Strona główna III. Formacja UMYSŁU NASZ GOŚĆ Tak jak Maryja…

Tak jak Maryja…

440
0
Fot. Dominika Woźniak

O pięknie kobiety na wzór Maryi i słuchaniu sercem rozmawiamy z s. Anna Marią Pudełko, apostolinką, psychopedagogiem powołania.

W Kościele Maryja jest stawiana za wzór kobiecości. Jak być kobietą na wzór Matki Najświętszej?

Z jednej strony to pragnienie, to tęsknota za Bogiem. Natomiast z drugiej strony to otwartość na zasłuchanie w Jego Słowo, w Jego wolę i pełnienie jej. I to może chyba nas najbardziej do Maryi upodobnić. To jest takie duchowe i bardzo wewnętrzne podobieństwo. Maryja miała niesamowitą zdolność słuchania w sobie. O tym nam mówią Ewangelie. Święty Łukasz, w trzech miejscach podkreśla to ogromne zasłuchanie Maryi. Już podczas zwiastowania Maryja, żeby móc odpowiedzieć na to, co Anioł do Niej mówi, że będzie Matką Zbawiciela, musiała bardzo dobrze wsłuchać się w Bożą propozycję, aby ją przyjąć i powiedzieć: „niech mi się stanie według Twego Słowa”. Drugi moment to jest w Betlejem, po narodzeniu Jezusa, gdzie św. Łukasz mówi, że Maryja zachowywała wszystkie te sprawy w swoim sercu. Maryja jest sercem słuchającą. Ma ogromnie wrażliwe serce na Boże Słowo. I trzeci moment, gdy po odnalezieniu Jezusa w świątyni wracają do Nazaretu. Jezus jest posłuszny swym rodzicom i wzrasta w ukryciu dopóki nie rozpocznie swojej misji publicznej. Ewangelista i w tym miejscu podkreśla, że Maryja zachowywała wiernie wszystkie te sprawy (dotyczące Jezusa) w swoim sercu. Zatem, jeżeli potrafimy pielęgnować w swoim sercu Bożą łaskę, jeżeli modlimy się, rozmawiamy z Bogiem, słuchamy Jego Słowa, ale też słuchamy z miłością drugiego człowieka, aby móc wesprzeć go, aby móc go obdarzyć całym bogactwem naszej osoby, to wydaje mi się, że wówczas najbardziej upodabniamy się do Maryi. Wtedy naprawdę możemy mówić, że jesteśmy jej córkami.

Maryja tak odległa, a jednak bliska…

Maryja żyła w epoce, która jest dla nas bardzo odległa, ponad 2000 tysiące lat temu w kulturze Bliskiego Wschodu. Ale są pewne wartości ludzkie i wartości dotyczące naszej wiary, które są ponadczasowe i ponad kulturowe. Myślę, że dzisiaj żadna z nas nie ubierałaby się jak Maryja, czy nie gotowałaby w ten sposób, jak Maryja. To, jak Maryja była uważna na to, co Pan Bóg czyni w Jej życiu, w jaki sposób pragnęła pełnić Jego wolę, jak bardzo tęskniła za Nim, jak bardzo lgnęła do Boga, jak bardzo Go kochała i jak bardzo odkrywała, że Bóg ją kocha, i bardzo Jej ufa, myślę, że to dla każdej z nas może być wielką inspiracją. Te postawy możemy pielęgnować również w swoim życiu.

Maryja jako jedyna kobieta była najbliższa Jezusowi. Nikt nie spędził tyle czasu z Jezusem, więc Ona zna Go najlepiej i może nam podpowiadać, jak budować taką bliskość, tak dobre relacje z Nim. Wszyscy święci podkreślali, że największą tęsknotą serca Maryi jest zaprowadzić każdego i każdą z nas do Boga i ukazywać nam Go. Także Maryja nigdy sobą Boga nie przesłania, ale właśnie nieustannie nas wszystkich prowadzi do spotkania ze Zbawicielem.

Jak wśród chaosu wydarzeń, plątaniny codziennych słów, zgiełku dnia powszedniego można zatrzymać się przy Maryi, uczyć się od Niej słuchania sercem?

