeba być przede wszystkim góralem pienińskim. Kobiety nie mogą być flisakami tylko mężczyźni. Z wstąpieniem w szeregi flisaków należy zdążyć przed trzydziestką, ponieważ po trzydziestce nie przyjmujemy. I trzeba być kawalerem, bo taka jest nasza tradycja. Dziadek kawaler, ojciec kawaler, to i syn kawaler.

Wygląda to tak, że najpierw jeszcze przed złożeniem podania do stowarzyszenia, każdy kandydat musi sobie znaleźć tak zwanego mistrza flisackiego. W każdym razie na początku młodzi muszą spłynąć kilka razy z mistrzem, jako ten trzeci flisak na łodzi, ale jeszcze zanim rozpocznie się sezon. Pozwala nam to przyjrzeć się bliżej tej profesji, co moim zdaniem jest najlepszą nauką. Jest to moment złapania także bliższej relacji z kimś, kto ma więcej doświadczenia. To jest też ten etap, gdy można zrezygnować, jeśli uzna się, że to zbyt trudne albo jeżeli ktoś dojdzie do wniosku, że to nie dla niego. Później w sezonie jeszcze trzeba spłynąć około trzech razy jako obserwator i dopiero po tym można już pływać samemu, chociaż pod czujnym okiem mistrza. Przez kolejne trzy lata wciąż jest czas na naukę i szlifowanie swoich umiejętności kierowania łódką. Po tym następuje pierwszy egzamin i on pozwala na zostanie czeladnikiem. Jednocześnie dostaje się legitymację i już jest się pełnoprawnym flisakiem.

Flisak to zawód czy pasja? Proszę opowiedzieć o pana początkach. Czy to był wybór czy też tradycja rodzinna spowodowała, że został pan flisakiem?

Flisak to zawód tylko po części, bo żyć się z tego nie da. Bardziej pasja i wielkie wyróżnienie, że z pośród tysięcy mężczyzn w Polsce, tylko niecały tysiąc może flisakować na Dunajcu i pokazywać turystom to piękno, które Pan Bóg dał, stwarzając Pieniny.

Pochodzę ze Sromowiec Niżnych i tam mamy taką niepisaną zasadę, a nawet już tradycję, że każdy chłopak ze wsi dołącza do grona flisaków, bo nie do pomyślenia byłoby, żeby urodzony  w Sromowcach Niżnych nie został flisakiem. Szkolenie zacząłem w roku 1983. Oprócz tego, mną osobiście kierowała też ciekawość tego zawodu, mogę powiedzieć, że fascynacja tym, jak to wygląda od środka. Skoro miałem wszelkie możliwości, aby zostać flisakiem, to po prostu z tego skorzystałem. Robię tylko to, co lubię robić i sprawiam tym radość innym. Poza tym kultywuję piękną tradycję i to tyle.

Pokazujecie swoją pracą, że można kochać ziemię, w której przyszło wam żyć. Jak wygląda zwykły dzień flisaka. Od czego zaczynacie, a na czym kończycie każdy, kolejny dzień spływu?

Dzień flisaka zaczyna się od zgłoszenia gotowości do spływu u dyspozytora. Potem trzeba łódź zmontować z pięciu pojedynczych czółen. Następnie, zapraszamy do łodzi turystów, którzy wcześniej zakupili bilety w kasie. Kiedy zajmą miejsca, wyruszamy na trasę ze Sromowiec Kątów do Szczawnicy. Po dopłynięciu do przystani końcowej żegnamy naszych gości, a następnie ładujemy łodzie na samochody ciężarowe, które wywożą je na przystań początkową, a nas dowozi tam autobus. Po powrocie na przystań początkową dowiadujemy się, czy jeszcze będziemy potrzebni w tym dniu. Jeżeli są turyści, to ponownie montujemy łódkę i wszystko się powtarza. Jeżeli nie, wracamy do domów.

Istnieje zasada, że flisakiem może zostać tylko mieszkaniec jednej z pienińskich miejscowość. Dlaczego?

