Strona główna II. Formacja SUMIENIA BYĆ DAREM Ten, który ma wielkie oczy

Ten, który ma wielkie oczy

41
0

Koleje życia przynoszą nam często sytuacje, przez które zdaje nam się, że jesteśmy beznadziejni, że wszystko wokół sprzymierzyło się przeciwko nam. Wszystko się komplikuje, nikt nie chce wyciągnąć pomocnej dłoni albo zwyczajnie wstydzimy się szukać pomocy. Przychodzi wtedy myśl – wcześniej bądź później – czas coś zmienić. I w tym momencie na horyzoncie życiowych możliwości pojawiają się oczy strachu. Oczy, które tak naprawdę złudnie wydają się być duże, a ostatecznie okazuje się, że nie ma się czego bać.

Życie prywatne i zawodowe to pasmo wyzwań, które bywają na tyle skomplikowane, że w przypadku niepowodzenia mogą powodować w nas frustracje, nerwy, złe samopoczucie bądź nawet załamania i depresję. Co jakiś czas coś się nie udaje, coś się sypie, coś nie jest możliwe do zrealizowania. Poddajemy się. Wydawać by się mogło, że chcielibyśmy funkcjonować inaczej, ale to wymagałoby w naszym życiu trzęsienia ziemi. Być może trzeba zmienić miejsce zamieszkania, być może odciąć się od naszych najlepszych znajomych, być może trzeba zrezygnować z intratnej posady. I tu pojawia się lęk oraz strach. Boimy się, bo stworzyliśmy wokół siebie taką ciepłą strefę komfortu, z której nie chcemy rezygnować, jest ciężko, ale po co zmieniać, jeśli przecież może być gorzej. Nie zaryzykuję, bo stracę nawet to, co mam teraz. Nie pociąga nas możliwy zysk, ale przeraża strata tego, co mamy, z czego – co kuriozalnie –  przecież wcale nie jesteśmy zadowoleni.

Wyzwanie

Strach to nic innego jak brak zaufania Bogu. A brak zaufania Bogu jest niczym innym jak oznaką, że z naszą wiarą nie dzieje się najlepiej. Przestajemy wierzyć w Bożą pomoc, łaskę i błogosławieństwo. Kiedy pierwszy raz wybrałem się na pieszą pielgrzymkę na Jasną Górę (ok. 500 km) wśród moich najbliższych usłyszałem słowa: „Dzieciaku gdzie tu idziesz pieszo?”. Było niedowierzanie i przekonanie, że nie dam rady, bo to za daleko. Okazało się, że drogę tę przeszedłem bez najmniejszej kontuzji, żadnego bąbla na stopach. To, co wydawało się nierealne, stało się powodem do dumy. To przełamanie sprawiło, że pielgrzymka „weszła mi w krew”. Dziś mogę śmiało stwierdzić, że dzięki niej mam wspaniałą rodzinę – żonę i dziecko. Jedna z pielgrzymek zakończyła się zaręczynami przed obrazem Matki Jasnogórskiej. Można w tym momencie postawić pytanie – a co gdybym wystraszył się tego, co usłyszałem? Miałem przecież nie dać rady..

Strach i Biblia

Starach może odciągnąć nas od wielu dobrych rzeczy. Na pewno jego źródło nie leży w Boskich rękach – „Bóg bowiem nie dał nam ducha bojaźni, ale mocy miłości i opanowania” (2 Tm 1, 7). Bóg na kartach Pisma Świętego często przypomina, aby nie lękać się, nie trwożyć, nie zamartwiać. Nakazuje, aby nie martwić się tym, co będzie jutro, bo to jutrzejszy dzień sam zatroszczy się o siebie (Mt 6,34). Słowa te Jezus poprzedzał uwagami, że strach ma wiele wspólnego z „małą wiarą”. Wiara w Boga to zaufanie, zawierzenie i ta bezgraniczna pewność, że on nie pozwoli nam zostać „na lodzie”.

Zaufaj

Często jest tak, że to opatrzność Boża daje nam szanse i możliwość do zmian. Otrzymujemy wyciągniętą rękę. Tyle, że decyzja nadal jest po naszej stronie. Tak, jak wskazał papież Franciszek albo wstaniemy z wygodnej kanapy i będziemy działać, albo zostaniemy tam, gdzie jesteśmy i nadal będziemy narzekać. Nasz Wielki papież św. Jan Paweł II zachęcał do tego, aby wypływać na głębię. Tam gdzie nie czujemy gruntu pod nogami, tam gdzie jest ryzyko. Zdecydowanie, nie ma czego się bać, pod warunkiem, że wierzymy i ufamy Bogu, bo on sam potwierdzał to słowami – Nie bój się, bo Ja jestem z tobą! Nie lękaj się, bo Ja jestem twoim Bogiem! Umocnię cię i będę pomagał tobie. Tak! Będę Cię wspierał mą prawą ręką niosącą wyzwolenie! (Iz 41, 10).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here