Z jednej strony to może być po prostu wygospodarowanie dosłownie 5 minutek ze Słowem Bożym. Tyle na początku w zupełności wystarczy. Ważne, żeby każda z nas miała Pismo święte i przeczytała chociaż kilka zdań. A z tych kilku zdań wybrała sobie jedno zdanie albo jedno słowo. O takiej formie modlitwy mówię, że jest to kołysanie Słowa sercem. Bardzo urzeka mnie, kiedy kobieta szczególnie w pierwszych miesiącach ciąży, gdy nie jest jeszcze utrudzona noszeniem w sobie nowego życia, kiedy chodzi takim tanecznym, kołyszącym krokiem. Dzieciątko jest kołysane pod sercem mamy. Tak też Słowo Boże możemy kołysać w swoim sercu. Możemy wybrać słowo, np.  „raduj się”, albo „droga jesteś w moich oczach” czy „nie lękaj się, Ja jestem z tobą” i często w ciągu dnia powtarzać je w swoich myślach, tak powoli wręcz szeptać je w swoim sercu i zobaczyć, jak ta świadomość, że Bóg mówi do mnie te właśnie słowa, zaczyna mnie zmieniać. To działa, bo Słowo Boga jest żywe, ma moc. Tak często myślimy o sobie w negatywny sposób, oceniamy się, dowalamy sobie, że „się do niczego nie nadajemy”, „nic nam nie wychodzi” itp. Natomiast Słowo Boga jest budujące. Nawet, kiedy Bóg upomina, zawsze podnosi nas do godności dziecka Bożego, do naszej wartości, do naszego piękna. Czyli przypomina nam, kim jesteśmy w Jego oczach.

Dlaczego dzisiaj tak wiele kobiet zagubiło swoją tożsamość?

Dzisiaj tożsamość ludzka, a tym bardziej tożsamość chrześcijańska jest coraz bardziej rozmywana. W ogóle żyjemy w tzw. kulturze płynności: wszystko jest płynne, nie ma granic, wszystko jest umowne. To nie jest tak, że dzisiaj mogę sobie powiedzieć, że jestem taka, bo człowiek nie stwarza sam siebie. Życie człowieka jest darem Boga. Sens naszego życia odkrywamy, przyjmujemy, a nie stwarzamy. Wydaje mi się, że jedną z największych pokus współczesnego człowieka jest stawiać siebie na miejscu Stwórcy. Czyli to człowiek mówi, jakie ma granice, kim jest, co mu wolno, a czego mu nie wolno, ile razy w ciągu dnia chce to zmienić i zaprzeczać sam sobie. Odchodzenie od prawdy o sobie sprawia, że niestety zaczynamy siebie gubić. I to jest zagubienie swojej własnej tożsamości. Nikt lepiej niż Bóg nie wie, kim jesteśmy i dlatego warto wracać do Bożego Słowa po to, żeby to sobie ciągle przypominać.

Jak można na nowo odkrywać w sobie dar kobiecości? 

Myślę, że są właściwie trzy takie źródła. Pierwsze jest to Słowo Boga, które pokazuje kobiety w Biblii. Poznajemy, jakimi wartościami one żyją, jak one budują swoją relację z Bogiem i z drugim człowiekiem. Drugim takim źródłem jest zasłuchanie się w nasze serce. Nie w nasze zachcianki, a w nasze najgłębsze pragnienia. To jest trudne, ale jest dobrą drogą. Kobieta dojrzała, to taka kobieta, która potrafi łączyć harmonijnie w sobie postawy, które na pierwszy rzut oka wydają się nie do połączenia, np. kobieta potrafi być jednocześnie delikatna i silna, odważna i onieśmielona, czuła a jednocześnie bardzo wytrzymała, może być bardzo łagodna a jednocześnie walczyć jak lwica. Czyli dojrzałość nie polega na tym, że jestem „albo”- „albo” i wtedy albo tworzymy z siebie kobiety bardzo subtelne i delikatne, ale też poddane i takie niewalczące o siebie, albo z drugiej strony stajemy się wojowniczkami, których nie stać na wzruszenie, które się tak zatną, by wszystkim udowodnić, że są samowystarczalne. Natomiast jedno i drugie może stać się naszym udziałem. Dzieje się to, kiedy zaczynamy spotykać siebie w prawdzie. Kiedy pozwalamy sobie na to, żeby ucieszyć się wszystkimi zasobami i talentami, które Bóg mi dał. Zmierzyć się i przyjąć też, na ile jest to możliwe swoje kruchości, wady, ograniczenia.  Żeby to odkryć, potrzeba czasu. Kobiety bardzo cierpią, kiedy nie czują się akceptowane. Jednak dopóki same siebie w pełni nie zaakceptujemy, to choćby nie wiem ile ktoś inny ofiarowywał nam akceptacji, będziemy ciągle niedowierzać, bo będzie brakowało nam tej wewnętrznej prawdy o sobie. Trzecim źródłem jest obecność w naszym życiu innych, inspirujących, dojrzałych kobiet, które pociągają nas swoim świadectwem i przykładem życia. Mogę to być zarówno nasze krewne, przyjaciółki, znajome, jak i inne postaci: święte czy bohaterki.

