Strona główna I. Formacja SERCA Z WIARĄ NA TY Pan niebiosów obnażony!

Pan niebiosów obnażony!

122
0

Przyjście Jezusa na świat pod postacią małego dziecka jest nie tylko faktem historycznym. Jezus chce nam przez nie wiele powiedzieć. Św. Faustyna w „Dzienniczku” zanotowała: „Nagle ujrzałam małe Dziecię Jezus. Jednak majestat Jego tak mnie przeniknął,            i powiedziałam: Jezu, Ty jesteś takim malutkim, a ja wiem, że Ty jesteś mój Stwórca i Pan.             A Jezus mi odpowiedział: Jestem, a dlatego obcuję z tobą jako dziecię, żeby cię nauczyć pokory i prostoty”.

Bogactwo ubóstwa

Czasami przerysowuje się okoliczności przyjścia Jezusa na świat, aby podkreślić Jego ubóstwo. Brak miejsca w gospodzie podczas spisu ludności nie jest czymś nadzwyczajnym. Trudno też wyobrazić sobie, że Maryja i Józef w związku ze zbliżającym się rozwiązaniem, nie przygotowali się do narodzin. Nie żyli oni w nędzy, prowadzili proste i godne życie, wypełnione ciężką pracą. Ubóstwo Wcielenia nie polega więc na tym, że Syn Boży żył w skrajnej biedzie, ale na tym, że jako wszechmogący Bóg przyjął ludzką kondycję: „On to, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stając się podobnym do ludzi” (Flp 2, 6-7).

Jezus stał się ubogi nie dla ubóstwa samego w sobie, ale – jak pisze św. Paweł – po to, „aby was ubóstwem swoim ubogacić”. Ojcowie Kościoła nie wahali się głosić: „Bóg stał się człowiekiem, aby człowiek stał się Bogiem”. Uniżenie się Boga ma na celu wywyższenie człowieka.

Ubóstwo Jezusa polega na tym, że nie jest On samowystarczalnym i posiadającym wszystko samotnikiem, ale wspólnotą miłości trzech Osób, z których każda nie byłaby sobą bez relacji z innymi. Żyjący w XX w. teolog Hans Urs von Balthasar stwierdza: „Ubogim jest ten, kto rozdał całą swoją własność. W taki właśnie sposób jest ubogi Ojciec Niebieski, ponieważ, według świadectwa Syna, niczego nie zatrzymał dla siebie”. Jest to ubóstwo miłości, w którym każda Osoba mówi do pozostałych: „Bez Ciebie nie mam nic. Jedynie              w relacji z Tobą jestem bogaty”. Bóg jest wspólnotą Osób, z których żadna nie zatrzymuje niczego wyłącznie dla siebie. „Ubóstwo Chrystusa jest Jego największym bogactwem: Jezus jest bogaty swoim bezgranicznym zaufaniem do Boga Ojca, swoim bezustannym zawierzeniem Ojcu, bo zawsze szuka tylko Jego woli i Jego chwały. Jest bogaty niczym dziecko, które czuje się kochane, samo kocha swoich rodziców i ani na chwilę nie wątpi w ich miłość i czułość. Bogactwo Jezusa polega na tym, że jest Synem. (…) istnieje jedna tylko prawdziwa nędza: nie żyć jak synowie Boga i bracia Chrystusa”. (papież Franciszek)

Błogosławieni ubodzy w duchu.

W oczach Boga ubogi, czyli potrzebujący nieustannie Bożej łaski jest każdy człowiek, również ten obfitujący w dobra doczesne. Doświadczenie własnego ubóstwa, pustki i nicości wciąż prowadzi wielu do otwarcia się na nieograniczone Boże dary. Takich ludzi spotykają w swej podróży dwaj bracia, bohaterowie dokumentu „Wszystko o człowieku”. Ich młode życie naznaczone było cierpieniem. Wychowali się w Domu św. Franciszka w Nowym Jorku. W rodzinie nie doświadczyli miłości i poczucia bezpieczeństwa. Przez ten pryzmat patrzą na życie, dostrzegając w nim głównie zagrożenie. Bliscy, to ci, którzy wbijają nóż w plecy. Ale czy to cała prawda o życiu? Wyruszają w podróż, by na świat spojrzeć oczyma innych osób: bezdomnych z Nowego Jorku, sierot i kalekich dzieci z Peru, chorych na AIDS i porzuconych trędowatych w lasach Ghany. Ta podróż całkowicie odmieni ich życie. Prze tydzień mieszkają z bezdomnymi na ulicy, którzy siłę do przeżycia kolejnego dnia czerpią z wiary, że skoro, Bóg pozwala im żyć, to z jakiegoś powodu. To z czego nie zrezygnują i czego nikt im nie odbierze, to własna godność i marzenia. Jedna z kobiet opowiada: „Każdy powinien doświadczyć bezdomności przez kilka tygodni, bo ludzie uważają, że wszystko w życiu im się należy. Ludzie nie doceniają tego, co mają. Jeśli nie masz dobrej rodziny czy przyjaciół, którzy cię wspierają, znajdziesz się w strasznym bagnie. Kiedy przytrafiło mi się to po raz pierwszy, na ulicy były cztery psy. Wszyscy powtarzali przez komórkę: „Wezmę tego psa”, albo „Weźmy tego psa”. I wszyscy pomagali psom. Zabierali je do domów, żeby nie zamarzły na śmierć. A mnie zostawili tutaj”.

W Peru bracia spotykają kalekie dzieci, które rodzice okaleczali, by skutecznie mogły żebrać. Wiele z nich zostało porzuconych. To, co porusza wszystkich przybywających do tego miejsca, to ich radość życia. Chcą żyć bez względu na to, jak to będzie bolało. Bracia spotykają tu amerykańskiego lekarza, który pod wpływem spotkania z dziećmi, porzucił prestiżową pracę, dom, dobra materialne, by nieść im pomoc.

Kolonia trędowatych, to spotkanie z ludźmi oszpeconymi przez chorobę, odrzuconymi przez najbliższych, przeklętymi przez wielu. Zewnętrznie stracili wszystko, ale zachowali to co najpiękniejsze. Mówią, że są szczęśliwi: „Cieszymy się, że mamy tę społeczność. Razem pracujemy i robimy wszystko. Wszyscy jesteśmy braćmi. Dlatego musisz wszystkich kochać”. Dwudziestodziewięcioletnia kobieta, umierająca na AIDS, zapytana o to, jakie słowa chciałaby po sobie pozostawić dzieciom, bez wahania odpowiada „Powinny zaufać Bogu i przestrzegać Bożych zasad. Postępować zgodnie z tym, co Bóg mówi. Bóg pozwoli ci odnieść sukces we wszystkim, co robisz. To będzie jedyna rzecz, jaką im powiem”.

Anna Kurasz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here