Strona główna I. Formacja SERCA ZAMYŚLENIA Mama – to co się dziwisz?

Mama – to co się dziwisz?

20
0

Kiedy zbliża się Dzień Matki lubię sobie przypomnieć historyjkę Bruno Ferrero pt. „Jak Bóg stworzył mamę”. Od wprowadzenia obostrzeń związanych z COVID-19 wszystko inaczej przeżywamy. Dzień Matki będzie również miał zupełnie inną formę, co nie znaczy, że gorszą. Po prostu inną. Niech będzie to wyjątkowy dzień.

Matka- zamysł Boga w ujęciu Ferrero

Dobry Bóg zdecydował, że stworzy… MATKĘ. Męczył się z tym już od sześciu dni, kiedy pojawił się przed Nim anioł i zapytał: – To na nią tracisz tak dużo czasu, tak? Bóg rzekł: – Owszem, ale czy przeczytałeś dokładnie to zarządzenie? Posłuchaj, ona musi nadawać się do mycia, prania, lecz nie może być z plastiku…, powinna składać się ze stu osiemdziesięciu części, z których każda musi być wymienialna…, żywić się kawą i resztkami jedzenia z poprzedniego dnia…, umieć pocałować w taki sposób, by wyleczyć wszystko – od bolącej skaleczonej nogi, aż po złamane serce…, no i musi mieć do pracy sześć par rąk. Anioł z niedowierzaniem potrząsnął głową: – Sześć par? – Tak! Ale cała trudność nie polega na rękach – rzekł dobry Bóg. Najbardziej skomplikowane są trzy pary oczu, które musi posiadać mama. – Tak dużo? Bóg przytaknął: – Jedna para, by widzieć wszystko przez zamknięte drzwi, zamiast pytać: „Dzieci, co tam wyprawiacie?”. Druga para ma być umieszczona z tyłu głowy, aby mogła widzieć to, czego nie powinna oglądać, ale o czym koniecznie musi wiedzieć. I jeszcze jedna para, żeby po kryjomu przesłać spojrzenie synowi, który wpadł w tarapaty: „Rozumiem to i kocham cię”. Udało mi się osiągnąć to, że sama zdrowieje, jeśli jest chora, że potrafi przygotować sobotnio-niedzielny obiad na sześć osób z pół kilograma mielonego mięsa oraz jest w stanie utrzymać pod prysznicem dziewięcioletniego chłopca”…

Zakazy uruchomiły kreatywność mam

Pierwszy telefon w czasie pandemii od mojej przyjaciółki, mamy trzech chłopaków w wieku przedszkolnym, przeraził mnie. Histerycznym głosem, przerażona pytała: co ja teraz z nimi zrobię, kiedy nawet place zabaw są zamknięte? Kiedy ustaliłyśmy, że chodzi o spędzanie czasu z synami, okazało się, że pierwsze dni nie były łatwe, ale im dalej, tym robiło się coraz ciekawiej. Warto podkreślić, że rodzina od dziesięciu lat nie ma telewizora, więc gier, puzzli i zabawek mają już sporą kolekcję. Niedawno rozmawiałyśmy o tym, jak w domu można przygotować imitację biwaku, pikniku czy plażowania. Jeden z pokoi zamienili w domowy plac eksperymentalnych pomysłów całej rodzinki. Ciekawym pomysłem było wyklejenie jednej ściany papierem do pakowania, aby dzieci malowały scenerię, gdzie danego dnia chcą się bawić. W taki sposób już były nad morzem, w kosmosie, a nawet w przedszkolu… Wspólne wypieki też przynoszą efekty. Bo jak dzieci biorą udział w przygotowaniu posiłków, to też chętniej je jedzą.

            Mamy ograniczone możliwości ze zdobywaniem różnych materiałów do wspólnych działań, ale doceniamy i zaczynamy bardziej wykorzystywać to, co mamy w swoim zasięgu. Przedłużający się czas życia w obostrzeniach ma też swoje dobre strony. „Skazani” jesteśmy na siebie, a za tym idzie też częstszy kontakt z domownikami. Zaczynamy nie tylko siebie zauważać, ale też i lepiej poznawać. Przyjaciółka przesyła mi informacje o nowych odkryciach na temat swoich dzieci: np., że jeden z chłopców jest bardzo cierpliwy, drugi bardzo precyzyjny, a trzeci stara się na każdym kroku podkreślić jaki jest dzielny… W swoich córkach też odkrywam nowe cechy. Widzę jak stają się zaradne. Jak zaczynają pomagać przetrwać tym, którzy spośród ich znajomych gorzej znoszą zaistniałe ograniczenia. Do listy bohaterów tego „trudnego czasu” należy dodać wspaniałe matki, które zaradzają wszelkim potrzebom i pomysłom swoich dzieci, pozostających w domu.        

Mama – więcej niż słowo

Mama to wyraz, którego ślady istnienia sięgają początków ludzkości. Powstał on jako dźwiękonaśladowcze wołanie niemowlęcia. Sylaba ma- podobno jest najłatwiejsza do wymówienia przez malucha. Tak też i wiele innych słów związanych z pokrewieństwem rodzinnym utworzono w ten sposób (np. tata, baba, ciocia). Ciekawostką też może być to, że wyrazy oznaczające matkę brzmią podobnie w wielu językach, np. po angielsku – „mum”, w Hiszpanii – „mamá”, w języku francuskim – „maman”. Nawet w języku suahili słowo to brzmi identycznie jak po polsku.

Od zachwytów, kiedy to po raz pierwszy nasze dzieciątko powiedziało „mama” bardzo szybko dochodzi do irytacji. Często ten zwrot zaciera się w codzienności macierzyństwa, zwłaszcza, gdy jest setnym tego dnia nawoływaniem nas. Czasami, w zmęczeniu ma się ochotę odpowiedzieć: „co znowu?”. Ale irytację głęboko chowamy, bo usłyszane „mamo” – stale przypomina nam, że jesteśmy potrzebne, jedyne, wyjątkowe.  To słowo skierowane konkretnie do mamy,  daje naszym dzieciom poczucie bezpieczeństwa. Żydowskie przysłowie mówi, że matka doskonale rozumie to, czego dziecko jej nie powiedziało. I chyba tylko mamy są w stanie odczytać w tym słowie jego bogate znaczenie. Bo kiedy dziecko mówi „mamo”, ona już wie, jakie ma znaczenie. Czy będzie to komunikat: „wybacz mi”, czy – „miałaś rację”, a może „przytul mnie”, „jestem ci taki wdzięczny”, „narozrabiałem”. Nam wystarczy – „mamo”.

Pamiętam, jak przed laty, moja wówczas czteroletnia córka, pytała, czy każdy ma mamę, nawet taki stary dziadek? Odpowiedź jest oczywista. Dla każdego z nas słowo „mama” ma szczególne znaczenie. Niezależnie od tego, jaka jest nasza relacja z mamą, czy mama była przy nas, czy jej brakowało, czy może odeszła zbyt wcześnie… Słowo to porusza nasze serce. A jak ktoś trafnie zauważył: „Mieć do kogo wołać „mamo” to łaska, przywilej, ogromne szczęście każdego dziecka i każdego człowieka”.

Monika Rogińska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here