Strona główna III. Formacja UMYSŁU WYMAGAJCIE OD SIEBIE - MARTYRIA MŁODYM Rodzic – autorytet czy wróg?

Rodzic – autorytet czy wróg?

23
0

Wielu młodych ludzi uważa, że rodzice zawsze wszystkiego zabraniają i z reguły robią to na złość. Starają się więc ich unikać, a czasem nawet czynić im na przekór. Czy na pewno rodzice są naszymi przeciwnikami? Moje relacje z mamą są proste: jesteśmy przyjaciółkami. Mama jest moim autorytetem i właśnie z Nią porozmawiałam o tym, jak to jest z rodzicami. Przeczytajcie!

Mamo, czy miałaś dobry kontakt ze swoją mamą?

Moje relacje z mamą były bardzo dobre. To właśnie Ona była i jest moją opoką. To Jej powierzałam swoje sekrety i radości. To Ona była moją największą przyjaciółką. Zawsze pomocna, czasami karcąca, lecz zawsze kochająca. To, jaka jestem obecnie, zawdzięczam właśnie Jej. To Ona uczyła mnie modlitwy, prowadziła na Roraty, niedzielne Msze św., różaniec i nabożeństwa Drogi Krzyżowej. Dzięki Jej postawie i staraniom wiem, gdzie jest moje miejsce w Kościele. Chciałabym być taka jak Ona.

Jakie masz wspomnienia ze swoimi rodzicami?

Moi rodzice darzyli się ogromnym szacunkiem. Zawsze tworzyli jedność. Ogromna miłość dnia codziennego, wspólne posiłki, spędzanie wolnego czasu i rozmowy, długie rozmowy. To, czego w wielu domach brakuje. Wspólne chodzenie do kościoła, rekolekcje, domowe porządki, świętowanie, spacery i zabawy. To niezapomniany czas …

Jak Wasze relacje przełożyły się na relacje z nami?

Otwartość, wyrażanie swoich uczuć, dzielenie się radościami i troskami. To, czego nauczyli mnie moi Rodzice, pragnę przekazać Wam. Ta bliskość i ciągłe bycie razem, szacunek, miłość i odpowiedzialność. Ja jako matka chcę kontynuować trud moich rodziców i przekazywać wartości, które od nich otrzymałam. Wpajam Wam, przede wszystkim, szacunek do drugiego człowieka. Każdy z nas jest inny, ma swoje mocne i złe strony, swoją historię. I właśnie za to należy szanować innych. Kolejną cechą jest prawdomówność i obowiązkowość.      Rozmowy
z Bogiem i uczestnictwo w życiu Kościoła. To właśnie chcę Wam przekazać.

Czy łatwo jest wychowywać dzieci w wierze Kościoła Katolickiego?

W dzisiejszych czasach, przepełnionych mediami, wychowanie dzieci i młodzieży jest bardzo trudne. W wielu przypadkach autorytetem jest Internet, media społecznościowe, a bezpośrednia relacja z drugim człowiekiem odchodzi na boczny tor. Tu właśnie ważną rolę odgrywają rodzice, którzy powinni wskazywać młodym ścieżki życia. Nie może to jednak odbywać się bez wiary w Boga. Dzisiaj, wiara i Kościół stają się niemodne. Tym niemniej to właśnie w nas, rodzicach leży obowiązek przekazywania wartości Kościoła Katolickiego. Dzieci i młodzież nie mają świadomości, że bez Boga nie ma niczego. To On jest naszym wsparciem i ostoją. To On wskazuje nam drogę i dla Niego jesteśmy najpiękniejszymi dziećmi. To powinno przyświecać rodzicom w wychowywaniu i przekazywaniu wiary.

 

Co najbardziej sprawia Ci radość?

Do niedawna powiedziałabym, że największą radość sprawia mi święty spokój. Chciałabym się tak po prostu ponudzić. Kiedy jednak patrzę na moje dzieci, największą radość sprawia mi spędzanie czasu z nimi. Uczestniczenie w ich radościach i troskach. Wspólne rozwiązywanie problemów i radość z sukcesów. Życie ich życiem. To jest właśnie moja radość. Wczoraj usłyszałam Twojej siostry „ jak dobrze mieć kogoś, do kogo można się przytulić, wypłakać i cieszyć”. Sądzę, że najważniejsza jest bliskość z dziećmi, przytulenie i dobre słowo. Nie bójmy się mówić, że je kochamy.

Jaki masz kontakt z młodzieżą?

Kontakt z młodzieżą… Wielu dorosłych często mówi, że młodzież jest trudna. Nieprawda! Młodzież jest kochana, wspaniała, niewinna i potrzebująca relacji z nami. To my, dorośli, wielokrotnie nie umiemy do nich dotrzeć. W moim domu mam kontakt z młodzieżą od 11 do 19 lat. Kiedy odwiedzają mój dom, nie mogę się ich nasłuchać. Delikatnie radzę, jak żyć, lecz nie narzucam swoich racji, tylko sugeruję, daję wolność wyboru. W tamtym roku spędziłam tydzień z młodzieżą w górach. To był najpiękniejszy czas w moim dorosłym życiu. Te rozmowy, ta radość i entuzjazm. Tego nie mają dorośli. A niejednokrotnie powinni uczyć się od młodzieży.

Najpiękniejsze wspomnienie z dziećmi, młodzieżą. Co utkwiło Ci w pamięci?

Najpiękniejsze chwile to czas spędzony z dziećmi. Każdy dzień to radość. Kilka dni temu usłyszałam od mojego syna, że jestem najważniejszą osobą w jego życiu. Nie koleżanka, dziewczyna czy kolega. Tylko ja, matka. Córki natomiast, wielokrotnie dziękują mi za to, że jestem w ich życiu. Jestem zawsze przy nich. W dzisiejszym świecie usłyszeć takie słowa to duma. Rytuałem w mojej rodzinie jest granie w gry planszowe w niedzielne i świąteczne wieczory. To najpiękniejszy czas razem.

Czy zawsze jest kolorowo?

W życiu tylko nieliczne chwile są kolorowe. Codzienność to ciągłe stawianie czoła przeciwnościom. Moją pomocną dłonią jest rozmowa z Bogiem. Kiedy już nie ogarniam problemu swoim ludzkim rozumem, wołam: „Jezu ,Ty się tym zajmij”. Wiem, że jest Ktoś, Kto stoi zawsze przy mnie i bez Niego nie dałabym rady. To On wyciąga do mnie Swoją pomocną dłoń. Codziennie w modlitwach proszę: „Jezu bądź przy mnie, nie opuszczaj mnie”. To jest właśnie moja recepta na trudne dni. Rozmowa z Panem Bogiem.

Jakie rady dałabyś młodym, żeby lepiej dogadywali się z rodzicami?

Dzisiejsza młodzież powinna starać się być bardziej otwarta na swoje relacje z dorosłymi. Dzielenie się radościami i troskami powinno stanowić podstawę funkcjonowania każdego domu, nie media… Wspólne bycie razem a nie obok siebie. Młodzi powinni zrozumieć, że przytulenie do rodzica, pomoc w domowych obowiązkach, wspólne spacery jednoczą a nie dzielą. Spędzenie chociażby dwóch godzin tygodniowo z rodzicami. Wyłączenie telefonu, wspólne rozmowy, zabawy. To w tych chwilach rodzi się wspólna relacja i bliskość. Tych chwil nikt nie zabierze, a czas ucieka.

Mamo, dziękuję za wspólną rozmowę!

Ewelina Cierzniak

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here