Strona główna II. Formacja SUMIENIA NASZ ŚWIĘTY Nasz święty, ks. Kazimierz Hamerszmit

Nasz święty, ks. Kazimierz Hamerszmit

105
0

Wspomnienia

Jesteśmy byłymi więźniarkami obozu koncentracyjnego w Ravensbrük. Trafiłyśmy tam, będąc młodymi dziewczynami, jako zakładniczki wraz z grupą 82. suwalczan. I ta przeżyta gehenna życia obozowego łączyła nas z naszym Drogim zmarłym Prałatem Księdzem Kazimierzem Hamerszmitem. Znał on to życie z własnego doświadczenia, ale Jego cierpienia nie można porównać z cierpieniami naszymi, bo wszystkim nam wiadomo, jak prześladowano naszych Kapłanów w obozach.

Ksiądz Kazimierz Hamerszmit był „królikiem doświadczalnym”, za co po wojnie otrzymał odszkodowanie, a wydał te pieniądze na kupno organów do kościoła p.w. św. Piotra i Pawła w Suwałkach.

Z Księdzem Kazimierzem Hamerszmitem zetknęłam się z chwilą objęcia przez Niego naszej parafii p.w. św. Aleksandra. Był to kapłan i człowiek nadzwyczajny oraz wspaniały. Zawsze pogodny, spokojny, opanowany, współczujący każdemu i w każdej sytuacji, a i zawsze chętny do pomocy i porady. Przy opłacaniu za zamówioną Mszę św. zawsze pytał, czy nie za dużo i czy nie zrobi się tym uszczerbku w budżecie rodzinnym.

Nieustannie można było Go spotkać w konfesjonale, a i konfesjonał był zawsze oblężony. Był też moim spowiednikiem. Znam Jego inteligencję, delikatność i zdolność w  rozwiązywaniu najcięższych problemów ludzkich. Po spowiedzi odchodziło się uspokojonym i wzmocnionym.

Był okres, że niemieckie Stowarzyszenie „Maksymilian Kolbe” przywoziło dary dla byłych obozowiczów. Nikt nie chciał tego przyjąć, bo wiadomo ile z tym kłopotów i nieporozumień. Nie mogliśmy dostać lokum, ażeby dokonać tego podziału. Zwróciliśmy się z tym problemem do Księdza Kazimierza, no i naturalnie pozwolił nam z tym bałaganem wejść na plebanię. W darach były rzeczy używane, ale były też bardzo dobre i nowe. Wybraliśmy coś najlepszego i na pewno bardzo przydatnego i poszliśmy z tym do naszego Księdza – obozowicza, ażeby Jego przydział Mu wręczyć.

Podziękował, ale niczego nie przyjął i powiedział, że wszystko ma i nic Mu nie potrzeba. Nie zdały się na nic nasze prośby– nie przyjął nic.

Życie kapłańskie prowadził bardzo skromnie, a nawet ubogo. Jako proboszcz miał tylko 2-pokojowe mieszkanie. Było urządzone bez żadnych luksusów, a jedynym Jego pojazdem był „Komar”.

Dwa razy do roku, tzn. w okresie Bożego Narodzenia i Wielkiejnocy urządzaliśmy spotkania byłych obozowiczów. Zawsze nasz Przewielebny Proboszcz był z nami, przewodniczył nam duchowo, tworzył przemiłą atmosferę, a tym wszystkim sprawiał nam wielki zaszczyt.

Odszedł od nas na zawsze ten wspaniały Kapłan i Człowiek. Kochaliśmy Go i nadal kochamy, do Niego modlimy się i już uważamy za Świętego.

Niech Mu za wszystko Najsprawiedliwszy i Najlepszy Bóg wynagrodzi.

 

Irena i Helena, Suwałki 1998

 

 

 

Wspomnienie o Księdzu Kazimierzu Hamerszmicie

 

Księdza Prałata Kazimierza Hamerszmita znałam właściwie od dnia moich urodzin, gdyż był proboszczem mojej parafii. widywałam Go zawsze w kościele na Mszy, jak szedł do konfesjonału, na terenie parafii, gdy uczęszczałam na lekcje religii. Wszystkie wydarzenia z mego życia jako katolika wiążą się z osobą Księdza Prałata, moi rodzice zawsze mi mówili jakim jest oddanym duchownym, słyszałam to również od innych ludzi, panowała opinia, że jeśli ktoś ma kłopoty powinien pójść z tym do Księdza Hamerszmita.

Gdy już dorosłam i miałam okazję rozmawiać z Nim, zawsze nawet przy zwykłej rozmowie miałam uczucie spokoju, przyjaźni, tak, jakby nagle nasz niespokojny, zabiegany świat uległ przemianie.

Zawsze będę pamiętała jego spokojny głos i uśmiech, który miał dla wszystkich, a gdy jestem w kościele św. Aleksandra wyobrażam jego postać idącą w kierunku konfesjonału

 

Maria, Suwałki 1998

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here