Od początku istnienia spływu na Dunajcu zajmowali się nim mieszkańcy tylko kilku miejscowości  i tak już zostało. Są to mieszkańcy Sromowiec Niżnych, Sromowiec Wyżnych, Szczawnicy, Krościenka i Czorsztyna. Myślę, że tutaj w grę wchodzi znajomość historii spływu czy wiążących się z nim tradycji. Kto mógłby lepiej się w tym orientować niż mieszkańcy właśnie tych pięciu miejscowości? Jesteśmy związani ze spływem chyba pod każdym względem. My dbamy o zachowanie trwałości tego pięknego zwyczaju i wizerunku flisaków, który jest zresztą budowany już wiele lat. Mimo wszystko tutaj, w naszych rejonach, przykłada się niezwykle dużą wagę do tradycji.

Od kiedy zaczyna się flisacki sezon turystyczny na Dunajcu? Ile czasu trwa taki spływ? Czy można już bezpiecznie wyruszyć?

Sezon zaczynamy pierwszego kwietnia i trwa on do końca października. Trasa rozpoczyna się w przystani Sromowce – Kąty lub w Sromowcach Niżnych, a kończy w Szczawnicy Niżnej lub w Krościenku. Czas spływu w zależności od stanu wody trwa od 1,5 do 2,5 godziny. Pogoda dopisuje, życie w czasie pandemii wraca do normy, turystów z dnia na dzień coraz więcej, a więc zapraszamy.

Uczycie ludzi szacunku do przyrody, drugiego człowieka oczarowujecie pięknem, jakie stworzył Pan Bóg. Miałam przyjemność uczestniczyć w spływie Dunajcem. Jest to niesamowite przeżycie nie tylko pod względem otaczającej przyrody, ale też opowieści flisaków. Jaki jest Pana ulubiony fragment spływu? Jaka legenda się z nim wiąże?

Nie można mieć tylko ulubionego fragmentu spływu.  Cała trasa jest bardzo ciekawa i każdy jej odcinek przykuwa wzrok i ma swoją, piękną historię i jest o czym opowiadać, i co pokazywać. Niesamowite jest to, że ja sam podczas każdego spływu, odkrywam i poznaję go na nowo. Czasem mam wrażenie, że sam jestem turystą, który widzi te góry i lasy po raz pierwszy. To wspaniałe miejsce, wyjątkowe pod każdym względem. A legend akurat mamy wiele, zresztą powstawały przez stulecia, więc trochę się ich nazbierało. Taką najciekawszą, którą zawsze opowiadamy przyjezdnym, jest ta o siedmiu mnichach zaklętych w skały. Zostali ukarani za zbyt grzeszne życie, a odczarować ich może tylko kobieta, która nigdy nie zdradziła swojego męża. Jak można się domyślić, odkąd spływ istnieje, dotąd mnisi czekają na ratunek. Ta historia jest chyba najbardziej lubiana wśród turystów.

Jak reagują turyści? Jak postrzegają was w tych strojach ludowych, w tej tradycji, tym pięknie przyrody?

Turyści są zaciekawieni tym, co robimy. Podziwiają nasze stroje. Czasem nas żałują nas, że musimy tak ciężko pracować. Ale i zazdroszczą, że możemy żyć w takim pięknym miejscu na Ziemi.

Najczęściej są po prostu zadowoleni, że mogą z nami spłynąć. Podziwiają widoki i zachwycają się tym naszym, pięknym rejonem. Rzadko kiedy słyszymy jakieś głosy krytyki, co w sumie nie jest takie dziwne, zbyt ładnie tutaj, żeby marudzić. Dużo jest osób, które po raz pierwszy korzysta ze spływu, ale nierzadko zdarza się, że dana osoba ma za sobą nawet i kilka takich podróży, a mimo to bierze udział w kolejnych. Co fajniejsze, ludzi to nie nudzi, oni chcą do nas wracać i z nami pływać. W takich właśnie sytuacjach wiemy, że praca nas wszystkich jest doceniana.

A może zdradziłby pan nam jakieś humorystyczne zdarzenia z pana pracy?

Wesoło jest zawsze i nie sposób wymienić, które ze zdarzeń było szczególnie. Podejście każdego turysty jest inne. Jedni obawiają się tej wody, myślą, że tu będą jakieś kaskady czy wodospady, Ten niepokój czy dreszczyk emocji opada po przepłynięciu paru kilometrów. Każdy spływ jest zarówno dla flisaka, jak i turysty prawdziwym wyzwaniem i przygodą.

Trzeba tu przyjechać i doświadczyć tego na własnej skórze.

Dziękuje za rozmowę

Renata Różańska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here