Strona główna I. Formacja SERCA Z WIARĄ NA TY Jeden z nas

Jeden z nas

78
0

„Jak mógł Bóg dopuścić do tylu wojen, obozów koncentracyjnych, do holocaustu? Czy ten Bóg, który to wszystko dopuszcza, jest jeszcze naprawdę Miłością? Więcej nawet, czy jest po prostu sprawiedliwy w stosunku do swego stworzenia? Czy nie za wiele nakłada na barki poszczególnych ludzi? Czy nie są to takie brzemiona, z którymi On pozostawia człowieka samego, skazując go na beznadziejność życia? Tylu ludzi nieuleczalnie chorych po szpitalach, tyle dzieci upośledzonych, tyle żywotów ludzkich całkowicie wyeliminowanych z kręgu zwyczajnego ludzkiego szczęścia na ziemi…” Takie retoryczne pytania stawia św. Jan Paweł II w książce „Przekroczyć próg nadziei”.

Sąd nad Bogiem

Sąd nad Bogiem się odbywał na świetlicy/ Chociaż wyrok dużo wcześniej uzgodniono/ Piłatowi nikt nie poda tu miednicy/ Nikt nie spłucze czystą wodą rąk skrwawionych/ Tu skończyła się zabawa, tutaj nie masz czystych rąk/ Dla pokornych pieskie życie/ A dla wrogów ósmy krąg – śpiewa Andrzej Kołakowski w balladzie „Sąd nad Panem Bogiem”. Utwór dotyczy procesu sądowego, który miał miejsce w 1923 roku. Na miejsce farsy wybrano moskiewski klub garnizonowy. Świadkiem tego koszmaru był Niemiec, który opisał to w jednej z gazet. Rozprawa nosiła znamiona przewodu sądowego. Sowiecki rząd uznał, że ma wszelkie pełnomocnictwa do oskarżenia Boga o „przestępstwa przeciwko rodzajowi ludzkiemu”. Państwo reprezentował ludowy prokurator, a w imieniu oskarżonego wystąpili dwaj obrońcy. Z powodu fizycznej nieobecności oskarżonego, jego miejsce zajmował egzemplarz Biblii. Jako świadkowie wystąpili Łunaczarski oraz Trocki, zwany „demonem rewolucji”. Na początku rozprawy oskarżyciel przeczytał obszerną listę win, które zarzucał Bogu. Obrońcy domagali się uniewinnienia, a jedynym argumentem była „niepoczytalność oskarżonego, jaka miała być wynikiem odwiecznego szaleństwa”. Proces trwał pięć godzin i zakończył się wyrokiem skazującym. Ogłoszono najwyższy wymiar kary. Rozstrzelanie Boga miało nastąpić następnego poranka. Rzeczywiście o świcie pluton Armii Czerwonej skierował lufy karabinów w niebo, oddając kilka salw.

Oskarżony został zaocznie skazany na śmierć… po raz drugi w dziejach ludzkości. Tak oficjalnie. A może nie po raz drugi, bo jakże często umiera w naszych sercach? A ponieważ niemożliwe jest doprowadzenie Boga na ławę oskarżonych, często znajduje się zastępczych oskarżonych. Boga nie ma tutaj, lecz lud Jego jest stłoczony, więc gdy Boga osobiście tu nie stało, możesz skazać dziś na śmierć mistyczne ciało – śpiewa dalej Kołakowski. Tymczasem oni opuszczali świetlicę ze spuszczoną głową, brali krzyże na plecy i korony cierniowe, podążali tak noga za nogą i w cierpieniu łączyli się z Bogiem, i dźwigali swe losy garbate, a Bóg płakał nad sędzią, Bóg płakał nad katem zakończył swoją balladę Kołakowski.

Emmanuel – Bóg z nami

„Bóg stworzył człowieka rozumnym i wolnym, a przez to samo Bóg sam się postawił przed sądem człowieka. (…) czy było potrzebne dla zbawienia człowieka, żeby Bóg oddał swego Syna na śmierć krzyżową? Wypada zapytać: czy mogło być inaczej? Czy Bóg mógł niejako usprawiedliwić siebie samego wobec dziejów człowieka – tak głęboko naładowanych cierpieniem – inaczej aniżeli stawiając w centrum tych dziejów właśnie krzyż Chrystusa? Oczywiście, można by odpowiedzieć, że Bóg nie potrzebuje usprawiedliwiać się wobec człowieka. Wystarczy, że jest wszechmocny. W takim razie wszystko, co czyni albo dopuszcza, musi być zaakceptowane.(…) Ale Bóg, który oprócz tego, że jest Wszechmocą, jest równocześnie Mądrością i Miłością, pragnie niejako usprawiedliwić się wobec dziejów człowieka. Nie jest poza – światowym Absolutem, któremu cierpienie ludzkie jest obojętne. Jest Emmanuelem, Bogiem -z- nami, jest Bogiem, który dzieli los człowieka, uczestniczy w jego losie. (…) nawet współcześni krytycy chrześcijaństwa widzą, że ukrzyżowany Chrystus jest jakimś dowodem solidarności Boga z cierpiącym człowiekiem. Bóg staje po stronie człowieka. Staje w sposób radykalny. ,,Uniżył samego siebie przyjmując postać sługi, stawszy się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej” (por. Flp 2, 7-8). Wszystko jest w tym zawarte. Wszystkie indywidualne cierpienia i wszystkie cierpienia zbiorowe, zarówno te, które zostały spowodowane działaniem sił natury, jak też i te, które wywołała wolna wola ludzka: i wojny, i gułagi, i holocausty” (św. Jan Paweł II, Przekroczyć próg nadziei)

Takim Bogiem zachwycił się ks. Jan Twardowski. Nie potężnym, tryumfującym, czyniącym cuda, ale ukrzyżowanym. Nie dlatego, że wstałeś z grobu/ nie dlatego, że wstąpiłeś do nieba/ ale dlatego, że Ci podstawiono nogę/ że dostałeś w twarz/ że Cię rozebrano do naga/ że skurczyłeś na krzyżu jak czapla szyję/ za to że umarłeś jak Bóg niepodobny do Boga (…) dlatego że brudny od łez podnoszę Ciebie/ stale we mszy/ jak baranka wytarganego za uszy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here