Strona główna II. Formacja SUMIENIA PEŁNA ŁASKI - CZYSTA TAJEMNICA Na początku było Słowo…

Na początku było Słowo…

128
0

Początek roku nieustannie kojarzy mi się z nowym początkiem. Z zapałem do zmian, z noworocznymi postanowieniami, zaangażowaniem, świętowaniem i prezentami (tak się składa, że niemal cała moja najbliższa rodzina ma urodziny w styczniu, a ja sama mam urodziny w imieniny mojego taty!). A potem, po tych pierwszych wybuchach ekscytacji i pracy nad sobą przychodzi szara rzeczywistość, stare nawyki, zniechęcenie i trudności.

Cała sztuka polega na tym, by nie poddać się przy pierwszym upadku. Zmiany wymagają wysiłku i pracy, głównie nad sobą, nad swoim myśleniem, przekonaniami, słabościami i nawykami. Nieustannej umiejętności wyboru, pomiędzy tym co znane i nieznane; łatwe i skomplikowane, bo jeszcze nieopanowane; „nie chce mi się” a „byłoby lepiej, gdybym…, warto byłoby jednak…”. Każdego dnia zaczynać od nowa, nierzadko nawet nie widząc realnie linii mety, jedynie wyobrażając sobie, jak to będzie osiągnąć cel.

Żeby coś osiągnąć, trzeba wiedzieć, do czego się dąży

Bez dobrego planu, bez przygotowania, bez wizji celu będziemy tylko marnować czas, energię i środki. Myślę, że człowiek składa się z czterech sfer: fizycznej, intelektualnej, emocjonalnej i duchowej. Zachowując umiar, pewnego rodzaju balans w każdym z tych obszarów, łatwiej będzie osiągnąć sukces. Ciężko jest dyskutować o wzniosłych ideałach, kiedy jesteśmy głodni, na głowę pada nam deszcz, a my sami czujemy niepokój przed zbliżającą się nocą. Świetnie pokazuje to Piramida potrzeb Maslowa pokazująca, że potrzeby wyższego poziomu (np. samorozwoju) aktywują się w nas, gdy zadbamy najpierw o potrzeby niższego rzędu (np. bezpieczeństwo, potrzeby fizjologiczne).

Trudne dobrego początki?

Chociaż często dążę do ideałów, perfekcjonizm nie jest mi obcy (ale mam świadomość, jak szkodliwy i paradoksalnie uniemożliwiający rozwój może być), to wydaje mi się, że lepiej działać nieidealnie, ale iść do przodu, niż się poddać i uznać, że nie jest idealnie, więc jest bez sensu. Uczymy się także przez działanie, ale i dzięki zaufaniu do innych i siebie samego. Pisząc ten artykuł, przyglądam się nieidealnym początkom misji Maryi. Młoda dziewczyna, niedoświadczona, nie jest bogata. Z wierzącej i religijnej rodziny (a więc wszelkie zasady powinny być zachowane). Ma narzeczonego, ale jeszcze nie męża. I zachodzi w ciążę. Z Duchem Świętym! Ewenement na skalę całej ludzkości. Jak to wytłumaczyć, komu, kto w to uwierzy? Przed ślubem w dodatku — co na to mąż, a rodzice? Myślę, że w najśmielszych wyobrażeniach Ona nie wyobrażała sobie, że tak będzie wyglądało Jej życie. Mogła zginąć, gdyby Józef uznał, że zhańbiła jego dobre imię. Miał prawo Ją ukamienować.

Historia całej ludzkości w rękach zwykłego cieśli z Nazaretu

Potem wcale nie było lepiej: podróż związana ze spisem ludności, poród w jakiejś ubogiej grocie, ucieczka przed rzezią niewiniątek do innego kraju, a potem…? Skromne, proste życie. Prawdopodobnie żadnych aniołów i żadnych nadprzyrodzonych zdarzeń. Aż do kolejnego początku, kiedy Jezus zaczął swoją działalność. Na Jej prośbę. Na weselu. W ukryciu. I moment, kiedy wyszedł z domu i poszedł głosić królestwo Boże, też pewnie nie było łatwo. A kolejny początek? Jego męka, śmierć, zmartwychwstanie i życie w zupełnie innej rzeczywistości. I pewnie cała masa początków, o których nie mamy pojęcia.

Każdy z nas ma wiele początków

Lepszych, gorszych, bardziej owocnych i takich, które wymagają więcej wysiłku. Niezależnych od nas oraz takich, które są wynikiem naszej decyzji, że zaczynamy od nowa. Patrząc na Nią, myślę, że dobrze, kiedy te początki są w ufności wobec Boga. Zapraszajmy Go do codzienności, ale także do naszych początków. On będzie wiedział, co robić i jak je dobrze przeżyć.


Na początku było Słowo,
a Słowo było u Boga,
i Bogiem było Słowo.
Ono było na początku u Boga.
Wszystko przez Nie się stało,
a bez Niego nic się nie stało,
co się stało.
W Nim było życie,
a życie było światłością3 ludzi,
a światłość w ciemności świeci
i ciemność jej nie ogarnęła.

(J 1,1–5)

Paulina Brzozowska

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here