Strona główna I. Formacja SERCA Z WIARĄ NA TY Zamilknij

Zamilknij

34
0

Cisza, milczenie, pustynia…. Jak to przekazać za pomocą słów? W głowie wiele myśli, cytatów, ale każda próba przelania ich na papier sprawia, że tracą swoją moc. Może więc zamiast najmądrzejszych słów, lepiej byłoby po prostu wejść w ciszę? „Bo jesteś samą Ciszą, wielkim Milczeniem,/ uwolnij mnie już od głosu,/ a przejmij tylko dreszczem Twojego Istnienia” (Karol Wojtyła, Pieśń o Bogu ukrytym).

Dyktatura hałasu

Nie ulega wątpliwości, że żyjemy w czasach wrzawy i hałasu. Jest to hałas nie tylko zewnętrzny, mierzalny ilością decybeli, ale także ten, związany z medialnym szumem, z tysiącem informacji i obrazów, które docierają do nas każdego dnia. Nam – ludziom współczesnym – cisza często jest bardzo obca. A kiedy już się pojawia, traktowana jest jako niechciany gość, którego wypraszamy, bo jakoś nam niezręcznie w jego towarzystwie. Włączamy telewizor lub radio, nastawiamy głośniej muzykę. Oduczyliśmy się ciszy. Niepokoi nas. Jest trudna, czasem boli. Próbujemy więc wyrwać się z jej objąć i uciec w pozornie bezpieczny świat dźwięków. Przyzwyczailiśmy się do ciągłego krzyku i hałasu. I chociaż nas męczy, to jednak nie umiemy się z niego wyrwać. Trochę jak alkoholik, który co prawda udręczony jest piciem, ale nie umie żyć bez alkoholu, a każda próba jego odstawienia, kończy się głodem alkoholowym. Jeśli istnieje choroba hałasu, to należałoby ją nazwać syndromem duszności.

Uciekamy przed ciszą, bo podskórnie czujemy, że może być ona niebezpieczna. W ciszy i samotności wypływa na powierzchnię to, co skrywane od lat. W milczeniu ujawnia się cały dławiony do tej pory niepokój wewnętrzny, zagubienie, poczucie żalu i krzywdy, poczucie winy, gniew czy wręcz agresja wobec innych, kompleksy niższości lub też nasze chore ambicje. Jest to trudne doświadczenie, dlatego próbujemy to utrzymać poza naszą świadomością, zachowując stały hałas. W tej dziedzinie człowiek nigdy nie musiał się zmagać z tak licznymi i silnymi pokusami jak dziś, gdy ilość informacji, dźwięków i obrazów bardzo się namnożyła. Jeśli więc chcemy zachować kontakt z własnym sercem, a tym samym z Bogiem i drugim człowiekiem, musimy znaleźć swoją własną klauzulę milczenia. „Jeśli miłujesz prawdę, będziesz także miłośnikiem milczenia. Ono sprawi, że Bóg oświeci cię niby słońce”. (św. Izaak z Niniwy).

Pustynia

Pustynia w Biblii jest uprzywilejowanym miejscem, w którym szczególnie mocno działa Bóg. Słowo pustynia, zawiera w sobie słowo „pusto”. A zatem potrzeba w życiu doświadczyć pustki, by spotkać Boga. Musi być w twoim życiu pusto, musi ci czegoś brakować, musisz być opróżniony, osamotniony, niczym nienapełniony. Przeżycie własnej pustki, dojście do jej dna, przejście przez ciemną dolinę, otwiera drogę do powierzenia Bogu swojego życia, zwłaszcza tego, co najbardziej rozbite czy niechciane.

Mojżesz, gdy spotyka Boga w płonącym krzewie, jest człowiekiem przegranym. (Wj 3,1-6). Był Izraelitą, który wychował się w Egipcie, na dworze Faraona. W odróżnieniu więc od swych rodaków, miał przed sobą świetlaną przyszłość. Jednak wszystko zmienia się po tym, gdy zabija przypadkowo Egipcjanina. Nie pozostaje mu nic innego jak schronić się przed zemstą na pustynię. Jest banitą, „bezpaństwowcem”, dla którego nie ma powrotu do cywilizowanego świata. I może, gdyby nie szczególna ingerencja Boga, do końca swych dni zadręczałby się myślami o zmarnowanym życiu. Ale właśnie ten zewnętrzy i wewnętrzny stan ogołocenia okazuje się szansą. Na pustkowiu rozpoznaje i otwiera się na ukrytą obecność Boga. On objawia mu jego prawdziwą tożsamość i powołanie. Mojżesz odkrywa, kim tak naprawdę jest, jakie są jego najgłębsze korzenie. Dowiaduje się, że stoi przed Bogiem ojca swego, Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba. Odkrywa siebie jako syna obietnicy danej Patriarchom, jako kogoś, przez którego będą się one mogły ziścić. Już nie jest jak liść na wietrze miotany codziennym wydarzeniami w różne strony. Ma korzenie, ale też cel życia. Taki, który przekracza jego oczekiwania. Ma stać się przewodnikiem narodu izraelskiego na ścieżkach odzyskiwania wolności. Mojżesz zakrywa twarz przed majestatem Boga, ale na pewno też w geście obrony przed przyjęciem prawdy o sobie. Prawdy, tak niepojętej i tak różnej od tej, którą znał do tej pory.

Wielki Post jest wyjątkowym czasem, kiedy słowami Ozeasza Bóg mówi „chcę ją (oblubienicę) przynęcić, na pustynię ją wyprowadzić i mówić jej do serca” (Oz 2, 16). Niech zachętą będą też słowa z Dzienniczka św. Faustyny Kowalskiej: „O, jak niepowetowaną szkodę przynosi niezachowanie milczenia. Wiele się krzywdy wyrządza bliźnim, ale najwięcej – to własnej duszy (…) Bóg nie udziela się duszy gadatliwej, która jak truteń w ulu wiele brzęczy, ale za to nie wyrabia miodu. Dusza gaduła jest pusta we własnym wnętrzu. Nie ma w niej ani cnót gruntownych, ani poufałości z Bogiem. Nie ma mowy o życiu głębszym, o słodkim pokoju i ciszy, w której mieszka Bóg. Dusza, nie zaznawszy słodyczy ciszy wewnętrznej, jest duchem niespokojnym i mąci innym tę ciszę”(Dz 118).

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here