Jak kobieta może odkryć w sobie piękno Maryi?  

Przede wszystkim trzeba odkryć prawdę o sobie. I tu nie chodzi o naszą doskonałość. Bóg nie wymaga od nas doskonałości, ale prawdy w sensie autentyczności, czyli przejrzystości. Maryja jest Niepokalana, czyli jest bez grzechu. My jesteśmy zranione raną grzechu pierworodnego, ale możemy być piękne właśnie w tej przejrzystości, w tej pokorze. Tak jak Maryja. Pokora to nie jest negowanie siebie, ale prawda o sobie! I tego uczy nas Maryja.

Kiedy i od kogo dziewczynka powinna usłyszeć, że jest już kobietą?

To ważny moment dla młodej dziewczynki, która czuje, że jej ciało się zmienia. To samo dotyczy młodych chłopców. Dobrze by było, gdyby rodzice, ten wyjątkowy okres w życiu ich dziecka wspólnie celebrowali. Ważne jest, żeby dzieci czuły, że to co się z nimi dzieje, jest wyjątkowe.

Byłoby bardzo dobrze, gdyby to mamy wprowadzały córki w świat kobiecości. Aby ta młoda dziewczyna czuła się zaopiekowana. Myślę, że dobrze by było, żeby mama zapytała córkę, czy chce się podzielić radosną wiadomością z osiągnięcia dojrzałości z tatą. I jeżeli córka powie, że tak, to można wtedy poświętować. Trzeba jednak uważać, by nie zalać młodej dziewczyny zbyt wielką uważnością, na którą ona nie jest wcale przygotowana. Jeśli ma dobre relacje z tatą , to zgodzi się, ale może być tak, że będzie potrzebowała czasu, żeby się z tym oswoić i dopiero za jakiś czas powie mu sama. To rodzinne świętowanie należy przeprowadzić w harmonii z tym, co młoda dziewczyna przeżywa. Tata w życiu swoich córek odgrywa bardzo ważną rolę. Czasami wystarczy, że tata ją uściska, przytuli, powie, że jest dumny i zauważył zmiany w życiu córki, że stała się kobietą. To wystarczy, żeby dziewczyna poczuła się w swojej kobiecości przyjęta.

Skąd we współczesnych kobietach jest tak mało poczucia spełnienia, szczęścia?

Wszystko zależy, czy idziemy za naszym wewnętrznym głosem, czy chcemy zadowalać innych. Dzisiaj jest bardzo duża presja środowiska, które mówi nam, jakie rzeczy są modne, jakie są trendy i jeżeli za tym idziemy, a nie za naszymi wartościami, potrzebami, które są ważne, to wówczas mamy w sobie ogromne poczucie wyobcowania. A to dalej prowadzi do poczucia bycia nieszczęśliwymi i niespełnionymi. Natomiast, jeżeli odkrywamy, jak wielkim darem jesteśmy i staramy się według tego daru żyć, to wtedy mamy poczucie spełnienia i szczęścia. Mamy także poczucie sensu życia, celowości i misji życia, co nas dogłębnie naprawdę uszczęśliwia.

W pedagogice mówimy o osobach zewnątrz sterownych i wewnątrz sterownych. Osoba zewnątrz sterowna żyje według opinii i nakazów, które przychodzą od innych, a osoba wewnątrz sterowna, to jest ta, która ma swoją hierarchię wartości i według niej żyje. Taka osoba jest wewnętrznie wolna. 

W jaki sposób czytać Pismo Święte, aby na jego kartkach odnajdywać pomoc w byciu „kobietą dzielną”?

