Strona główna II. Formacja SUMIENIA NASZ ŚWIĘTY Wspomnienie o ks. prałacie K. Hamerszmicie

Wspomnienie o ks. prałacie K. Hamerszmicie

146
0

W czasie, kiedy było bardzo dużo ludzi represjonowanych należących do Solidarności ś.p. ksiądz prałat Hamerszmit w kościele skierował do ludzi prośbę, aby „ci, którzy mają możliwość udzielenia wypoczynku letniego ludziom represjonowanym, zgłosili swoją chęć niesienia pomocy.”

Mieliśmy dom w Przerośli w pobliżu jezior i lasu, dlatego zgłosiłam telefonicznie, że jesteśmy gotowi przyjąć skierowane osoby na okres letnich miesięcy.

Śp. ks. prałat K. Hamerszmit osobiście przychodził do nazego domu w celu omówienia spraw. Skontaktował mnie z p. Aleksandrem Seredyńskim, który w imieniu księdza prałata pomagał ludziom przebywającym w naszym domu w Przerośli. Pomoc dotyczyła dostarczania żywności; ludzie ci nie mieli ani pracy, ani pieniędzy.

I tak 5 lat przez 3 miesiące w roku, rodziny kierowane przez Komitet Prymasowski dzięki poświęceniu się ś.p. księdza Hamerszmita miały możliwość spokojnego wypoczynku.

Do Przerośli kierowani byli ludzie z całej Polski, głównie byli to dziennikarze, pisarze, prawnicy, ale też zwykli ludzie. Ich nazwisk nie jestem w stanie wymienić, ponieważ skierowania niszczyłam.

Najbardziej zapamiętałam wdowę po górniku zabitym z kopalni „Wujek” z dwojgiem małych dzieci. Dzieci pierwszy raz w życiu miały możliwość odpoczynku nad jeziorem  i w lesie, mały chłopiec –  sierota, który bał się wszystkiego, opowiadał tak: „mój tata zginął za niewinność, a zabili go zomowcy”.

Pamiętam też pewną panią adwokat, od której odszedł mąż w czasie, gdy ona siedziała w więzieniu (za obronę ludzi represjonowanych). Miała dwoje małych dzieci  i kiedy dostała skierowanie z Komitetu do Przerośli, poprosiła męża, żeby pojechał z nimi na wakacje. Ten wspólny pobyt w Przerośli przywrócił dzieciom ojca i męża dla tej pani, a ona sama, wyjeżdżając mówiła,  że stał się cud.

Któregoś dnia w Przerośli była przeprowadzana rewizja, odbywały się aresztowania. Szukano drukarni, ulotek, ale kończyło się wszystko szczęśliwie. Zawsze była wyczuwana opieka Boska, a to za zasługą ś.p. księdza prałata Hamerszmita.

Ze ś.p. księdzem prałatem rozmawiało się szczerze, nie odczuwało się nigdy dystansu. Był bardzo czuły i bezpośredni. Zawsze starał się wytłumaczyć, odpowiedzieć na wszystkie pytania, pocieszał.

Kiedy modliłam się przy katafalku śp. księdza prałata Hamerszmita, miałam uczucie, że nie modlę się za Księdza, a do Księdza, a On mnie słucha.

Irena, Suwałki 1996

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here