W Starym Testamencie znajdziemy piękny poemat na temat dzielnej czy mężnej kobiety. W Księdze Przysłów (Prz 31): „Niewiastę dzielną któż znajdzie? Jej wartość przewyższa perły…”. Polecam lekturę tego rozdziału. Znajdziemy tam wyjaśnienie, jaka kobieta jest „mężną”. W tym domu wszystko kwitnie. Ten dom ma serce. W tym fragmencie słyszymy, że serce małżonka jej ufa. Kobieta z pasją  troszczy się o dom, o służbę, jest jakby królową. Ale to co mnie urzeka, to zakończenie tego poematu: „do dnia przyszłego się śmieje”. Często się zastanawiam, czy faktycznie każda z nas, kiedy na dzień dobry otwiera oczy i jeszcze taka zaspana patrzy w lustro, potrafi uśmiechnąć się do nowego dnia. Ze starotestamentalnych kobiet, które mogą i nas współcześnie inspirować to również Judyta i Estera. One zanim postanowiły coś uczynić, modliły się. I to jest źródłem ich męstwa. Ich historie pokazują, że kiedy mamy odwagę na modlitwę, to wiele dobra dzieje się w naszym sercu. I bitwy duchowe możemy zwycięsko stoczyć.

Jedna z matek powiedziała, że Matka Boża miała z Jezusem lepiej, bo był on posłusznym dzieckiem i nie miał dostępu do Internetu. Czy zmiany technologiczne naprawdę mają wpływ na nasze wybory i przeżywanie życia?  

Mają, szczególnie jeżeli chodzi o młode pokolenie, ponieważ człowiek dorosły potrafi podejść do niektórych rzeczy o wiele bardziej racjonalnie. Ma już ukształtowany mózg, ma ukształtowany system nerwowy, łatwiej sobie radzi też z emocjami. Jednak już mamy dużo dorosłych osób z problemem uzależnienia od Internetu, mediów społecznościowych, czy używania komórki. Te media uzależniają, co potwierdzają badania. Dzisiaj mówimy już o tzw. syndromie odstawienia, szczególnie jeżeli chodzi o małe dzieci czy nastolatków, którym odbiera się dostęp do komórki, Internetu. Mają takie same objawy jak osoby uzależnione od alkoholu czy narkotyków. Myślę, że w tym aspekcie potrzebna jest mądra edukacja. Nie chodzi o to, żeby zabraniać, ale żeby wypracować mądre używanie Internetu czy komórki. Do 6 roku życia dzieci nie powinny mieć w ogóle kontaktu ze świecącym ekranem, bo to działa pobudzająco na oczy i na mózg. Więcej jest tutaj niebezpieczeństw niż takich rozwojowych możliwości.

Świat techniki będzie nam towarzyszył i on będzie coraz większy, bo rozwój idzie w tym kierunku i tego nie zatrzymamy, ale chodzi o mądre używanie Internetu. Dzieci obserwują rodziców. Jeżeli rodzic jest bez przerwy zatopiony w telewizor czy komórkę, dziecko będzie robiło to samo. Ale jeżeli widzi rodzica, który lubi poczytać książkę, który lubi sport, ruch na świeżym powietrzu, który ma swoje zainteresowania, to dzieci będą chciały robić to samo. 

Czy można zaprzyjaźnić się z Maryją?

Maryja z jednej strony jest naszą Mamą, duchową Mamą, bo przyjęła nas wszystkich pod krzyżem jako dar od Jezusa w osobie umiłowanego ucznia. Ale może też stawać się naszą Przyjaciółką. Bardzo pomaga mi w tym modlitwa różańcowa. Dwadzieścia tajemnic różańcowych, jak dwadzieścia tajemnic z życia Maryi obok Jezusa. Kiedy odmawiam modlitwę różańcową, często mówię, że idę z moją Przyjaciółką na spacer. Lubię modlić się różańcem nie tyle w kaplicy, co chodząc po ogrodzie, czy kiedy idę przez miasto. Lubię w drodze przesuwać paciorki różańca, bo ruch pomaga mi skoncentrować się na medytacji. Jest takie pytanie w życiu Maryi o to, co w życiu najistotniejsze. Kiedy kontempluje się te tajemnice, naprawdę można bardzo wiele rzeczy odkryć. I Maryja gdzieś w głębi serca odpowiada przez ciche natchnienia, jak żyć pięknie, jak żyć wartościowo, jak stawać się po prostu kobietą szczęśliwą i spełnioną, Bożą kobietą.

Dziękuję za rozmowę

Rozmawiała Renata Różańska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here